Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Flota za gaz
2010-05-01
Piotr Andrusieczko
Kiedy Wiktor Janukowycz – nowo obrany prezydent Ukrainy – udał się z pierwszą wizytą zagraniczną do Brukseli, wielu obserwatorów, również w Polsce, odetchnęło. Zaczęto mówić, że „nie taki Janukowycz straszny”. Podkreślano (w tym autor niniejszego tekstu) pragmatyczność ekipy nowego prezydenta, prognozowano powrót do wielowektorowości. Niestety, tak zwane porozumienia charkowskie wyznaczają kurs Ukrainy na „zdecydowanie bliżej Rosji”.

Wiktor Janukowycz czuje się zapewne o wiele lepiej w Moskwie niż na salonach zachodnich stolic. W Moskwie jest jakby u siebie. Dzisiaj wizytę Janukowycza w Brukseli i rozpowszechniane w związku z nią informacje o napięciach na linii Kijów-Moskwa można rozpatrywać jako swoistą „zasłonę dymną”. 21 kwietnia w Charkowie, kiedy prezydenci Rosji i Ukrainy podpisali porozumienie przedłużające stacjonowanie Floty Czarnomorskiej na terytorium Ukrainy o dwadzieścia pięć lat, zasłona opadła. To cena, jaką nowe ukraińskie władze zdecydowały się zapłacić za tańszy gaz.

Przed spotkaniem prezydentów Rosji i Ukrainy w Charkowie w ukraińskich mediach pojawiły się informacje o negocjacjach dotyczących obniżenia ceny rosyjskiego gazu i o możliwych w zamian „prezentach” ze strony Ukrainy. Mówiło się przede wszystkim o oddaniu Rosji 80 procent potężnych magazynów gazowych położonych wzdłuż zachodniej granicy Ukrainy. W ten sposób Rosja zabezpieczyłaby sobie ciągłość dostaw gazu dla Europy Zachodniej do czasu budowy alternatywnych korytarzy gazowych, niezależnie od relacji gazowych z Ukrainą.

Nowe władze w Kijowie potrzebowały tańszego gazu dla dopięcia budżetu. Partia Regionów jeszcze przed drugą turą wyborów prezydenckich obiecywała uchwalenie budżetu w kwietniu. Już wtedy było widać, że jej przedstawicielom brakuje pomysłu, skąd wziąć pieniądze. Mykoła Azarow, na jednej z konferencji prasowych pomiędzy pierwszą i drugą turą wyborów, na pytanie, skąd nowa władza weźmie środki dla wypełnienia obietnic wyborczych, odpowiedział jedynie: „Proszę się nie martwić, znajdziemy pieniądze”. Dziwny reformatorsko-zachowawczy rząd powołany po wyborach sięgnął do metod poprzedników i wznowił negocjacje z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, ten jednak miał zastrzeżenia do deficytu budżetowego.

W rezultacie Ukraina dostała tańszy gaz, co zostało zafiksowane w porozumieniach podpisanych przez Janukowycza i Miedwiediewa 21 kwietnia w Charkowie. Ukraina otrzymała studolarową zniżkę odliczaną od kwoty 330 dolarów za tysiąc metrów sześciennych gazu do roku 2019. Jak będzie się kształtowała cena gazu na po roku 2019, nie wiadomo. Rosja zgodziła się zapłacić w ten sposób za przedłużenie okresu przebywania Floty Czarnomorskiej na Krymie po 2017 roku. Podpisana w Charkowie umowa między Ukrainą i Federacją Rosyjską w sprawie bazowania Floty Czarnomorskiej Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy opiera się na umowie zawartej w 1997 roku na dwadzieścia lat.

Od początku ukraińskiej niepodległości między Kijowem i Moskwą toczył się spór dotyczący podziału Floty Czarnomorskiej oraz warunków jej stacjonowania na terytorium Ukrainy. Po długotrwałych negocjacjach porozumienie dotyczące statusu Sewastopola oraz podziału i stacjonowania rosyjskiej floty na Krymie zostało podpisane 28 maja 1997 roku i umożliwiło podpisanie trzy dni później Traktatu o Przyjaźni i Współpracy w Kijowie. W ten sposób Rosja uznała suwerenność i nienaruszalność terytorialną Ukrainy. Jednostki Floty Czarnomorskiej podzielono proporcjonalnie do wielkości krajów – 81,7 procent okrętów przypadło Rosji, 18,3 procent Ukrainie. Porozumienie zakładało, że główną bazą Floty Czarnomorskiej pozostaje Sewastopol, a rosyjska flota będzie stacjonować w trzech zatokach (w czwartej stacjonuje flota ukraińska), wydzierżawionych na dwadzieścia lat z możliwością automatycznego przedłużenia dzierżawy na następne pięć lat, jeśli żadna ze stron nie zgłosi odpowiednio wcześniej zastrzeżeń. Poza tym Rosja mogła zatrzymać liczne obiekty infrastruktury umożliwiające funkcjonowanie rosyjskich jednostek. Moskwa zobowiązała się do rocznej opłaty za dzierżawę w wysokości 100 milionów dolarów, dodatkowo miała zapłacić Ukrainie 526,5 miliona dolarów kompensacji od uzyskanych podczas podziału floty okrętów i statków oraz 200 milionów dolarów rekompensaty za wywiezioną z Ukrainy nuklearną broń taktyczną. Można powiedzieć, że od samego początku kwestia stacjonowania Floty Czarnomorskiej została powiązana z rosyjskim gazem, gdyż rosyjskie należności za dzierżawę miały być odpisywane od ukraińskiego długu za gaz wobec Rosji, oszacowanego na 3 miliardy dolarów.

W nowych porozumieniach strona rosyjska zobowiązała się nadal płacić 100 milionów dolarów dzierżawy rocznie oraz obniżyć cenę na gaz dla Ukrainy o 100 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Porozumienie zakłada również mechanizm automatycznego przedłużania okresu jego trwania o pięć lat, jeśli żadna ze stron nie wyrazi wcześniej zastrzeżeń.

Stacjonowanie Floty Czarnomorskiej na Krymie wzbudza wiele kontrowersji. Przede wszystkim stoi ono w sprzeczności z zapisami Konstytucji Ukrainy uchwalonej w 1996 roku. Artykuł 17 głosi między innymi: „Na terytorium Ukrainy nie dopuszcza się rozmieszczenia obcych baz wojskowych”. W przypadku umowy z 1997 roku zastosowano formułę tymczasowości, w związku z tym że bazy te istniały przed rokiem 1997. Dla Rosji obecność militarna na Ukrainie ma zasadnicze znaczenie dla utrzymania wpływów na obszarze byłego ZSRR. Eksperci wskazują przede wszystkim na aspekt polityczny. Rosyjska obecność na Krymie, zwłaszcza w Sewastopolu, wiąże miejscową ludność z „macierzą”. Krym jest jedynym obszarem Ukrainy, gdzie etniczni Ukraińcy stanowią mniejszość (przeważają Rosjanie). Dodatkowy polem konfliktu jest obecność Tatarów Krymskich, którzy wracali masowo na półwysep od końca lat osiemdziesiątych XX wieku. Obecnie ich liczbę na Krymie szacuje się na niemal trzysta tysięcy z tendencją wzrostową. Odmienni kulturowo i religijnie, z moralnym prawem do powrotu na ojcowiznę i odzyskania utraconego mienia, są w obecnych realiach politycznych Krymu niemal skazani na konflikt z miejscową ludnością słowiańską. Krym – przekazany Ukraińskiej SRR w 1954 roku na polecenie Chruszczowa, co stanowiło kulminację obchodów trzystulecia umowy perejasławskiej – do dzisiaj jest słabo związany z Ukrainą.

Stacjonowanie Floty Czarnomorskiej można uznać za jeden z czynników destabilizujących sytuację na półwyspie. Niemal dwadzieścia tysięcy mieszkańców Sewastopola jest bezpośrednio lub pośrednio związanych z Flotą, z jednej strony dającą zatrudnienie, ale z drugiej, poprzez zajęcie atrakcyjnych gruntów (łącznie 19 tysięcy hektarów), uniemożliwiającą rozwój innych form aktywności ekonomicznej. Z Flotą powiązaną jest rosyjska działalność ekonomiczna na półwyspie. Firma budowlana żony mera Moskwy Jurija Łużkowa jest dobrze znana na krymskim rynku deweloperskim. Związki ekonomiczne i polityczne elit Krymu z Rosją są bardzo silne i po części spowodowane obecnością rosyjskich jednostek na półwyspie. W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych kwestia separatyzmu na Krymie była jednym z największych wyzwań dla Kijowa. Nie obeszło się bez bezpośrednich żądań rosyjskich polityków zwrotu Krymu Rosji. Kijów zdołał ostatecznie przejąć pełną kontrolę nad półwyspem w 1995 roku. Co istotne, w odróżnieniu od Rosji (i jej konfliktu z Czeczenią) dokonał tego bez rozlewu krwi. Mimo to niektórzy rosyjscy politycy nadal kwestionowali przynależność Krymu do Ukrainy. Z tego powodu na przykład Jurij Łużkow i Konstantin Zatulin znajdowali się na ukraińskich listach persona non grata.

Flota Czarnomorska od lat intensywnie wspiera działalność prorosyjskich organizacji. Korzystają one ze wsparcia lokalowego, medialnego, finansowego, a także logistyczno/informacyjnego. Członkowie tych organizacji zawsze byli dobrze poinformowani i z wyprzedzeniem zjawiali się w miejscach planowanych ćwiczeń ukraińsko-natowskich. W Sewastopolu działa dwanaście prorosyjskich organizacji, z czego pięć uznaje się za bardzo aktywne; są to: Rosyjska Wspólnota Krymu, Rosyjska Wspólnota Sewastopola, Rosyjski Wybór, Rosyjski Sojusz Młodzieżowy i partia Rosyjski Blok, która w wyborach 2006 roku wprowadziła do rady miejskiej Sewastopola pięciu deputowanych. Na podobieństwo rosyjskich aktywne stają się tutejsze ugrupowania młodzieżowe. Na przykład organizacja „My” wsławiła się pomysłem organizacji wiosną 2007 roku obozu wojskowo-sportowego. Za trening miała odpowiadać prywatna kompania wojskowa Omega Services pmc, która swoje usługi militarne proponuje różnym instytucjom na całym świecie. Na jej stronie internetowej można było przeczytać, że „Omega Services pmc to politycznie zorientowana kompania. Popieramy interesy i państwową politykę Rosji na całym świecie. Nie przyjmujemy propozycji, które mogą być rozpatrywane jako zagrożenie bezpieczeństwa narodowego Federacji Rosyjskiej (i państw WNP)”.

Według Centrum Badań Obronnych w Tallinie, „Moskwa kierowała większością swoich kampanii propagandowych na Krymie z centrum prasowego Floty Czarnomorskiej. Po pomarańczowej rewolucji 2004 roku centrum prasowe ograniczyło otwartą propagandę i rozpoczęło propagandę przede wszystkim poprzez Rosyjską Wspólnotę Krymu. W rezultacie zmiany taktyki działania, Flocie Czarnomorskiej nie mogą być postawione bezpośrednie zarzuty o działalność antyukraińską”. Eksperci Centrum uważają, że rosyjski wywiad wojskowy działa poprzez Biuro Informacyjne Floty Czarnomorskiej, wspierając działalność prorosyjskich organizacji pozarządowych, w tym Rosyjskiej Wspólnoty Krymu.
Nic dziwnego, że po 2004 roku władze Ukrainy wielokrotnie podnosiły kwestię wycofania Floty Czarnomorskiej z Krymu w 2017 roku. W ostatnich latach prezydentury Wiktora Juszczenki zwracano się do Rosji z propozycjami rozpoczęcia rozmów na ten temat. Była to jedna z przyczyn zaostrzenia relacji pomiędzy Kijowem i Moskwą.

W sierpniu 2008 roku sprawdziły się jeszcze inne obawy wyrażane przez ukraińskich ekspertów. Wskazywano, że obecność Floty na terytorium ukraińskim może spowodować mimowolne wciągnięcie Ukrainy w konflikt w regionie. Podczas wojny gruzińsko-rosyjskiej jednostki Floty wzięły udział w działaniach bojowych przeciwko Gruzji – a zatem jednostki stacjonujące na terytorium Ukrainy dokonały aktu agresji wobec jednego z jej najbliższych ówczesnych sojuszników. Prezydent Juszczenko próbował specjalnymi dekretami zablokować ruch okrętów Floty, jednak strona rosyjska zignorowała ukraińskie nakazy.

Sytuacja ta zmieniła dotychczasowe poglądy wielu ekspertów, którzy obecność Floty na Krymie wyjaśniali jedynie w kategoriach politycznych. Jako uzasadnienie takiej interpretacji wskazywano fatalny stan rosyjskich jednostek. Jednak od czasów prezydentury Władimira Putina można zaobserwować działania na rzecz odnowienia rosyjskiego potencjału militarnego. Przedłużenie obecności Floty do 2042 roku daje zupełnie inną perspektywę, umożliwiająca modernizację Floty i wyposażenie jej w nowe jednostki. Pod koniec 2009 roku Moskwa i Paryż uzgodniły kwestię zakupu dla rosyjskiej marynarki okrętu desantowego Mistral (helikopterowiec). Dodatkowo Rosja ma zamiar wybudować na francuskiej licencji cztery okręty tego typu. Według rosyjskich ekspertów, dzięki tym okrętom będzie możliwe wykonywanie w czterdzieści minut zadań, na które teraz Flota Czarnomorska potrzebowałaby dwudziestu sześciu godzin. W takiej sytuacji można przyjąć, że Rosjanie będą chcieli utrzymać się na Krymie jak najdłużej.

Podpisana w Charkowie umowa została niezwłocznie ratyfikowana przez parlamenty obu krajów. Nie pomogły protesty ukraińskiej opozycji. Rada Najwyższa w skandaliczny, ale praktykowany w ukraińskim systemie parlamentarnym sposób przegłosowała porozumienie. „Za” swoje głosy oddały również martwe dusze, w tym Serhij Kiwałow i Serhij Hołowatyj, którzy w tym czasie przebywali w Brukseli.

Podpisanie porozumienia i szybkość ratyfikacji zaskoczyły obserwatorów. Władza nie zawracała sobie głowy konsultacjami z opozycją czy szerszą dyskusją obywatelską. Fakt ten ujawnia prawdziwe oblicze Partii Regionów, która przez kilka ostatnich lat żądała społecznej akceptacji wyrażonej w referendum dla ewentualnego członkostwa Ukrainy w NATO.

Bezpieczeństwa czy interesu narodowego nie można przełożyć na prosty rachunek ekonomiczny, jednak mówiąc o kwestiach ekonomicznych, należy podkreślić, że konsekwencją porozumień będą dalsze zaniechania w modernizacji i zastosowywaniu energooszczędnych technologii w przemyśle i sektorze komunalnym. Ukraina jest krajem bardzo energochłonnym. Sytuacja, w której przemysł ukraiński będzie czasowo konkurencyjny ze względu na tańszy gaz, spowoduje więc daleko idące negatywne konsekwencje. Rząd nie myśli o poważnych programach modernizacyjnych pozwalających obniżyć zapotrzebowanie na gaz, czego potwierdzeniem jest zwiększenie dostaw błękitnego paliwa od tego roku, zafiksowane w specjalnym dodatku do kontraktu gazowego Putin-Tymoszenko, podpisanego dokładnie rok wcześniej – również 21 kwietnia w Charkowie.

Rosja chce uzyskać jeszcze więcej. W piątek 30 kwietnia premier Putin wystąpił z inicjatywą połączenia Gazpromu z Naftohazem Ukraina oraz utworzenia wspólnego holdingu dla współpracy w sferze energetyki jądrowej. Strona rosyjska oczekuje również ułatwień dla rosyjskich inwestycji na Ukrainie. I na pewno nie zapomni o systemie gazowo-transportowym.

Przeciw porozumieniom charkowskim protestuje opozycja oraz wielu ukraińskich intelektualistów. Ostatnie posunięcia władzy mogą doprowadzić do koordynacji działań opozycji, jak to miało miejsce w czasie walki z reżimem Kuczmy. Chociaż na razie trudno oczekiwać masowego poparcia ze strony społeczeństwa, trzeba pamiętać, że zanim doszło do wybuchu w 2004 roku, miały miejsce opozycyjne akcje „Ukraina bez Kuczmy” i „Powstań Ukraino”.

Wiktor Janukowycz popełnił błąd, podpisując porozumienie w sprawie Floty w pierwszych tygodniach swego urzędowania. Dalsze ustępstwa względem wielkiego sąsiada mogą doprowadzić do sytuacji, w której obecna władza pozbędzie się jakichkolwiek kart przetargowych. Na to nigdy nie pozwolił sobie polityczny mentor Janukowycza – prezydent Leonid Kuczma. Dalsze umacnianie pozycji Rosji może wywołać niezadowolenie również w szeregach Partii Regionów, gdzie konkurujące z sobą grupy mają odmienne wizje realizacji własnych interesów. W konsekwencji to, co dzisiaj Janukowycz triumfalnie ogłasza jako sukces, jutro może okazać się początkiem końca jego kariery politycznej.

Piotr Andrusieczko

Polecamy inne artykuły autora: Piotr Andrusieczko
Powrót
Najnowsze

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu