Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Trzy projekty dla Rosji
2010-12-25
Andrzej Szeptycki
Odkąd Rosja stała się mocarstwem europejskim, czyli od XVIII wieku, wschodni sąsiad niepokoi Europejczyków. Nie chodzi o różnice ustrojowe, ale, rzec można, ontologiczne. Rosja – w przeciwieństwie do państw europejskich – była i jest imperium, co czyni z niej państwo wyjątkowe na obszarze zachodniej Eurazji. Wielka Brytania czy Francja tworzyły imperia, ale granica między państwem-metropolią i imperium kolonialnym była wyraźna. Turcja była imperium – i budziła takie same obawy jak Rosja. Stany Zjednoczone do dziś są imperium, ale z racji pewnej wspólnoty aksjologicznej i dzielącego nas oceanu ich istnienie nie jest dla nas znaczącym problemem poznawczym; trudności pojawiły się w kluczowych momentach, takich jak wojna w Iraku w 2003 roku.

Rosjanie mawiają, że ich kraj jest częścią Europy. Skoro tak, zadajmy sobie banalne pytanie: jaki to kraj europejski? Skandynawski? Środkowoeuropejski? A może bałkański czarnomorski? Żadne z tych określeń nie jest adekwatne. Rosja jest bytem sui generis, osobliwością na podobieństwo tej znanej z astronomii, wokół której załamują się znane nam prawa rządzące stosunkami międzynarodowymi. Rosja jest bytem przedwestfalskim. Nie jest państwem narodowym; zanim została państwem, stała się imperium. Nie akceptuje zasady suwerennej równości państw czy nieingerencji w sprawy wewnętrzne. Granica nie stanowi dla niej linii rozdzielającej obszary władzy zwierzchniej dwóch państw. Granica to – tak jak kiedyś w starożytnym Rzymie czy Chinach – granica bezpieczeństwa. Naturalne wydaje się przesuwanie jej naprzód, jak najdalej od centrum, by poprawić swe bezpieczeństwo. Każde jej cofnięcie jest postrzegane jako zagrożenie, porażka.

Istnienie Rosji stawia pod znakiem zapytania wypracowane z mozołem zasady współżycia międzynarodowego, obowiązujące w Europie i w jakimś stopniu w powszechnym systemie międzynarodowym. Zmusza do wyborów między takimi wartościami, jak demokracja, prawa człowieka oraz współpraca międzynarodowa i rozwój gospodarczy. To prowadzi do wspomnianego już dysonansu poznawczego. Umysł ludzki chce zracjonalizować to, czego nie może zrozumieć. Stąd ciągła wiara: Rosja się zmieni, musi się zmienić… Rosja się zmodernizuje. Taka wiara towarzyszy rosyjskiemu imperium niemal od początku, od kiedy zaistniało jako mocarstwo na arenie europejskiej. Wystarczy przypomnieć wizerunek Katarzyny II jako „oświeconej” carycy czy popularność, jaką cieszył się w Europie Zachodniej Michaił Gorbaczow.

Generalnie rzecz biorąc, państwa zachodnie próbowały na trzy sposoby zmierzyć się z rosyjskim problemem. Pierwszą metodę zaproponowali i próbowali wcielić w życie najpierw Napoleon Bonaparte, potem Adolf Hitler. Obaj wodzowie – również dążący do stworzenia ponadnarodowych imperiów – podjęli próbę złamania potęgi Rosji drogą militarną. Obaj ponieśli spektakularną klęskę, a wyprawa na Moskwę stała się początkiem ich końca.

Drugą drogę obrali przywódcy mocarstw zachodnich, w szczególności Francji, w latach trzydziestych i sześćdziesiątych-siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Uznali oni, że z Rosją/ZSRR można się porozumieć, że zasadnicza różnica dzieląca wschodnie mocarstwo i jego europejskich sąsiadów nie stanowi przeszkody na drodze do owocnej współpracy. W okresie międzywojennym taka postawa skończyła się fatalnie. Związek Radziecki nie zdecydował się na współdziałanie z państwami zachodnimi, opowiadając się za sojuszem z bliższą mu pod względem filozofii państwa III Rzeszą. Polacy boleśnie przekonali się o tym we wrześniu 1939 roku. Po wojnie generał de Gaulle zainicjował tak zwaną politykę odprężenia. Jeśli pokaże się ZSRR, że blok zachodni nie jest dlań zagrożeniem – rozumował – Moskwa zgodzi się na rozluźnienie kontroli nad państwami Europy Wschodniej i rozwój paneuropejskiej współpracy. Te marzenia zostały definitywnie rozjechane przez czołgi Układu Warszawskiego miażdżące Praską Wiosnę. Mimo to Europejczycy nie rezygnowali. Lata siedemdziesiąte stały się dekadą odprężenia. Przyniosła ona pewne ograniczone korzyści (trzeci koszyk Aktu Końcowego KBWE), ale globalnie odprężenie okazało się „drogą jednokierunkową”. Ponownie nadzieje na „modernizację” ZSRR prysły wraz z interwencją w Afganistanie i – dwa lata później – stanem wojennym w Polsce.

Trzecią ścieżką poszedł w latach osiemdziesiątych Ronald Reagan. Wybrał konfrontację ze Związkiem Radzieckim, ale tylko z pozoru militarną – de facto ekonomiczną. Inicjatywa „wojen gwiezdnych” nigdy nie została zrealizowana, ale zmusiła ZSRR do podjęcia wysiłku ponad jego możliwości i w efekcie skłoniła radzieckie kierownictwo do dialogu z Zachodem i rozbrojenia. Raz zdjętego pancerza nie dało się z powrotem założyć. Imperium zewnętrzne, a dwa lata później sam Związek Radziecki, rozpadły się. Zachód odniósł największe w swojej historii pokojowe zwycięstwo.

Wiara, że dzięki naszej otwartości i wsparciu Rosja zmodernizuje się i podejmie z Europą obustronnie korzystną współpracę, jest metodologicznym błędem. Najlepszym przykładem jest stanowisko Rosji w kwestii gruzińskiej. Ze względu na zasadnicze odmienności dzielące Rosję i kraje europejskie, ewolucja tej pierwszej wydaje się co najmniej mało prawdopodobna. Nie oznacza to, że nie powinniśmy z nią współpracować; współpraca ta powinna być jednak prowadzona na naszych zasadach i mieć na celu raczej utrzymanie status quo czy osłabienie Rosji, a nie jej modernizację i wzmocnienie. Dotyczy to w szczególności wpływów Rosji na obszarze „bliskiej zagranicy”, którym należy zdecydowanie przeciwdziałać. Stąd konieczność poszerzenia UE i NATO – za zgodą Rosji lub wbrew niej. Jeśli Rosja ma się w jakiejkolwiek mierze upodobnić do swoich zachodnich sąsiadów, to jedynie poprzez dezimperializację. To droga bolesna, długa, ale jedyna możliwa.

Andrzej Szeptycki jest adiunktem w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, członkiem Rady Forum Polsko-Ukraińskiego. Stały współpracownik „Nowej Europy Wschodniej”.

Powrót
Najnowsze

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu