Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Kraj-widmo
2013-12-10
Reportaż
Ziemowit Szczerek

Na Rusi Karpackiej mają dość Ukrainy. Przy samej polskiej granicy rośnie w siłę separatyzm. Jak mówi się w Użhorodzie, stolicy regionu, nie widać stąd Kijowa, bo Karpaty zasłaniają. O wiele wyraźniej widać Budapeszt czy Bratysławę. Rusinów ku samostanowieniu chce prowadzić dwóch liderów: nieco szalony pop o niewyparzonym języku oraz pragmatyczny, wyważony euroentuzjasta.

Ruś Karpacką widział każdy, kto był w Bieszczadach i wszedł na Krzemieniec – szczyt, na którym zbiegają się trzy granice: ukraińska, słowacka i polska. I każdy, kto postawił stopę za żółto-błękitnym ukraińskim słupem granicznym, może – jeśli bardzo się uprze – mówić, że był na Rusi Karpackiej. Region ten jak kotwica (kolejna – po galicyjskim Lwowie i bukowińskich Czerniowcach) – przytwierdza Ukrainę do pohabsburskiej Europy Środkowej. O ile Węgier czy Słowak powie o Rusi, że to „Podkarpacie”, to z perspektywy Kijowa mamy do czynienia z „Zakarpaciem”, regionem położonym już po drugiej stronie Karpat, na Nizinie Węgierskiej. Tam, gdzie od ponad tysiąca lat – poza dwudziestoleciem międzywojennym – nie sięgała władza jakiegokolwiek słowiańskiego państwa.


Polecamy inne artykuły autora: Ziemowit Szczerek
Powrót
Najnowsze

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Kraków: Polacy w Petersburgu na przełomie XIX i XX wieku

29.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Wojtyła, czyli prometeizm w Watykanie

27.12.2019
Cornelius Ochmann
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

22.12.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Rusza nabór do Akademii Ziem Zachodnich i Północnych

19.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Gacharia sucharia i kurczaki, czyli o kolejnym miesiącu antyrządowych protestów w Gruzji

19.12.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu