Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Zamknięte na klucz szuflady
2017-02-27
Małgorzata Nocuń

Opowieść Moniki Sznajderman rozpoczyna się przy kuchennym stole: siedzą przy nim Autorka – wtenczas mała dziewczynka, jej mama, tata, polska babcia Maria, dziadek, ciotki, kuzynki. Stół był centralnym meblem w warszawskiej kamienicy przy ulicy Okólnik, w którym mieszkała Sznajderman. Wybrzydzała przy jedzeniu, patrzyła się w talerz płacząc i marzyła o chwili, kiedy będzie mogła posiłek zakopać w doniczce. Wówczas ojciec mówił: „Gdy ja byłem dzieckiem i nie chciałem czegoś jeść na śniadanie, dostawałem to na obiad, a kiedy i na obiad nie zjadłem, to na kolację”. Autorka nie rozumiała, dlaczego jej ojciec – szanowany lekarz, spokojny i czuły człowiek, jest tak stanowczy w kwestii jedzenia. Zrozumie, kiedy zgłębi rodzinną historię.

Książka Fałszerze pieprzu jest pasjonującą opowieścią o poszukiwaniu własnych korzeni. Monika Sznajderman analizuje: zdjęcia, archiwalne dokumenty, przeprowadza kwerendę w przedwojennych gazetach, wybiera się w podróż po Polsce, by dowiedzieć się kim byli jej żydowscy przodkowie, z których większości nie udało się przeżyć Holokaustu. Poznajemy przedwojenny świat, w którym rodzina Autorki prowadzi szczęśliwe życie prywatne oraz zawodowe. Na pięknych archiwalnych fotografiach, którymi ilustrowana jest książka, widzimy trzy pokolenia spełnionych ludzi. Ludzie ci żenią się, rodzą im się dzieci, dbają o swoje domy (willa Zacisze), kupują samochody, spędzają wolny czas na spacerach i wspólnych zabawach. Podczas wojny ich świat po prostu przestanie istnieć, część rodziny wyemigruje, część zginie w obozach koncentracyjnych, z najbliższej rodziny Sznajderman ocali się jedynie jej ojciec – Marek (będzie dorastać w domu dziecka).

Autorkę należy podziwiać za tak pracochłonną, wręcz detektywistyczną pracę: ułożyć rodzinną historię ze strzępków informacji, dowiedzieć się kim są postaci z rodzinnych fotografii – to wielkie wyzwanie. Książka napisana jest pięknym, literackim językiem, pełna jest czułości, nawet względem tych członków rodziny, których Autorka nie mogła poznać osobiście.

W Fałszerzach pieprzu są także wątki „wschodnie”, chociażby takie: „Tak, pokój babci Marii, w naszej podziurawionej kulami przedwojennej kamienicy przy ulicy Okólnik 11A w Warszawie był całkowicie odrębnym światem, odbiciem światów dawno minionych. Obowiązywała w nim kindersztuba: wnuki musiały szastać, a wnuczki dygać. Czasami rozmawiało się po francusku. W powietrzu krzyżowały się wspomnienia z przedrewolucyjnej Rosji. Zamknięte na klucz szuflady komód skrywały, czego wówczas jako dziecko oczywiście nie wiedziałam, złote ruble od białych Rosjan na Zachodzie, przemycane do rodzin, które zostały w Związku Radzieckim (…)”

Lektura godna polecenia każdemu, kto zajmuje się Wschodem: wątki żydowskie, polskie, rosyjskie łączą się w pięknej, choć tak smutnej opowieści.

 

Monika Sznajderman, Fałszerze pieprzu, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016


Powrót
Najnowsze

Litewski kalejdoskop

21.08.2017
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Skandal „rakietowy”?

18.08.2017
Paweł Kost Mychajło Samus
Czytaj dalej

Dlaczego Europa nie rozumie Rosji?

15.08.2017
Michael Romancev
Czytaj dalej

Wykopcie i zlikwidujcie ten polski, szpiegowski brud

11.08.2017
Andrzej Nowak Ireneusz Dańko
Czytaj dalej

Nie z pozycji siły

10.08.2017
Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

Petersburg. Miasto Snu

09.08.2017
Joanna Czeczott
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu