Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ucieczka od represji
2010-12-30
Paweł Pieniążek
W końcu jakieś dobre wieści z Białorusi. We wtorek okazało się, że Uładzimir Niaklajeu ma się nie najgorzej, a wczoraj wyszli z więzienia pierwsi zatrzymani podczas niedzielnej demonstracji. Cieszy również zaangażowanie Polski, która postanowiła udzielić pomocy represjonowanym opozycjonistom.

Wojna Niaklajeua
„U nas nie ma wyborów, tylko wojna. Kiedy ruszasz na front, zdajesz sobie sprawę, co cię może spotkać, więc podejmujesz odpowiedzialne decyzje. Nie chcę mówić, czy się boję. Jestem gotowy na każdy scenariusz, łącznie z więzieniem” – to słowa Uładzimira Niaklajeua z przedwyborczego wywiadu dla polskiej prasy. Niestety, w tym przypadku prorocze.

W wyborczy wieczór 19 grudnia odbyła się demonstracja opozycji, która uznała wybory za sfałszowane. Na placu Październikowym zebrała się całkiem pokaźna – jak na białoruskie warunki – grupa. Jednak nie dotarł tam Uładzimir Niaklajeu, który podczas kampanii wyborczej z poety przeobrażał się w polityka. Mimo dosyć naiwnych haseł i podejrzanego finansowania, stał się ważną postacią w środowisku opozycyjnym. Jak się okazało, Niaklajeu nie przybył na plac, bo został pobity przez nieznanych sprawców. Zabrano go do szpitala, lecz wkrótce stamtąd zniknął. Przez kilka dni nie mieliśmy żadnych informacji o jego losie. Wreszcie okazało się, że Niaklajeu przebywa w areszcie śledczym KGB. W międzyczasie zaczęły krążyć różne plotki o stanie opozycjonisty, między innymi na forum Radia Swaboda ktoś napisał, że Niaklajeua trzymają w szpitalu psychiatrycznym i za pomocą medykamentów próbują go złamać. Coraz więcej osób uważało też, że prezydent Łukaszenka nie chce podać żadnych informacji o zatrzymanym, bo ten już nie żyje.

27 grudnia adwokatka Niaklajeua Tamara Sidarenka powiedziała: „On żyje. Jego stan jest normalny... jeśli może być normalny u człowieka z jego obrażeniami”. Opozycjonista podobno wciąż ma posiniaczoną twarz. Co ciekawe, Niaklajeu jest trzymany w więzieniu, bo został oskarżony o udział w masowych zamieszkach, chociaż – jak wiadomo – na manifestację na placu Październikowym nie dotarł.

Pierwsi wyszli na wolność
Z więzienia wypuszczono pierwszych zatrzymanych podczas demonstracji. Na wolność wyszło około trzystu osób – odbywały karę przez dziesięć dni. Na opozycjonistów czekały rodziny i przyjaciele. Jednak wyjście z więzienia nie oznacza końca represji. Zapewne kwestią czasu jest wyrzucenie z uczelni części braci studenckiej za „niewłaściwe” zaangażowanie polityczne.

Wyciągnięta ręka
Obawiano się, że obiecywana pomoc dla Białorusi zostanie przegadana i w końcu żadnego wsparcia nie będzie albo będzie uchwalone zbyt późno, jak wiele projektów w Polsce i Europie. Wystarczy przypomnieć sobie konflikt rosyjsko-gruziński w 2008 roku, gdy Unia Europejska podejmowała decyzje niezgrabnie i ospale; podobnie rzecz miała się z zapobieganiem kryzysowi czy jakimkolwiek większym projektem europejskim podejmowanym w ostatnich latach. Przykładów nie brakuje również w polskiej polityce.

Tym razem działania polskiego rządu okazały się błyskawiczne i chyba celne (o tym przekonamy się w najbliższym czasie). Szczególnie ważna jest inicjatywa polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które dało „wyraz solidarności i uznania dla narodu białoruskiego, który podczas wyborów 19 grudnia wysłał silny sygnał poparcia dla ruchów demokratycznych”. W dalszym ciągu tej informacji MSZ zapowiedziało, że od 1 stycznia 2011 roku Białorusinom nie będą już potrzebne wizy, które utrudniały przedostanie się do Polski, a w dodatku były sporym obciążeniem finansowym – wiza kosztowała 20 euro.

Jednak nie każdy będzie mógł swobodnie przekroczyć polską granicę, bo ma zostać sporządzona „czarna lista”, na którą będą wpisani milicjanci i sędziowie, którzy brali pośredni lub bezpośredni udział w represjach. Niewpuszczenie do Polski będzie wiązało się z wpisaniem na listę szengeńską, co w praktyce utrudni wjazd do jakiegokolwiek państwa strefy Schengen.

Nie tylko MSZ ruszyło z pomocą. Również minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka zaapelowała do rektorów i dziekanów z polskich uczelni, aby przyjęli na bezpłatne studia  „studentów wyrotowanych z białoruskich uczelni za udział w manifestacjach przeciwko obecnemu reżimowi”. MNiSK obiecało wsparcie finansowe dla nowo przyjętych studentów z Białorusi. Teraz wszystko w rękach władz uniwersyteckich.

Wydaje się, że w niepamięć poszły już pomysły, aby izolować Białoruś od Unii Europejskiej, czy próby rozmawiania o Białorusi z Rosją, czyli oficjalnego przyznania Kremlowi prawa do  rozporządzania Białorusią. Na szczęście polskie działania zostały pozytywnie przyjęte przez wspólnotę europejską, więc teraz jest czas, aby inne kraje poszły naszym śladem i pokazały Białorusinom, że Unia Europejska nie zostawi potrzebujących na pastwę losu oraz ma pomysł na pomoc tym, których nie objęły obecne programy.
   
Paweł Pieniążek

Polecamy inne artykuły autora: Paweł Pieniążek
Powrót
Najnowsze

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu