Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ukraiński problem to polski problem
2017-01-30
Andrij Druczyńskij, Zbigniew Rokita

„Lwowskie problemy ekologiczne mogą być niebezpieczne dla Polski. Może dochodzić do epidemii rozprzestrzeniających się przez rzeki, powietrze” – z ukraińskim ekologiem Andrijem Druczyńskim rozmawia Zbigniew Rokita.

 

 

ZBIGNIEW ROKITA: Kilka dni temu mer Lwowa Andrij Sadowy poinformował, że na Zachodzie Ukrainy może dojść do katastrofy ekologicznej. Jakie są przyczyny tej sytuacji?

ANDRIJ DRUCZYŃSKIJ: Na Ukrainie od trzydziestu–czterdziestu lat nikt nie zajmował się składowiskami odpadów. Śmieci wywożono na stare wysypiska, które powstały jeszcze w Związku Radzieckim. Ich termin eksploatacji wynosił pięć–siedem lat, ale ze znacznej ich części korzysta się do dziś. Na Ukrainie brakuje składowisk, technologii, nie odsysa się na wysypiskach wody, nic nie robi z ulatniającymi się gazami, nie zasypuje się też kolejnych warstw śmieci ziemią, tak aby nie dochodziło do pożarów.

Ostrzeżeniem był ubiegłoroczny pożar na największym ukraińskim wysypisku śmieci, które mieści się pod Lwowem, w Grzybowicach. W wyniku pożaru toksyczny dym zanieczyścił powietrze, chemikalia skaziły wodę w zasięgu wielu kilometrów. Pożar zalano wodą, zwiększyła się jej ilość w śmieciach, te się osunęły, w rezultacie czego zginęły cztery osoby. Od tego czasu zaczęło brakować miejsca dla okolicznych śmieci i to stało się bezpośrednią przyczyną obecnych problemów, o których mówi mer.

 

Sadowy zwrócił się niedawno do władz Lublina z prośbą o przyjęcie lwowskich śmieci. W liście pisał, że bezczynność może doprowadzić do epidemii chorób zakaźnych i zanieczyszczenia ścieków.

Andrij Sadowy jest merem Lwowa od dekady. Brakowało i brakuje mu strategii w zakresie składowania odpadów. Zamiast poszukiwać nowych działek pod wysypiska, obiecywał mieszkańcom wsi, które znajdowały się obok już istniejących składowisk, na przykład środki na sferę socjalną w zamian za cierpliwość. We Lwowie i w wielu innych miastach sprzedano wszystkie działki, na których mogły powstać nowe wysypiska.

Dziś ukraińskie miasta nie chcą już przyjmować lwowskich śmieci. Do obwodu winnickiego przyjechało jakiś czasu temu piętnaście tirów ze śmieciami ze Lwowa, ale mieszkańcy wyszli, protestowali, powiedzieli, że nie chcą tego ładunku. Poza tym to też nie jest wyjście – wywozić śmieci ze Lwowa w nieskończoność.

 

Czy to problem ogólnokrajowy?

Istnieją wyjątki. Jednym z najlepiej zarządzanych – być może najlepiej – ukraińskich miast jest pod tym względem Winnica. Od przeszło dekady jej władze zajmują się polityką proekologiczną: od 2005 do 2014 roku włodarzem Winnicy był obecny premier, Wołodymyr Hrojsman. W ciągu ostatniej dekady nie doszło tam do ani jednego pożaru. W Winnicy realizuje się też projekty proekologiczne w partnerstwie z polskimi podmiotami, na przykład Stowarzyszeniem Integracji Europa–Wschód, które w ramach środków z polskiej pomocy rozwojowej organizowało projekt zbierania i utylizacji baterii.

 

Sadowy ostrzegał, że sytuacja we Lwowie może być niebezpieczna dla Polski – czy rzeczywiście?

Trudno mówić o konkretach, ale tak, może istnieć takie niebezpieczeństwo. We Lwowie coraz więcej jest przepełnionych pojemników na odpady, może dochodzić do chorób, epidemii. Mogą rozprzestrzeniać się one również przez wody gruntowe, rzeki, powietrze.

 

Według ekspertów w dużej mierze ze złego stanu środowiska na Ukrainie wynika niska długość życia jej mieszkańców – o ile w Polsce wynosi ona około siedemdziesiąt osiem lat, a w Japonii osiemdziesiąt cztery, to nad Dnieprem – jedynie siedemdziesiąt jeden lat. Jakie dziś są największe problemy ekologiczne, przed którymi stoi Ukraina?

Poza kwestią odpadów największym problemem jest jakość wody, która jest ogromnie zanieczyszczona, źle działają także oczyszczalnie ścieków. Bolączką jest także stan gruntów rolnych, pokopalniach oraz poprzemysłowych. Zakłady i kopalnie po zamknięciu są na ogół pozostawiane same sobie, gleby nie są rekultywowane. Zła jest też jakość powietrzna. Do tego dochodzi wycinka lasów na wielką skalę, które to później drewno sprzedaje się do Turcji, Polski czy Niemiec.

 

Czy władze centralne na Ukrainie przykładają wagę do problemów ekologicznych?

W coraz większym stopniu. Do parlamentu trafiła niedawno ostateczna wersja ustawy o gospodarowaniu odpadami, między innymi zobowiązano producentów do utylizacji swoich odpadów. Od 2017 roku obowiązuje rozporządzenie, zgodnie z którym gminy, powiaty i miasta muszą segregować śmieci. Powoli rozwijają się działania proekologiczne, choć wciąż brakuje świadomości wśród obywateli, że odpowiadamy za swoje odpady i nie możemy zostawić ich swoim dzieciom.

 

Andrij Druczyńskij jest ukraińskim ekologiem i prezesem rady nadzorczej funduszu Podolska gromada.

 

Wykorzystane zdjęcie: Ropable (public domain) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Andrij Druczyńskij
Polecamy inne artykuły autora: Zbigniew Rokita
Powrót
Najnowsze

Bariera nieufności

23.03.2017
Zbigniew Rokita Michał Potocki
Czytaj dalej

Niezrozumiany nacjonalizm

21.03.2017
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Jedyna słuszna wykładnia ukraińskiego nacjonalizmu

21.03.2017
Adam Balcer
Czytaj dalej

Spotkanie wokół książki „Dysydenci. Nieuleczalnie nieposłuszni”

21.03.2017
NEW
Czytaj dalej

Akcja #adwokacinagranicy

20.03.2017
Kaja Puto
Czytaj dalej

Dziadowie, ojcowie i synowie

20.03.2017
Kaja Puto
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu