Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Osiemdziesięciolecie Jelcyna
2011-02-02
Łukasz Jasina
Osiemdziesiąta rocznica urodzin Borysa Nikołajewicza Jelcyna przeszłaby w naszych mediach prawdopodobnie bez echa. Panuje w nich wszak rozgorączkowanie spowodowane buntem obywateli w Egipcie, kolejnymi reminiscencjami smoleńskiej tragedii i, ogólnie rzecz biorąc, nie najlepszym samopoczuciem Polski jako narodu.

W Jekaterynburgu (dawniej: Swierdłowsku), w którym Jelcyn mieszkał przez kilkanaście lat, odsłonięto poświęcony mu pomnik. Dzięki temu w naszym kraju – pełnym ostatnio znawców Rosji – doszło do jakiejkolwiek dyskusji na temat tej rocznicy.

Jekaterynburg to miejsce symboliczne. Zamordowano tu Mikołaja II – ostatniego cara Rosji. Tutaj także Jelcyn się wychował i kierował organizacją partyjną.

Mieszkańcy Uralu od czterystu lat cieszą się w Rosji opinią ludzi twardych. Taki był też Jelcyn. Urodził się w biednej uralskiej wiosce, o mało nie zginął podczas własnego chrztu, pamiętał głód, kolektywizację, wojnę (Ural był ważnym zapleczem frontu) i odbudowę kraju po jej zakończeniu.

Borys Nikołajewicz piął się powoli po szczeblach kariery, które doprowadziły go w końcu na Kreml. Opuścił go w sylwestrową noc 2000 roku. Poszczególnych etapów życia Jelcyna nie ma potrzeby tu przypominać, bo są dobrze znane.

Po jego odejściu nastała Rosja Putina, która zresztą pośrednio była efektem decyzji Jelcyna. To on wyznaczył go na swojego następcę. W świadomości historycznej utrwala się powoli przeciwstawianie sobie poddanej rozlicznym kryzysom Rosji Borysa Nikołajewicza z krajem odnoszącym sukcesy, rządzonym już przez jego następcę. Przyszłość pokaże, czy jest to słuszny sposób myślenia.

Po 2000 roku Jelcyn praktycznie zniknął z życia publicznego. Uczestniczył w zaprzysiężeniu następcy, spotykał się z zagranicznymi gośćmi rosyjskiego prezydenta, odwiedził Izrael i terytoria palestyńskie. Generalnie jednak zajmował się domem, rodziną, chodził do teatru i napisał ostatni tom wspomnień. Podczas pamiętnej defilady z okazji sześćdziesięciolecia zwycięstwa w maju 2005 roku pozwolono mu pojawić się na placu Czerwonym, ale zajął miejsce w jednym z ostatnich rzędów.

W grudniu 2006 roku gościł w Lublinie Stanisław Szuszkiewicz. Odwiozłem go do lokalnej telewizji, gdzie miał mieć połączenie z Moskwą. W programie o porozumieniach białowieskich wraz z nim uczestniczył na żywo Leonid Krawczuk ze studia w Kijowie. Jelcyn nie wziął udziału w rozmowie – pozostał lojalny wobec następcy podważającego jego dzieło, czyli upadek ZSRR, a może był już chory?

Śmierć Jelcyna w kwietniu 2007 roku zapoczątkowała jego „rehabilitację”. W Rosji ogłoszono żałobę, a uroczysty pogrzeb w soborze Chrystusa Zbawiciela był pierwszą tego typu ceremonią w Rosji.

Możliwe, że liberalizująca się Rosja będzie kiedyś odwoływać się do Jelcyna.
Podczas uroczystości odsłonięcia pomnika w Jekaterynburgu prezydent Dmitrij Miedwiediew mówił o swoim „wielkim poprzedniku”. Sam pomnik Jelcyna jest wielki i brzydki, ale ważne jest to, że kraj – przynajmniej oficjalnie – pamięta o jego zasługach.

Łukasz Jasina

Powrót
Najnowsze

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu