Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Liczyć na siebie
2017-03-24
Wołodymyr Kopczak

Wiele problemów ukraińska armia może rozwiązać sama. Wówczas bądź będziemy bliżej otrzymania zagranicznego uzbrojenia, bądź – już nie będzie nam ono potrzebne.

Temat przekazywania sprzętu wojskowego Ukrainie i udzielanie jej pomocy w walce z rosyjską agresją nie traci na aktualności. Mało tego: wciąż pojawiają się nowe fakty i spekulacje. W tym czasie Kreml stale stawia na destabilizowanie Ukrainy od środka, chce, aby ta pogrążyła się w politycznym chaosie. Moskwa w każdym momencie gotowa jest do sięgnięcia po środki militarne, ma też nadzieję, że uda jej się w końcu „ubić interes” w sprawie Kijowa z Waszyngtonem. Co Moskwie pozostaje? Bo choć miński format negocjacji od dawna był ślepą uliczką, ostatecznie został pogrzebany w chwili, gdy w lutym Rosjanie uznali dokumenty „DNR” i „ŁNR”. Tymczasem na wschodzie Ukrainy wciąż trwa wojna pozycyjna, wciąż giną żołnierze.

 

Wieloznaczna pomoc

Ukraińska armia otrzymuje dziś pomoc od Zachodu, która jest – choć mocno ograniczona – mimo wszystko systematyczna. Pomocy tej towarzyszy wiele spekulacji, jednak z całą pewnością można stwierdzić, że Kijów otrzymał do tej pory między innymi radary przeciwartyleryjskie, sprzęt noktowizyjny, mobilne szpitale i innego rodzaju sprzęt medyczny, systemy łączności, amunicję. Nie można też zapominać o wsparciu w zakresie szkolenia zasobów ludzkich ukraińskiej armii i Gwardii Narodowej. Udzielona pomoc nie odegrała oczywiście kluczowej roli przy próbach zatrzymania Rosjan, ale nie można jej znaczenia nie doceniać. Trudno nie mieć jednak wrażenia, że w obliczu obecnej rywalizacji geopolitycznej mogliśmy otrzymać ciut więcej...

Kijów musi jednak rozumieć, że jakakolwiek przekazywana mu z Zachodu wojskowo-technologiczna pomoc to, przede wszystkim, instrument politycznego nacisku na Kreml; dopiero w dalszej kolejności stoi za nią chęć przechylenia sytuacji na froncie na korzyść Ukrainy. Trudno mi dziś wyobrazić sobie, aby Zachód mógł przekazać Ukrainie sprzęt wojskowy w takiej ilości i takiej jakości, aby ukraińska armia była zdolna stawić zbrojny opór Kremlowi. Potencjał Ukrainy i Rosji w tym zakresie jest diametralnie różny. Inna sprawa, że fakt, iż Kijów w tym przypadku nie dorówna Moskwa, nie oznacza, że nie powinien on przygotowywać się na wypadek wojny.

 

Powiedzieć: sprawdzam!

Emblematycznym dla tej sytuacji jest sprawa amerykańskich wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych Javelin. Od samego początku walk na wschodzie Ukrainy trwa dyskusja o przekazywaniu ich przez Amerykanów Ukraińcom. Po objęciu rządów przez Donalda Trumpa – niezależnie od deklaracji członków jego administracji, którzy zapewniają o dalszej pomocy dla Kijowa – perspektywy otrzymania przez ukraińską armię owego sprzętu są mgliste. Bez wątpienia Javelin jest efektywny i nawet setka takich wyrzutni byłaby znacznym wzmocnieniem.

Jednak: czy gdyby Stany Zjednoczone nawet zdecydowały się na przekazanie takiego sprzętu, Kreml zrezygnowałby z pretensji wysuwanych pod adresem Ukrainy? Krótko mówiąc, amerykańskie Javeliny – o ile nie będą im towarzyszyły inne działania – nie odegrają decydującej roli dla losów tej wojny. Ukraina znacznie większą wagę niż do nich powinna przywiązywać do rodzimych odpowiedników amerykańskich wyrzutni pocisków przeciwpancernych (dałbym: „przeciwpancernych pocisków kierowanych”) – Stugna-P, za których produkcję odpowiadają zakłady Łucz. Równo przed dwoma laty dyrektor państwowego koncernu Ukroboronprom Roman Romanow zapowiadał rozpoczęcie „masowej produkcji” owych wyrzutni „systemów”/”pocisków”. Dziś można sprawdzić, co przyniósł ten czas: czy produkcja jest masowa?; odpowiada ona zapotrzebowaniu armii?; z jaką oceną wojskowych sprzęt ten się spotyka?; czy modernizuje się te wyrzutnie„systemy”/”pociski”? Zrobić samemu można bowiem bardzo wiele. Weźmy inny przykład: czy Kijów przygotował się na wypadek ataku na kierunku czernichowskim, od północy? Gdy więc zmierzymy się z tymi i innymi problemami, na co pozwalają własne zasoby, wówczas bądź będziemy bliżej otrzymania Javelinów, bądź – nie będą one nam już potrzebne.

Kijów musi skupić się na realistycznych celach w sferze wojskowo-technologicznej. Musi postawić przede wszystkim na reformę sektora bezpieczeństwa, a szczególnie – na reformę sektora wojskowo-przemysłowego. Decydenci nie mogą przy tym zapominać, że granie widmem wojny będzie instrumentem, po który Kreml sięgać będzie jeszcze przez długi czas, aby wywierać nacisk na Kijów. Ukraina powinna więc angażować się we współpracę z partnerami na Zachodzie, a ma im wiele do zaproponowania – szczególnie w ostatnim czasie, w obliczu wojny z Rosją, nasz sektor wojskowy znacznie się rozwinął. Z jednej strony Ukraina musi przeprowadzać dwustronne projekty z krajami członkowskimi Sojuszu (bez parasola NATO). Z drugiej musi stworzyć warunki, aby zachodnie firmy chciały wejść na ukraiński rynek, zadbać o jasne i zrozumiałe reguły przyciągania zachodnich inwestycji – wciąż mamy z tym problem, nie tylko zresztą w sektorze bezpieczeństwa.

***

Już na początku 2014 roku w Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie sformułowaliśmy trzy warunki, które muszą być spełnione, aby państwo ukraińskie nie uległo rosyjskiemu naporowi. Warunkami tymi były odpowiednio: gotowość Ukrainy do rzeczywistej walki i obrony swojej niezależności we wszystkich sferach; pomoc i wsparcie ze strony Zachodu; zasadnicza zmiana sytuacji wewnętrznej Rosji w następstwie wojny na Ukrainie.

Wszystkie trzy punkty są szalenie ważne. Jednak warunki drugi i trzeci są niemożliwe do spełnienia dopóki, dopóty nie zostanie spełniony warunek pierwszy. Ukraina musi liczyć przede wszystkim na siebie. Brzmi to banalnie, ale tylko wówczas możemy oczekiwać, że w hybrydowej wojnie z Kremlem, wśród hybrydowych partnerów otaczać będą nas realni sojusznicy.

 

Wołodymyr Kopczak jest wicedyrektorem Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie.

Fot. U.S. Army (public domain) commons.wikimedia.org

 


Polecamy inne artykuły autora: Wołodymyr Kopczak
Powrót
Najnowsze

Dlaczego Europa nie rozumie Rosji?

15.08.2017
Michael Romancev
Czytaj dalej

Wykopcie i zlikwidujcie ten polski, szpiegowski brud

11.08.2017
Andrzej Nowak Ireneusz Dańko
Czytaj dalej

Nie z pozycji siły

10.08.2017
Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

Petersburg. Miasto Snu

09.08.2017
Joanna Czeczott
Czytaj dalej

Trójmorska Ukraina

07.08.2017
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Kim Dzong Un patrzy na Moskwę

02.08.2017
Zbigniew Rokita Nicolas Levi
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu