Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wróg systemu
2010-12-29
Witalij Portnikow
W czasie pierwszego sądowego procesu Michaiła Chodorkowskiego napisałem, że uważam biznesmena przede wszystkim za ofiarę korporacyjnego i oligarchicznego, a nie politycznego konfliktu. Wiele osób nie rozumiało takiej postawy, bo odbierali Chodorkowskiego jako odważnego bojownika politycznego przeciw putinowskiemu reżimowi i jakiekolwiek wątpliwości co do jego intencji oceniano jako poparcie dla panującego systemu. Mnie zajmowało coś innego: wybiórczość stosowania prawa. Samo zajęcie się biznesem – zwłaszcza wielkim biznesem – w Rosji jest związane z niezliczonymi naruszeniami prawa, bo tak jest ono napisane. Dlatego nietrudno zastosować represje wobec nielojalnego oligarchy czy urzędnika. Ale zawsze nasuwa się pytanie: dlaczego inni pozostają na wolności? I czy ci „inni” nie są zleceniodawcami spraw przeciwko swoim konkurentom?

Kiedy po raz pierwszy sądzono Michaiła Chodorkowskiego, Władimir Putin jeszcze uważał się za groźnego dla rosyjskich oligarchów. Obecnie nie trzeba już wyjaśniać, że żadnym Władimirem Groźnym Putin nigdy nie był – oprócz skazanego Michaiła Chodorkowskiego oraz Borysa Bierezowskiego i Władimira Gusińskiego, którzy opuścili Rosję, reszta oligarchów zachowała pozycje w biznesie, a także wśród władzy. Nawet ówczesny kryzys nie doprowadził do poważnego osłabienia ich wpływów. Jednak Chodorkowski do dziś przebywa w więzieniu. W dodatku władze nie mają zamiaru go wypuścić i dlatego rozpoczęto nową sprawę, dość wątpliwą nawet z punktu widzenia takich przedstawicieli władzy, jak wicepremier Aleksiej Kudrin czy szef Sbierbanku German Gref.

Chodorkowski za wszystkie swoje nieszczęścia obwinia osobiście Putina, jednak sytuacja wydaje się znacznie bardziej złożona i bez perspektyw. Chodorkowski naruszył niepisane reguły gry klanowej i stał się wrogiem systemu w jego najgorszej postaci. Poparcie poszczególnych przedstawicieli tego właśnie sytemu niewiele zmienia. Co z tego, że po aresztowaniu Chodorkowskiego wątpliwości co do celowości jego procesu i wyroku skazującego mieli nawet ówczesny premier Michaił Kasjanow, szef Administracji Prezydenta Aleksandr Wołoszyn i jego zastępca Dmitrij Miedwiediew? W rezultacie przeciwstawienia się nomenklaturze Kasjanow i Wołoszyn stracili posady: pierwszy odszedł w cień, a drugi długo pracował nad przywróceniem swojej politycznej pozycji. Co z tego, że proces budzi wątpliwości Kudrina i Grefa, skoro sąd praktycznie ignoruje ich zeznania?

Tu trzeba powrócić do słów Michaiła Chodorkowskiego, a konkretnie do jego charakterystyki rosyjskiego systemu: „Stabilność stała się podobna do zastoju. Społeczeństwo zamarło”. Stało się tak głównie dlatego, że wraz z przekazaniem władzy przez Borysa Jelcyna Władimirowi Putinowi system nabrał wyraźnych cech swojego poprzednika. Jak słusznie zauważył były premier Rosji Wiktor Czernomyrdin, „czego byśmy nie budowali, wychodzi KPZR”. Tak się stało i tym razem: nawet mimo braku prawdziwego dyktatora, wyszła KPZR z czasów breżniewowskich, partia kolektywnego kierownictwa i kolektywnej odpowiedzialności, władza bezpardonowej wolności urzędników, którzy nie podlegają nikomu i niczemu, a przy tym dążą do utrzymania się wszelkimi środkami. W tej partii, jak za dawnych czasów, jest Politbiuro – tylko o członkostwie w nim decyduje nie tyle zajmowana posada, co pieniądze i wpływy w strukturach siłowych oraz monopolistycznych korporacjach. Praktycznie niemożliwe jest dokładne ustalenie składu Politbiura oraz przyczyn i metod podejmowania przez nie decyzji. Ale czy zawsze można było zrozumieć, z jakich powodów i na jakich postawach podejmowano decyzje w „starym” Politbiurze?

W systemie tym można umownie wskazać konserwatystów i liberałów, „beton” i modernizatorów, ale pod jednym względem wszyscy oni są tacy sami – mają przestrzegać reguł klanowej gry, inaczej będą musieli wpuścić na scenę polityczną społeczeństwo, które pozostaje w letargicznym zawieszeniu; mówiąc prościej, trzeba by podzielić się zagrabionym. Dlatego nie da się zauważyć zdecydowanych protestów przeciwko wyrokowi Michaiła Chodorowskiego, podobnie jak nie widać mityngów opozycji czy zmiany stosunku Rosji wobec sąsiadów. Nawet jeśli pojawiają się jakieś zmiany, mają one wyłącznie kosmetyczny charakter. Dlatego nie ma się co dziwić, że dwaj zwolennicy „modernizacji” – Anatolij Czubajs i Igor Jurgens – ogłosili, że przedłużenie kary Chodorkowskiemu, którego uważają za niewinnego (Jurgens stwierdził nawet, że Chodorkowski ucierpiał wyłącznie z powodu swojej zarozumiałości), nie powinno przeszkodzić „modernizacji”. To już prawdziwy dyletantyzm, bo nawet kierownictwo KPZR rozumiało, że nie można przebudować systemu, opierając się tylko na kosmetycznych zmianach reżimu i z politykami zamkniętymi w więzieniach. Wśród uwięzionych byli ludzie, których radzieckie kierownictwo uważało za szpiegów – między innymi przyszły izraelski minister Natan Szarański – ale i ich trzeba było wypuścić. A tu z jednej strony mamy uznanie sprawy za fałszowaną, a z drugiej przyzwolenie: „niech siedzi”. To oznacza, że żadnej „modernizacji” nie będzie.

Może to i dobrze. To daje nadzieję, że wcześniej czy później zobaczymy Michaiła Chodorkowskiego na wolności, a Rosję – kwitnącą. Jest nadzieja na upadek stagnacyjnego systemu. Jakiekolwiek przebudowy, modernizacje i inne wymysły tworzą złudne iluzje i przedłużają agonię. Aby Rosja się zmieniła, jej obywatele muszą się przekonać, że państwo korporacyjne nie jest w stanie funkcjonować.

Witalij Portnikow

Przełożyła Anna Szewczyk

Polecamy inne artykuły autora: Witalij Portnikow
Powrót
Najnowsze

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu