Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Smok patrzy na niedźwiedzia
2016-05-19
Michał Lubina

Chińczycy nie ufają Moskwie i traktują ją jako skład surowców. Jednocześnie rozumieją jej działania i chcą utrzymywać z nią dobre relacje. Chińskie spojrzeniena Rosję jest pozbawione tylko jednego: złudzeń.


Prezentujemy fragment artykułu. Pozostała część dostępna w najnowszym numerze „Nowej Europy Wschodniej” (3-4/2016).

Rys. Andrzej Zaręba

 

Kilka lat temu w Warszawie gościła chińska delegacja, tworząca eksperckie zaplecze Ministerstwa Spraw Zagranicznych Chińskiej Republiki Ludowej. Chińczycy odbyli spotkanie między innymi w Komisji Spraw Zagranicznych polskiego sejmu. Było to na długo przed kryzysem ukraińskim, nasi politycy zaprezentowali więc gościom typowe europejskie wówczas spojrzenie na Rosję: „kraj ten się zmienia, powstaje tam klasa średnia, co prędzej czy później doprowadzi do jego demokratyzacji i włączenia do europejskiej wspólnoty narodów”. Słysząc to, zdumiona przewodnicząca chińskiej delegacji spytała: „Naprawdę wierzycie, że można wpuścić dzikie zwierzę do domu i liczyć, iż zacznie się ono zachowywać w sposób cywilizowany?”.



Spokój od północy

Przez wieki Chiny były najeżdżane od północy przez koczownicze ludy z Wielkiego Stepu. Wpływu tych najazdów na dzieje Państwa Środka nie da się przecenić. Niemal każdy był katastrofą: wywoływał wojny, chaos, migracje, upadki dynastii. By powstrzymać „barbarzyńców”, zbudowano Wielki Mur i w mistrzowski sposób rozgrywano ich przeciw sobie, skłócając i dzieląc. Dziś koczowników już niemal nie ma, jednak pamięć o „niebezpieczeństwie z północy” jest w chińskiej psyche silnie obecna. Rosjanie wpisali się w tę tradycję. Chociaż nie byli koczownikami, to również najeżdżali Chiny z tego kierunku. Przywódca Państwa Środka w latach 1978-1992 Deng Xiaoping wypomniał to Michaiłowi Gorbaczowowi, mówiąc: „ze wszystkich krajów najbardziej skrzywdziła nas Japonia, ale najwięcej ziem zabrała Rosja”. W XIX wieku Imperium Rosyjskie odebrało Chinom Nadamurze. W XX wieku ZSRR silnie ingerował w chińskie sprawy wewnętrzne, stosując radziecką wersję neokolonializmu. Ostatni raz rosyjski niedźwiedź postraszył w 1969 roku. Mao Zedong tak zląkł się wówczas groźby radzieckiej inwazji na Pekin, że po trzech latach wykonał proamerykańską woltę. Od tego czasu w Jangcy upłynęło wiele wody. Rosja i Chiny zdołały „znormalizować relacje”. Zakopano wojenny topór, porozumiano się w sprawie granicy i dogadano w kwestiach międzynarodowych (kraje wspierają się, ilekroć któraś ze stron ma na pieńku z Zachodem). Oba państwa handlują surowcami, sprzedają sobie broń i przeprowadzają wspólne manewry. Od dwudziestu lat Moskwę i Pekin łączy „strategiczne partnerstwo”. Chińskie elity to doceniają. Rosja jest dla Pekinu strategicznym tyłem, „spokojem od północy”: dzięki dobrym relacjom z rosyjskim państwem Chiny bodajże po raz pierwszy w swojej długiej historii nie boją się ataku z tego kierunku. Dla Państwa Środka to bezcenne.

Aby móc cieszyć się „spokojem od północy”, wiele można Rosji wybaczyć: niesłowność, nielojalność, polityczne wolty czy próby rozgrywania Chin w relacjach z Europą. Wybaczyć można też traktowanie „z buta” Chińczyków w Rosji: a to zatrzymanie chińskich imigrantów, a to zamknięcie nielegalnego bazaru czy nawet zatopienie przemytniczego statku. Dla Pekinu są to kwestie irytujące, ale przy tym



Rosjanie i „sto nazwisk”

Ilekroć dojdzie do incydentu, w którym ofi arą padają chińscy obywatele w Rosji, chiński internet eksploduje antyrosyjską mową nienawiści: żądaniem odpłaty za bai nian guo chi („sto lat państwowego upokorzenia”, a więc lata 1842-1949) i chęcią odbicia ziem utraconych w XIX wieku (terytorium dwukrotnie większego niż Polska). Chińskie władze szybko jednak takie nastroje pacyfi kują. W końcu zdanie bai xing („sto nazwisk”, potoczne określenie ludu) się w Chinach nie liczy. Lud ma nie przeszkadzać w prowadzeniu polityki. Od dwudziestu pięciu lat pekińscy decydenci umiejętnie hamują rozwój antyrosyjskich resentymentów – nawet jeśli sami prywatnie Rosji nie lubią.

Oddolną rusofobię udaje się Pekinowi w miarę łatwo powstrzymać również dlatego, że Chińczycy mają znacznie większy żal wobec Zachodu niż wobec Rosji. W powszechnej opinii od wydarzeń na placu Tiananmen w 1989 roku Stany Zjednoczone starają się powstrzymać chiński wzrost gospodarczy. Gdy więc niedawno USA nałożyły sankcje na Rosję, Chińczycy szczerze się z nią solidaryzowali. Takie nastroje są także wynikiem narracji płynącej z pekińskich korytarzy władzy – według niej Rosja jest sojusznikiem, z którym trzeba się dogadać, a nie kłócić o krzywdy z przeszłości (to ostatnie można zostawić wnukom).

Pozycję Rosji w chińskich oczach – także tych zwykłych – wzmacnia rosyjski tosunek do użycia siły. To ostatnie, choć z ducha bardzo „niechińskie” (Chińczycy przedkładają dyplomację lub intrygę nad środki militarne), budzi w Chinach podziw. Może i Rosja nie jest dla mieszkańców Państwa Środka zbyt atrakcyjna cywilizacyjnie, ale komunikat, który wysyła, jest prosty: lepiej z rosyjskim niedźwiedziem nie zadzierać. Dlatego, paradoksalnie, Moskwa osiąga w społeczeństwie chińskim to, co opisuje sparafrazowana wersja Kaliguliańskiej maksymy: „niech i nie szanują, byleby się bali”.

Relacje polityczne łączące Pekin i Moskwę są jednak o wiele lepsze niż te pomiędzy dwoma społeczeństwami. Chińczycy, z ich umiłowaniem do sloganów, określili to plastycznie: „na górze gorąco, na dole zimno”. Nie przeszkadza to rosyjskim i chińskich przywódcom, mającym ważniejsze sprawy na głowie niż martwienie się o brak przyjaźni ich narodów.

Michał Lubina jest wykładowcą w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor między innymi książki Niedźwiedź w cieniu smoka. Rosja – Chiny 1991-2014 (Księgarnia Akademicka, Kraków 2014).



Pozostała część artykułu dostępna w najnowszym numerze „Nowej Europy Wschodniej” (3-4/2016).

E-wydanie 

Prenumerata 


Polecamy inne artykuły autora: Michał Lubina
Powrót
Najnowsze

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Kraków: Polacy w Petersburgu na przełomie XIX i XX wieku

29.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Wojtyła, czyli prometeizm w Watykanie

27.12.2019
Cornelius Ochmann
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

22.12.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Rusza nabór do Akademii Ziem Zachodnich i Północnych

19.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Gacharia sucharia i kurczaki, czyli o kolejnym miesiącu antyrządowych protestów w Gruzji

19.12.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu