Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wielka parafraza historii
2011-05-06
Zbigniew Rokita
Czy dyplomację można uprawiać w piżamie? Rosjanom zależy na Osetii Południowej czy na czymś więcej? Czy Putin lubił się z Bushem? Dzięki książce Mała wojna, która wstrząsnęła światem dowiadujemy się, że polityka nie toczy się na innej planecie, a tworzą ją ludzie podobni do nas. I że jest fascynująca!

Jak wyglądają rozmowy pokojowe? Pewnie potrzebna jest wielka sala, świta doradców, zachowany protokół dyplomatyczny i dużo krawatów. Okazuje się, że czasem inne czynniki wpływają na dalszy przebieg wojny – na przykład wredna operatorka. Podczas wojny sierpniowej późną nocą Micheil Saakaszwili i Nicolas Sarkozy ustalili ostatnie szczegóły porozumienia pokojowego i chcieli przedstawić je Rosjanom do akceptacji.

„Najpierw dodzwoniono się do operatora. Francuski prezydent przedstawił się i poprosił, by połączono go z Miedwiediewem.
– Oszalałeś? – spytała operatorka.
Sarkozy poinstruował ją, by nie zwracała się do niego per »ty«, i powtórzył raz jeszcze, że jest prezydentem Francji i że chce rozmawiać z rosyjskim prezydentem. Odpowiedź nie uległa jednak zmianie – Miedwiediew spał i nie można było go budzić. Nawet po to, by zakończyć wojnę” (s. 358).

Książka jest publicystyczna w formie, a analityczna w treści. Anegdoty z życia najważniejszych polityków są sposobem opowiedzenia wielkiej historii. Jedną z największych zalet Małej wojny jest ożywienie przeszłości. Wydaje nam się, że historia jest tylko schronologizowanym ciągiem bitew, traktatów i rewolucji. A tu klops! Staje się ona plastyczna i ciekawa.

Ronald D. Asmus był amerykańskim dyplomatą wysokiego szczebla. Nie musiał szukać w gazetach wzmianek o obawach Saakaszwilego przed wojną – pijał z nim gruzińskie wino i sam mógł o to zapytać. Wiedział o kłótniach Condoleezzy Rice z Władimirem Putinem i Siergiejem Ławrowem, bo sama mu o nich opowiedziała. Dysponował więc mnóstwem informacji niedostępnych dla analityków i naukowców. Nie jest to jednak kolejna książka typu „Byłam sekretarką Churchilla”. Asmus był świadomym obserwatorem i uczestnikiem wydarzeń. Na przykład opowiadając o tym, jak w 2008 roku Gruzja nie otrzymała MAP (planu działań na rzecz członkostwa w NATO), mimochodem wspomina, że był jednym z jego pomysłodawców.

Największą wartością Małej wojny jest zerwanie z wieloma stereotypami, jakie narosły wokół sierpniowego konfliktu. Asmus sparafrazował historię. Zwraca przede wszystkim uwagę, że znaczenie tej wojny było znacznie większe, niż się powszechnie wydaje. Pogwałcono pozimnowojenny ład, zgodnie z którym nie można było w Europie zmieniać granic siłą. Aktorami sporu nie byli zaś wyłącznie Rosjanie i Gruzini. Gruzja była tylko „chłopcem do bicia”, a rosyjski atak został wymierzony w Zachód. Wysłano tym samym historyczny komunikat do Waszyngtonu i Brukseli: stary niedźwiedź już mocno nie śpi!    

Wojna, którą w końcu wszyscy przegrali, była bezpośrednio sprowokowana uznaniem przez Zachód Kosowa i gwarancją udzieloną Gruzji podczas szczytu NATO w Bukareszcie, że ta zostanie przyjęta do sojuszu w przyszłości. Zmieniono więc pytanie z „czy” na „kiedy”. Moskwa musiała zareagować. Putin powiedział Saakaszwilemu: „To, co zrobimy, nie będzie skierowane przeciwko wam, ale będzie naszą odpowiedzią na ich działania” (s. 183). W książce pojawia się głos, że tym dla Stanów Zjednoczonych były ataki z 11 września, czym dla Rosji były demokratyczne rewolucje w Gruzji i na Ukrainie – powstaniem nowego zagrożenia.

Problem zbuntowanych prowincji gruzińskich został przedstawiony w szerokim kontekście – jako wypadkowa interesów wielkich mocarstw. Asmus stworzył ludzką opowieść, w której wpływ na początek wojny sierpniowej ma zarówno postawa dyplomacji amerykańskiej i francuskiej, jak też kac dowodzącego częścią wojsk gruzińskich majora Grigorija Kalandadzego. Mała wojna odpowiada na pytania, których inni nie zadają – bo skąd mieliby znać na nie odpowiedź?

Zbigniew Rokita

Ronald D. Asmus, Mała wojna, która wstrząsnęła światem. Gruzja, Rosja i przyszłość Zachodu, tłum. Jan Tokarski, Res Publica Nowa, Warszawa 2011.

***
Ronald D. Asmus zmarł 30 kwietnia 2011 roku po długiej walce z rakiem.

Powrót
Najnowsze

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu