Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Nie ma nas tam, ale zwyciężymy
2017-03-16
Serhij Szebelist

Trzy lata temu rozkręcały się inspirowane przez Moskwę ruchy separatystyczne w południowo-wschodnich obwodach Ukrainy. Kreml chciał wówczas stworzyć Noworosję, miała składać się z ośmiu obwodów: donieckiego, ługańskiego, charkowskiego, chersońskiego, dniepropetrowskiego, mikołajowskiego, odeskiego i zaporoskiego. Zamiast tego rosyjskim okupantom i ukraińskim kolaborantom udało się opanować jedynie część dwóch pierwszych.

Rozmowy wokół Donbasu ciągną się już trzeci rok. Czy przybliżyły Kijów do odzyskania kontroli nad regionem? A może nie taki jest cel Petro Poroszenki?

 

Najpierw przestańcie strzelać

Już w sierpniu 2014 roku w Mińsku rozpoczęły się rozmowy pokojowe: podpisano tam pierwsze porozumienia mińskie. Przewidywały one między innymi natychmiastowe obustronne wstrzymanie ognia, wycofanie nielegalnych formacji zbrojnych i najemników, decentralizację władzy poprzez przyjęcie ustawy o szczególnym trybie funkcjonowania samorządu terytorialnego w ORDLO (z ukraińskiego: Wybrane Rejony Obwodów Donieckiego i Ługańskiego), przeprowadzenie tam wyborów samorządowych, a także amnestię dla uczestników walk na Wschodzie.

Kijów przyjął regulacje prawne, które miały umożliwić wprowadzenie mińskich porozumień w życie. Kroki te skrytykowali nie tylko eksperci, ale też społeczeństwo: widziano w nich ustępstwo na rzecz Moskwy i separatystów. Zawieszenie ognia i tak nie było przestrzegane; odwrotnie: intensywność walk wzrosła, a to doprowadziło do podpisania kolejnych porozumień w białoruskiej stolicy – w lutym 2015 roku.

Ówczesne rozmowy liderów Ukrainy, Rosji, Niemiec i Francji ciągnęły się szesnaście godzin. Gdy w Mińsku dyskutowano, na froncie rosyjskie siły przejmowały ważny węzeł kolejowy w mieście Debalcewo. Zbrojne sukcesy na Donbasie były dla Władimira Putina kolejnym instrumentem wywierania nacisku na Ukrainę. Jednak póki w Mińsku trwały rozmowy „normandzkiej czwórki”, ukraińskie wojska utrzymywały swoje pozycje i dopiero po kilku dniach ustąpiły z debalcewskiego przyczółka.

Mińsk-2 był tak naprawdę nową redakcją Mińska-1. Podstawową kwestią pozostawało pełne przestrzeganie zawieszenia broni, ale spełnienie tego warunku było problematyczne. Strony porozumiały się też w sprawie wyprowadzenia ciężkiego sprzętu wojskowego. Monitoring zobowiązała się prowadzić misja OBWE. Równie ważnym punktem protokołów była zgoda na wymianę jeńców według formuły „wszyscy za wszystkich”. Ten ostatni zapis jako jedyny udawało się wyegzekwować, choć stopniowo i jego realizację blokowała Moskwa.

W ten sposób Kreml szantażuje Kijów, żądając od niego wypełnienia politycznej części Mińska-2: przyznania szczególnego statusu okupowanym terytoriom Donbasu (co miałoby znaleźć potwierdzenie w znowelizowanej ukraińskiej ustawie zasadniczej), amnestii dla separatystów i przeprowadzenia wyborów w ORDLO. Dopiero wówczas Moskwa zgodzi się na przekazanie Ukrainie kontroli nad liczącą czterysta kilometrów granicą, przez którą Rosja wysyła na Donbas regularne wojska, bojowników i sprzęt wojskowy.

Ukraińskie władze nie zgadzają się na ten szantaż. Gdy więc Moskwa domaga się aby zacząć od spraw politycznych, Kijów chce rozpocząć od tych związanych z bezpieczeństwem. Ukraina mówi: „najpierw przestańcie do nas strzelać”, a Rosja podchodzi do porozumień mińskich jak do jadłospisu w restauracji i decyduje, które postanowienia trzeba wypełniać, a które nie.

Zważając na głosy o zdradzie i kapitulacji, Petro Poroszenko nie naciska na parlament, aby ten czynił polityczne ustępstwa wobec Rosji. Prezydent zawsze może powiedzieć Zachodowi, że chciałby wprowadzić je w życie, ale brakuje mu poparcia deputowanych. Gdyby zdecydowano się zaś na ustępstwa, mogłoby to przynieść trudne do przewidzenia skutki – tak jak w sierpniu 2015 roku, gdy pod parlamentem prawicowi radykałowie rzucali granaty; zginęło wówczas czterech mundurowych Gwardii Narodowej, a setki ludzi były ranne.

 

Naddonbasie

Na Ukrainie dużo mówi się o tym, że mińskie porozumienia nie działają. Negocjacje w białoruskiej stolicy jednak mimo to trwają. A co przyniosły? Niewiele: wymiana jeńców została wstrzymana, zawieszenie ognia funkcjonuje tylko na papierze, bojownicy ostrzeliwują cywilne obiekty, demolują Donbas.

Rosja nie chce po cichu wycofać się z Donbasu i zachować twarz. Zamiast tego woli wysyłać do regionu masę uzbrojenia i opowiadać całemu światu bajki o tym, że wcale nie popiera terrorystów, opowiadać, iż separatyści używają broni, którą bądź zdobyli na Ukraińcach, bądź takiej, która zalegała na Donbasie jeszcze od czasów ZSRR. Jak żartobliwie się mówi: „Nas tam nie ma, ale zwyciężymy”.

Jakby tego było mało, niedawno Putin wyraził zgodę na uznawanie „dokumentów” (paszporty, akty małżeństwa, urodzenia, śmierci) wydanych przez organy separatystycznych republik. Należący do państwa rosyjski Sbierbank poinformował, że również on jest gotów obsługiwać obywateli legitymujących się takimi dokumentami. Wszystko to Moskwa rzekomo czyni z pobudek humanitarnych, jej zdaniem nie koliduje to z duchem ustaleń z Mińska. Na domiar wszystkiego Putin podpisał ukaz o uznaniu dokumentów „DNR” i „ŁNR” akurat w dzień spotkania ministrów spraw zagranicznych krajów „normandzkich”. Były rosyjskie czołgi, podręczniki, media i ruble, w których okupanci wypłacaną pensje i emerytury, teraz będą i ausweisy.

Region przekształca się dziś w kolejne Naddniestrze bądź – jak kto woli – nowe Naddonbasie. Grabienie i nacjonalizacja infrastruktury na niekontrolowanych przez Kijów terenach tylko podkreśla marionetkowy charakter „republik”. Wcześniej niektóre fabryki na Donbasie były „ewakuowane” do Rosji.

Wszystko to sprawia, że na Ukrainie coraz częściej słychać głosy o konieczności nadania ORDLO drogą ustawową statusu terytoriów okupowanych i przerzucenia odpowiedzialności za ich utrzymanie na okupanta. Krym posiada taki status, jednak o ile półwysep Rosja integruje z resztą kraju i tworzy tam organy władzy, o tyle na Donbasie sprawuje tylko „efektywną kontrolę”.

Zresztą, krytycy zapominają, że wypełnienie zapisów Mińska-2 ściśle wiąże się z sankcjami, które Zachód nałożył na Rosję. Skoro nie ma postępu w pokojowym uregulowaniu konfliktu, nie znosi się też handlowo-gospodarczych i personalnych sankcji, a tego wyraźnie domaga się Moskwa. Ukraińscy eksperci dochodzą więc do paradoksalnego wniosku: Mińsk-2 nie jest realizowany, ale działa. I póki co nie ma dla niego alternatywy. Inne formaty rozmów (na przykład z udziałem Wielkiej Brytanii i Polski) są bez zgody Rosji niemożliwe. A takiej zgody Rosja nie wyda – wystarczyło jej zaangażowanie Aleksandra Kwaśniewskiego podczas pomarańczowej rewolucji i Radosława Sikorskiego w trakcie rewolucji godności.

W administracji Petro Poroszenki i w rządzie długo niechętnie odnoszono się do głosów opozycji i uczestników walk na Wschodzie domagających się, aby wprowadzić blokadę Donbasu bądź de facto odżegnać się od tych ziem. Dopiero wczoraj, 15 marca, Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy podjęła decyzję o czasowym i pełnym wstrzymaniu przewozu ładunków na okupowane terytoria (z wyjątkiem pomocy humanitarnej). Blokada trwać będzie dopóki, dopóty Kijów nie odzyska kontroli nad przejętą infrastrukturą w ORDLO. Jednak wciąż ukraińskie władze nie zaproponowały obywatelom konkretnej strategii odzyskania kontroli nad Donbasem i reintegracji regionu oraz Krymu – a przecież w tym celu stworzono choćby osobne ministerstwo. Póki co aktywność władz sprowadza się do górnolotnych koncepcji i koncepcji przywrócenia pokoju. Walka o umysły i serca Ukraińców jest dla nich nie mniej ważna niż odzyskanie Donbasu.

Przełożył Zbigniew Rokita

Serhij Szebelist jest ukraińskim dziennikarzem, publicysta portalu Zaxid.net.

Fot. Andrew Butko (cc by-sa 3.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Serhij Szebelist
Powrót
Najnowsze

Rosjanie przestają się bać

23.08.2017
Lilia Szewcowa Mateusz Dobrek
Czytaj dalej

Litewski kalejdoskop

21.08.2017
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Skandal „rakietowy”?

18.08.2017
Paweł Kost Mychajło Samus
Czytaj dalej

Dlaczego Europa nie rozumie Rosji?

15.08.2017
Michael Romancev
Czytaj dalej

Wykopcie i zlikwidujcie ten polski, szpiegowski brud

11.08.2017
Andrzej Nowak Ireneusz Dańko
Czytaj dalej

Nie z pozycji siły

10.08.2017
Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu