Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Dwa zakończenia
2011-01-18
Łukasz Jasina
Stalin po latach...

Zaporoże to serce współczesnej Ukrainy. Miasto i otaczający je obwód mają jednak niewiele wspólnego z Zaporożem znanym nam, Polakom – kozackość tych terenów została unicestwiona dwieście lat temu, a na ich miejsce przybyli rosyjscy koloniści. Samo miasto to prawie milionowy moloch skupiony wokół wielkich zakładów przemysłowych. Obecne osiedla pochodzą już z czasów Katarzyny II, która zresztą sama Sicz Zaporoską zlikwidowała. Zaporoska etykietka została miastu dolepiona na polecenie władz radzieckich w 1921 roku, kiedy Józef Stalin wprowadził politykę „korenizacji” (czyli nawrotu do tradycji narodowych w formie, choć socjalistycznych w treści). Ogólnie jest to jednak rejon postsowiecki i zrusyfikowany.

Nic więc dziwnego, że to właśnie tutaj stanął pierwszy (od 1953 roku!) pomnik generalissimusa Stalina. Postawiono go z pompą przed siedzibą miejscowej partii komunistycznej.

Od początku dziełko nie miało szczęścia – ataki, uszkodzenia i inne prowokacje były tu codziennością. W noc sylwestrową (a jest to w świecie postradzieckim czas zabaw nader głośnych) popiersie wysadzono w powietrze. Petardy pomogły sprawcom.

Jako podejrzanych o dokonanie czynu władze Janukowyczowskiej Ukrainy zatrzymały działaczy prawicowej organizacji „Tryzub”.

I tak nawet zza grobu towarzysz Stalin pomaga w utrzymaniu porządku na Ukrainie... A swoją drogą, ciekawa jest skłonność niektórych mieszkańców tego kraju do czczenia ludzi mordujących ich przodków.

Janukowycz niczym Salomon, czyli jak „polskość” się przydaje...

Zakończyła się też ostatecznie (a może jedynie zanikła) kwestia związana z nadaniem Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy. W gruncie rzeczy nie było to jedno z ważniejszych wydarzeń w 2010 roku. Nie można go nawet uznać za kolejny symptom kryzysu stosunków polsko-ukraińskich. Po latach będą o nim pamiętać tylko historycy. Dzięki swojemu nierozsądnemu aktowi (bez względu na powody, które legły u jego podstaw i które tak ładnie tłumaczył Jerzemu Buzkowi i innym przedstawicielom polskich elit) Wiktor Juszczenko pogrzebał jeden z niewielu mitów o nim samym – jako o szermierzu polsko-ukraińskiego pojednania.

Paradoksalnie „sprawa Bandery” dobrze jednak świadczy o ukraińskim systemie. Poza arbitralną decyzją prezydenta Janukowycza, były w nią też zaangażowane sądy i część opinii publicznej.

Ostatecznie o tym, że Bandera „Bohaterem” nie będzie, zadecydowały kwestie formalne. Jako obywatel polski nie spełnia wymogów ustawowych nadania tego tytułu. Następny w kolejce jest wobec tego dowódca UPA Roman Szuchewycz – on też formalnoprawnie był Polakiem.

Łukasz Jasina

Powrót
Najnowsze

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu