Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Znacznie więcej niż uroda
2017-02-13
Małgorzata Nocuń

Są książki tak dobre, że warto do nich wracać po latach oraz tak skandaliczne, iż warto napisać o nich (zniechęcając do lektury) nawet trzy lata po dacie premiery. Właśnie trzymam w ręku taką pozycję.

Zobacz, zobacz, co oni piszą o Ukrainkach" – koleżanka wręczyła mi książkę Pokochać Ukrainę autorstwa Aliny i Jacka Łęskich. Zobaczyłam, co „oni piszą o Ukrainkach". Włos zjeżył mi się na głowie.

Publikacja Łęskich ukazała się w 2014 roku. Wtenczas – na fali rewolucji godności – wyszło kilkanaście książek o państwie nad Dnieprem. Przeczytałam większość z nich, traktowały o Majdanie, wojnie na wschodzie kraju, przemianach dokonujących się w ukraińskim społeczeństwie. Nie sięgnęłam po publikację Łęskich, na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie „książki ABC o Ukrainie", być może odstraszyła mnie też zbyt duża liczba zdjęć, wolę czytać książki niż je oglądać.

Łęscy mieli dobry pomysł na książkę: on Polak, ona Ukrainka, piszą o ukraińskiej codzienności; o Kijowie, prowincji, jedzeniu, zabytkach. Taka książka byłaby potrzebna na polskim rynku wydawniczym, to opowieść o sąsiednim kraju dla laików.

Niestety, Autorzy zaprezentowali także rozdział, w którym rozwodzą się nad tym, jak dobrą żoną może być dla Polaka Ukrainka. Ten rozdział jest: seksistowski, poniżający, kobiety zostały w nim potraktowane przedmiotowo. I chce od razu uprzedzić komentarze tych, którym podobają się podobne dywagację: nie, nie chodzi o to, że nie mam poczucia humoru; chodzi o to, że w dyskursie publicystycznym na podobne wypowiedzi nie może być miejsca.

Nie będę przybliżać tez, które na temat Ukrainek głoszą Łęscy. Przytoczę cytaty:

Na Ukrainie kobiety, wychowane w patriarchalnej kulturze chłopskiej, cenią rodzinę i dom znacznie bardziej niż ich polskie rówieśniczki. Łatwiej też przychodzi im pogodzić się z tym, że dziecko w pierwszych latach życia znacznie bardziej potrzebuje bezpośredniej, fizycznej obecności matki niż ojca. Nie jest dla nich żadnym sensacyjnym odkryciem, ze rola matki i żony prowadzącej dom może być źródłem wielu radości i dawać poczucie spełnienia. Prowadzenie domu, dbanie o dzieci i męża jest dla ukraińskiej dziewczyny czymś zupełnie naturalnym, niemal na poziomie fizjologicznym jak oddychanie czy mruganie oczami";

Jak to się przekłada na atrakcyjność Ukrainek jako żon dla Polaków. Ano tak, że w kwestiach seksualnych nie ma tego kołtuństwa, które jest zmora wielu Polek. Zasady są proste. Liczą się: miłość, bliskość, zaufanie, szczerość i otwartość. Nie ma tematów tabu. Chodzi o relacje dwojga ludzi, a nie o Matkę Boską, Kościół Święty i księdza proboszcza".

Dalej Autorzy powołują się na opinie Blogera V!ncenta (który na Ukrainie chce poszukiwać żony); uważają, że V!ncent „trafił w sedno". Bloger pisze:

Po dwóch wizytach na Krymie oraz dwóch w Kijowie nie mam wątpliwości – gdzieś na Ukrainie musi istnieć fabryka, której produkowane są wszarskie te idealne kobiety. Długie zgrabne nogi, śliczna talia, długie włosy, wielkie oczy i ta gracja kobiecości przy każdym ruchu";

Przede wszystkim potrafią uwodzić i być uwodzone. W Polsce faceci są pizdami i mają grę na poziomie zerowym, a kobiety wcale nie wypadają tutaj lepiej. Zamiast ognistego flirtu zazwyczaj mamy listę checkpointów do odhaczenia, zanim trafimy do łóżka. Polki w rozmowie są nieporadne, wstydzą się własnej seksualności i średnio radzą sobie z podtekstami".

W Polsce mieszka coraz więcej Ukrainek i Ukraińców (oficjalne dane mówią o milionie). Coraz częściej w polskiej przestrzeni publicznej pojawia się temat „urody Ukrainek".

Znam wiele Ukrainek pracujących w moim kraju. Są: nauczycielkami, tłumaczkami, dziennikarkami, gimnastyczkami, opiekunkami dla dzieci i osób starszych. Każda z nich włożyła wiele wysiłku i pracy, by odnaleźć się w Polsce: nauczyć języka, otrzymać pracę. Każda jest profesjonalna, w tym co robi. Żadna z nich nie chciałaby być traktowana jako „potencjalna żona dla kogoś", jak towar. Żadna nie życzyłaby sobie, aby ktoś rozwodził się nad jej urodą porównując do Polek. Każda chciałaby, aby doceniono jej kompetencje zawodowe, Ukrainki nie chcą być „pięknymi paniami", „materiałem na żonę". Chcą, byśmy dostrzegli, że są dobrymi: lekarkami, pielęgniarkami, wykładowczyniami itd.

Wielu mężczyzn w Polsce zdaje się nie rozumieć faktu, że publiczne ocenienie urody kobiet jest zachowaniem nie na miejscu, jest pozbawione kultury, podszyte seksizmem, często przybiera formy agresywne. Jeśli nie odebrali odpowiedniej lekcji kindersztuby w domu – czas na to teraz.

 

Małgorzata Nocuń jest zastępczynią redaktora naczelnego „Nowej Europy Wschodniej", dziennikarką. W Wydawnictwie Czarne przygotowuje książkę o losach kobiet w Europie Wschodniej.

 

Polecamy także:

Olena Babakowa: Egzotyczne niewolnice

W Polsce publiczne komentarze o pięknych ukraińskich »dupach« można usłyszeć nawet od »śmietanki« czy ludzi „wykształconych«.

Wykorzystane zdjęcie: David Vega (CC BY 2.0) flickr.com


Powrót
Najnowsze

Front północny

22.11.2017
Paweł Kost Wołodymyr Kopczak
Czytaj dalej

Polskie kino w Azji Centralnej

22.11.2017
NEW
Czytaj dalej

Zawrót głowy od sukcesów?

21.11.2017
Marcin Kaczmarski
Czytaj dalej

Żyliśmy jak ludzie wolni. Rozmowa z Siergiejem Kowalowem

17.11.2017
Marek Radziwon Siergiej Kowalow
Czytaj dalej

Nowe otwarcie?

15.11.2017
Antoni Radczenko
Czytaj dalej

Czeczeński stalinizm

13.11.2017
Artiom Filatow Elena Miłaszina
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu