Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Litewscy „Żołnierze Wyklęci”
2017-03-13
Dominik Wilczewski

Mit „Żołnierzy Wyklętych” budzi na Litwie kontrowersje. Antykomunistyczni partyzanci są tam narodowymi bohaterami, a przypominanie o ciemnych stronach ruchu oporu spotyka się z ogromnym sprzeciwem.

Na Litwie w czasach komunistycznych oficjalna propaganda przedstawiała żołnierzy podziemia jako „burżuazyjnych nacjonalistów” i bandytów”. Wyobrażenie o walce partyzantów jako bratobójczej wojnie” utrwalił dopiero popularny film Vytatuasa Žalakevičiusa z 1965 roku Nikt nie chciał umierać: odbiegał on od socrealistycznych standardów i nie potępiał partyzantów wprost.

Odkłamywanie historii i przywracanie pamięci o podziemiu zaczęło się wraz z rozkwitem ruchu Sąjūdis i odzyskaniem przez Litwę niepodległości w 1991 roku. Nie powinno dziwić, że – po dziesięcioleciach propagandy – zadziałała zasada wahadła: partyzantów dość bezkrytycznie zaczęto z miejsca kreować na niezłomnych bohaterów, a słuszność ich walki stała się niekwestionowana.

 

Pośmiertni bohaterowie

Po 1991 roku litewska lewica postkomunistyczna (rządząca początkowo w latach 1992-1996) unikała wywoływania historycznych debat i sporów w obawie, że przypomnienie o rodowodzie samej lewicy może jej zaszkodzić. W ten sposób „gospodarzem” dyskusji o historii stała się posajudisowska prawica. Zaczęła odgrywać rolę „strażnika pamięci”, wspieranego przez organizacje weteranów, osób represjonowanych i więźniów politycznych.

Litwini swoich „Wyklętych” uhonorowali znacznie wcześniej niż Polacy i poszli w tych działaniach o krok dalej. Właśnie za rządów prawicy, w latach 1996-2000, litewski parlament kreował nową politykę historyczną. Uczestnikom ruchu oporu przyznano specjalny status, deklaracja partyzanckiego Ruchu Walki o Wolność Litwy (LLKS) z 1949 roku została podniesiona do rangi oficjalnego aktu prawnego, sam Ruch uznano za przedstawiciela narodu litewskiego sprawującego w latach 1949-1953 legalną władzę na Litwie.

W tychże latach 1996-2000 pośmiertnie awansowano i odznaczono najwyższych dowódców partyzanckich, ich imieniem nazywano ulice, place i instytucje publiczne. Najwyższe możliwe honory spotkały pośmiertnie przewodniczącego LLKS Jonasa Žemaitisa „Vytautasa” (aresztowanego przez Sowietów w 1953 roku, rozstrzelanego przeszło rok później w Moskwie): został on awansowany do stopnia generała brygady, a jego imię nadano Litewskiej Akademii Wojskowej, kształcącej kadry dowódcze litewskiego wojska. W 2009 roku Sejm Litwy w specjalnej uchwale uznał, że „Vytautas” jako przewodniczący LLKS w latach 1949-1954 faktycznie wykonywał obowiązki prezydenta Republiki Litewskiej.

Wiodącą instytucją w kształtowaniu polityki pamięci stało się Centrum Badania Ludobójstwa i Ruchu Oporu Mieszkańców Litwy (LGGRTC), które nie tylko prowadzi badania historyczne, ale także zajmuje się upamiętnianiem i promowaniem wiedzy o martyrologii Litwinów. Jest to litewski odpowiednik polskiego IPN, pozbawiony jednak uprawnień prokuratorskich i lustracyjnych. „Okrętem flagowym” LGGRTC jest działające w dawnym budynku Gestapo i KGB przy Placu Łukiskim w Wilnie Muzeum Ofiar Ludobójstwa.

O partyzantów upomniała się też kultura masowa. Zaczęły powstawać poświęcone im filmy, książki, piosenki. W 2004 roku odbyła się premiera filmu fabularnego Vienui vieni (Całkiem sami) Jonasa Vaitkusa, którego głównym bohaterem był jeden z najbardziej znanych uczestników ruchu oporu i jego emisariusz na Zachodzie, Juozas Lukša „Daumantas” (zabity w zasadzce w 1951 roku). O losach „Daumantasa” opowiada także dokument Nematomas frontas (Niewidzialny front) z 2014 roku. Poświęconą partyzantom płytę „Broliai” w 2010 roku wydał z kolei popularny zespół folk-rockowy Skylė.

Konieczne ofiary

Jednocześnie jednak dominująca narracja bohaterska utrudniała podejmowanie kontrowersyjnych tematów związanych z działalnością partyzantów. Dwie najpoważniejsze kwestie to stosunek podziemia do ludności cywilnej oraz udział w ruchu oporu osób, które wcześniej w niechlubny sposób uczestniczyły w Holokauście na Litwie.

Tematem cywilnych ofiar podziemia zajął się historyk Mindaugas Pocius. Jego zdaniem ich liczba wyniosła ponad 9 tysięcy osób, wśród nich były kobiety i dzieci. Zgodnie z dominującym przekazem partyzanci likwidowali przede wszystkim sowieckich kolaborantów, działaczy partii, urzędników lokalnej administracji. Pocius poddał w wątpliwość zasadność wielu z tych egzekucji. Chociaż historyk nie kwestionował słuszności podjętej przez partyzantów walki i ich bohaterstwa, książka, w której zawarł swoje ustalenia, wywołała gwałtowny sprzeciw.

Z kolei środowiska żydowskie od lat wzywają litewskie władze do zaprzestania honorowania osób, o których wiadomo, że w czasie okupacji niemieckiej, jako członkowie kolaboracyjnych formacji, brali udział w egzekucjach litewskich Żydów. W 2009 roku Stowarzyszenie Litewskich Żydów w Izraelu ogłosiło listę 3 tysięcy Litwinów, którzy brali udział w Zagładzie. Znaleźli się na niej także późniejsi partyzanci, między innymi zastępca Žemaitisa, Adolfas Ramanauskas „Vanagas” (rozstrzelany przez Sowietów w 1957 roku). Lista nie była jednak odpowiednio udokumentowana i samo Stowarzyszenie wkrótce ją wycofało.

Kwestia ustalenia, którzy spośród uczestników ruchu oporu rzeczywiście mordowali Żydów, pozostaje wciąż aktualna. Ze zdwojoną siłą dyskusja na ten temat powróciła wraz z ubiegłoroczną premierą głośnej książki Rūty Vanagaitė Nasi. Padają w niej konkretne nazwiska partyzantów, którzy splamili się udziałem w Zagładzie. Autorka książki otwarcie nawołuje do weryfikacji danych o ludziach, których uznawano dotąd za bohaterów.

W każdej tego rodzaju dyskusji ze strony obrońców dobrego imienia partyzantów padają podobne argumenty. Ofiary cywilne uzasadnia się koniecznością walki z sowieckimi kolaborantami i silnie rozwiniętą agenturą służb specjalnych, twierdzi się, że w walce partyzanckiej cywilnych ofiar, czasem przypadkowych, nie da się uniknąć. Ofiary cywilne przypisuje się również grupom specjalnym NKWD-KGB (takie oddziały faktycznie nieraz pozorowały działania partyzantów w celu ich rozbicia i dyskredytacji).

Kwestionuje się wiarygodność dokumentów wytworzonych w czasach sowieckich, na podstawie których stwierdza się, że na przykład któryś z partyzantów brał wcześniej udział w Holokauście. Padają wreszcie mniej merytoryczne argumenty: krytycy ruchu partyzanckiego narażają się na oskarżenia o brak patriotyzmu, a nawet o działanie na rękę Rosji – z tego rodzaju oskarżeniami spotkała się także Rūta Vanagaitė.

***

Wobec rosnącego zagrożenia ze strony Rosji po agresji tej ostatniej na Ukrainę, litewskie władze podjęły decyzje o przywróceniu powszechnego poboru do wojska i zwiększeniu wydatków na cele wojskowe. Wzrosło zapotrzebowanie na inicjatywy proobronne, a młodych ludzi zachęca się do wstępowania do armii. Partyzantów przedstawia się jako wzorzec postawy patriotycznej, godny naśladowania. Pojawia się jednak niebezpieczeństwo, że w tej sytuacji dyskusja o ciemnych stronach ruchu oporu znów stanie się utrudniona.

 

Dominik Wilczewski


Polecamy inne artykuły autora: Dominik Wilczewski
Powrót
Najnowsze

Międzymorska „geoideologia”

21.06.2017
Kamil Całus
Czytaj dalej

Podwodny świat

20.06.2017
Kazimierz Popławski
Czytaj dalej

Być z Zachodem i przeciwko Zachodowi

15.06.2017
Kaja Puto Lilia Szewcowa
Czytaj dalej

Nieistniejąca Kamczatka

13.06.2017
Michał Milczarek
Czytaj dalej

Aktualność Giedroycia w Krakowie

08.06.2017
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Debata: „Wybory bez wyboru? Czy rok 2018 przyniesie zmiany w Rosji?”

08.06.2017
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu