Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Mówić do ściany
2011-03-10
Paweł Pieniążek
Dlaczego polskie i ukraińskie władze, mimo wielu ciepłych słów, nie są zainteresowane rozmową o wspólnych problemach oraz możliwościach? Dobrym przykładem tego zjawiska była nieobecność czołowych polityków podczas V Forum Europa-Ukraina w Kijowie.

Może to pierwsze objawy choroby zawodowej, ale tym, co od razu rzuciło mi się w oczy – jeszcze w pociągu – podczas mojej ostatniej podróży do Kijowa, był plakat z Wiktorem Janukowyczem.  Później widziałem ich jeszcze kilka. Mimo że najbliższe wybory odbędą się w 2012 roku, to pojawiły się informacje, że Janukowycz chce ocieplić swój wizerunek w Kijowie, bo mieszkańcy nie są skłonni, żeby na niego głosować.

Przyjechałem 23 lutego, w Dzień Obrońcy Ojczyzny, czyli Dzień Armii Czerwonej i Marynarki Wojennej po rebrandingu, nazywany również Dniem Chłopaka, obchodzony na Białorusi, Ukrainie i w Rosji. Przechadzając się Chreszczatykiem, zobaczyłem scenę rozstawioną na placu Niezależności. Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że na niej, poza emblematami zawierającymi życzenia z okazji święta, były duże logo Partii Regionów i na samym jej środku spory ekran, który również reklamował partię rządzącą.

Wieczorem ponownie szedłem Chreszczatykiem i zobaczyłem, że po koncercie rozmontowują metalową konstrukcję. Dlatego byłem zdumiony, gdy następnego dnia scena wciąż stała, a zmienił się na niej tylko baner – zamiast dnia ukraińskich mężczyzn świętowano rocznicę prezydentury Wiktora Janukowycza. I tak przez dwa dni.

Prezydent znalazł czas, żeby przyjść na plac Niezależności i pokazać się ludowi. Znalazł czas również na to, aby w ślad za Władimirem Putinem, porozmawiać z narodem (oczywiście odpowiednio wyselekcjonowanym) przez telefon. Niestety, nie udało mu się przyjść na V Forum Europa-Ukraina, mimo że zapowiedział swoją obecność. Zresztą nie tylko prezydent Janukowycz się tam nie pojawił, ale także zastępczyni przewodniczącego jego administracji Iryna Akimowa i wicepremier Serhij Tihipko. Takiej wizyty nawet nie planował premier Mykoła Azarow. Przyszła natomiast inna zastępczyni przewodniczącego Administracji Prezydenta Hanna Herman, która podczas dyskusji o rozwoju demokracji i społeczeństwa obywatelskiego mówiła o wszystkim, tylko nie na temat, który sugerował panel (podobnie jak były prezydent Leonid Kuczma, zapytany o sprawę Georgija Gongadzego). Wiceszefowa administracji zaproponowała „politykę miłości” (czyżby brała korepetycje u Donalda Tuska?), ale „miłość” skończyła się wraz z jej wystąpieniem, bo Herman ostentacyjnie wyszła z sali, nie czekając na opinie pozostałych rozmówców.

Również strona polska, pretendująca do roli „strategicznego partnera” Ukrainy, nie dopisała. Osobami, które mają coś do powiedzenia albo mieć powinny na temat Ukrainy byli eksminister współpracy gospodarczej z zagranicą Marcin Święcicki i pełnomocnik szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych ds. Partnerstwa Wschodniego Andrzej Cieszkowski. Zabrakło jednak innych ludzi zajmujących ważne stanowiska decyzyjne i uważających się za znawców sytuacji na Ukrainie.

Wśród przedstawicieli państw członkowskich Unii Europejskiej najciekawsza wydawała się wypowiedź szefa oddziału Fundacji Konrada Adenauera na Ukrainie Nico Langego, który nie boi się wygłaszać ostrej krytyki pod adresem ukraińskich władz. Pozostali reprezentanci unijni zachowali typowy eurokratyczny, aż nadto wyważony język.

Dało się zauważyć również to, że rozmawiając o sprawach „wielkich”, zapominano o tych „przyziemnych”. Przykładowo w trakcie dyskusji o problemach integracji Ołena Zerkał z Ministerstwa Sprawiedliwości Ukrainy zapowiedziała, że ukraiński rząd chce bronić interesów handlowców, a jeden z najbogatszych Ukraińców Petro Poroszenko każe przyjrzeć się zapisom ukraińskiego prawa. Tymczasem lokalny przedsiębiorca opowiadał mi o tym, jak „wycina” się mały i średni biznes: „Nasyła się dziesięć kontroli, jedną po drugiej, i w końcu coś się znajdzie”. Podobno w taki sposób zamknięto już wiele firm. Ale takie problemy z pewnością Poroszenki nie dotyczą.

Politolog Ołeksij Harań podczas dyskusji o rozwoju demokracji i społeczeństwa obywatelskiego (tej, z której wyszła Herman) pytał, jak władza może robić reformy, skoro jest oderwana od społeczeństwa i opozycji? Ja  zadałbym jeszcze jedno pytanie: po co opozycja i społeczeństwo ma po raz kolejny rozmawiać o sukcesach, porażkach i perspektywach, gdy nie interesuje to władz, i to nie tylko ukraińskich?

Paweł Pieniążek

***
V Forum Europa-Ukraina: „Sukcesy, porażki, potencjał. 20 lat niepodległości Ukrainy”, konferencja w Kijowie, 23-25 lutego 2011 roku. Organizatorzy: Instytut Studiów Wschodnich i organizacja „Jedynyj Swit”.

V Forum Europa-Ukraina odbyło się pod patronatem medialnym „Nowej Europy Wschodniej”.

Polecamy inne artykuły autora: Paweł Pieniążek
Powrót
Najnowsze

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Gdańsk: Pokazucha. Na gruzińskich zasadach

12.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Jedenasta rocznica wybuchu wojny sierpniowej

08.08.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu