Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Odczynianie wiosny
2017-03-28
Anna Głąb

Rosyjskie władze w przedwyborczym czasie zdecydowały się na poluzowanie śruby, ale masowe zatrzymania protestujących się w tę taktykę nie wpisują. Kreml musi więc wymyślić nową.

Ostatnio na wolność wyszło kilka osób, których sprawy miały tło polityczne. Uwolniono Ildara Dadina, Jewgienię Czudnowiec oraz Oksanę Sewastidi. Inicjatywa zmiany decyzji sądów miała wyjść z administracji prezydenta Władimira Putina.

Jaskółki

Dadin, który jest znanym aktywistą, w 2015 roku został skazany na dwa i pół roku więzienia za wielokrotne naruszenie ustawy o zgromadzeniach publicznych. W lutym 2017 roku Sąd Konstytucyjny orzekł, że jego sprawę należy rozpatrzyć ponownie. Następnie decyzją Sądu Najwyższego wyrok został uchylony, śledztwo zakończone, Dadina zwolniono z więzienia, mężczyzna ma prawo do rehabilitacji. Artykuł, z którego był skarżony (wielokrotne naruszenie zasad zgromadzeń publicznych), będzie teraz znowelizowany – być może ustawodawca zrezygnuje z odpowiedzialności karnej, poprzestanie na administracyjnej.

Jewgienia Czudnowiec została z kolei skazana za udostępnienie postu z kilkusekundowym filmem, obrazującym znęcanie się nad dzieckiem. Śledczy, zamiast zwrócić uwagę na potwierdzone nagraniem naruszenie prawa, oskarżyli Czudnowiec o rozprzestrzenianie dziecięcej pornografii. Sąd nie uwzględnił tego, że działanie miało pomóc znaleźć winnych oraz pociągnąć do odpowiedzialności. Ostatecznie kobietę skazano na pięć miesięcy pozbawienia wolności. Dwa miesiące po wydaniu wyroku Prokuratura Generalna zwróciła się do Sądu Najwyższego o jego uchylenie z uwagi na brak znamion przestępstwa. Z końcem lutego sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia i tym razem sąd okręgowy nie dopatrzył się złamania prawa. Kobieta wyszła na wolność, również z prawem do rehabilitacji.

Trzecia z niedawnego wypuszczonych, mieszkanka Soczi Oksana Sewastidi, została skazana na siedem lat pozbawienia wolności za zdradę stanu. Powodem miała być wiadomość sms: w 2008 roku kobieta spostrzegła pociągi ze sprzętem wojskowym, które udawały się w kierunku Abchazji. Zrobiła zdjęcia i wysłała je komórką znajomemu z Gruzji. Ten miał okazać się pracownikiem gruzińskiego wywiadu, a przesłanie wiadomości: zagrożeniem dla bezpieczeństwa Rosji. Sewastidi została zatrzymana w 2015 roku oraz ułaskawiona przez Putina na początku marca. Po wyjściu na wolność oświadczyła, że to kierownictwo aresztu Lefortowo, w którym przebywała, zaproponowało jej złożenie wniosku o ułaskawienie.

Zbiegnięcie się tych wydarzeń w czasie sprawiło, że część obserwatorów zaczęła mówić o „odwilży”, część przynajmniej o korekcie zbyt represyjnego kursu politycznego.

Nie wszyscy mieli jednak tyle szczęścia. W przypadku opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, mimo grudniowej decyzji Sądu Najwyższego o ponownym rozpatrzeniu jednej z jego spraw karnych, proces przeprowadzono ekspresowo, a wyrok nie uległ zmianie. Nie zrezygnowano również z przeszukania w mieszkaniu dziennikarki i działaczki Zoi Swietowej – chodziło o sprawę powiązaną ze sprawą Jukosu.

Pozorna niekosekwencja tych działań wynika z kalendarza wyborczego. Władza przejęła hasło walki z niesprawiedliwością i małym kosztem wybija argumenty z rąk oponentów. Przygotowuje się nie tylko w ten sposób. Dokładna data wyborów 2018 roku, po zmianach w ustawodawstwie, wypadnie 18 marca – w dniu czwartej rocznicy „przyłączenia Krymu”. Ma to wzbudzić pozytywne nastroje, szczególnie gdy wybory będą po prostu plebiscytem popularności Putina.

 

Nowalijki

Kiedy wydawało się, że władza przejęła inicjatywę i kieruje dyskursem społecznym, Fundacja Walki z Korupcją (FBK) Aleksieja Nawalnego pokazała na początku marca film o majątku premiera Dmitrija Miedwiediewa. Kreml i Biały Dom [siedziba rządu – przyp. red.] obrały strategię przemilczenia sprawy i konsekwentnie się jej trzymają.

Opozycjonista postanowił więc upomnieć się o odpowiedź publicznie: poprzez antykorupcyjny masowy protest w centrum Moskwy. Do akcji wezwano też obywateli w innych miastach. Rezultat zaskoczył i władze, i opozycję. Według organizatorów w Moskwie na protest przybyło 25-30 tysięcy osób, aresztowano ponad tysiąc. Według służb wewnętrznych uczestników było maksymalnie 10 tysięcy, zatrzymano około 500 osób. Nawalnego zatrzymano od razu po wyjściu z metra. Z protestującymi skontaktował się więc w tradycyjny dla niego sposób – zatweetował.

Protestujący wyróżniali się przede wszystkim wiekiem. Tak młodym, że o innej niż obecna scenie politycznej mogli tylko czytać w książkach. O tym pokoleniu mówiło się tradycyjnie, że ma być niezainteresowane polityką, tym razem jednak wyszło na ulice z hasłem walki z korupcją. Brak Nawalnego na czele protestu nie był dla niezadowolonych żadną przeszkodą, demonstracje kontynuowano.

Widać, że temat korupcji potrafi Rosjan silnie zaktywizować. A przecież na ulice wyszli tylko ci, którzy mieli odwagę otwarcie wystąpić. Starsze pokolenia być może pogodziły się z przegraną i częściowo nawet wpisały się w system. Młodzież często nie ma w pamięci pałowania i aresztów, długoletniej nierównej walki z przeciwnikiem. Ich bunt być może ma jeszcze w sobie coś z romantyzmu, może też wynika trochę z niezgody na konformizm rodziców. Młodzi widzą nie tylko rządzących, których stać na wszystko (podczas gdy rząd mówi oficjalnie, że „pieniędzy nie ma”), lecz także rówieśników którzy dzięki stanowiskom krewnych mogą wieść bardziej beztroskie życie. Obraz majątku i powiązań premiera stał się dla nich ilustracją całego systemu i ośmielił, aby wyrazić sprzeciw. Ten protest to problem nie tylko dla władzy, ale również dla komentatorów i socjologów.

 

Przymrozki

Władza na demonstracje zareagowała tradycyjnie: siłą i zatrzymaniami. Nie ograniczyła się przy tym tylko do miejsc protestu. Policja weszła również do biura FBK, aresztowała jego pracowników i dokonała przeszukania (wiązało się to z prowadzoną on-line transmisją antykorupcyjnych mityngów). Policja szuka teraz w Fundacji dowodów na ekstremizm oraz posługiwanie się mową nienawiści.

Jednak skala protestu – nie tylko w Moskwie, ale i w innych miastach – nie pozwoliła Kremlowi przemilczeć tematu: a milczenie było pierwotną strategią. Yandex, który w rosyjskojęzycznym internecie zastępuje Google, został oskarżony o umyślne usuwanie informacji o protestach z listy najważniejszych wiadomości. Już dzień później krytyczny komentarz rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa na temat mitingu długi czas królował wśród najważniejszych doniesień.

Strategia się zmieniła: Kreml zamiast ignorować, zaczął dyskredytować. Pieskow powołał się na informacje, jakoby nieletnim uczestnikom demonstracji obiecano w razie zatrzymania nagrody pieniężne. W ten sposób według Kremla miano zwyczajnie „zwieść” nastolatków, narażając ich życie na niebezpieczeństwo. Samą akcję Pieskow określił mianem kłamliwej prowokacji. Wskazał też, że władza nie będzie się odnosić do żądań wysuwanych na nielegalnych zgromadzeniach.

Nawalny praktycznie „z urzędu” dostał maksymalny wymiar kary finansowej oraz piętnaście dni aresztu. W tym czasie władza będzie decydować, czy starać się bardziej ograniczyć jego pole działalności.

 

Przesilenie

Kreml musi poważnie zastanowić się nad dalszą strategią. Kurs przedwyborczy był nastawiony na punktową „liberalizację”, a masowe zatrzymania i procesy się w nią nie wpisują. Być może rządzący rozpoczną nową kampanię antykorupcyjną. Badania społeczne pokazują jednak, że obywatele nie wierzą, iż władza prowadzi prawdziwą walkę z korupcją; w podejmowanych działaniach widzą raczej „pokazówkę” – niezależnie od wagi osób, które są zatrzymywane. Dlatego jeszcze jesienią władza dawała do zrozumienia, że należy skończyć z przedstawianiem tego rodzaju wydarzeń w sensacyjnym tonie.

Żeby wybić Nawalnemu broń z rąk i znowu przejąć kontrolę nad dyskursem społecznym trzeba byłoby więc poświęcić Miedwiediewa. Już sama dymisja mogłaby wystarczyć. Pozostawiając go na stanowisku Putin pośrednio akceptuje jego działania i w dłuższej perspektywie może się to odbić rykoszetem na popularności prezydenta. Dymisja, chociaż pokazałaby dobitnie Rosjanom, że Kreml zdecydowanie sprzeciwia się nadużyciom, uwiarygodniłaby jednak tym samym śledztwo Fundacji Nawalnego. A tego mogłoby już być za wiele.

 

Anna Głąb

Fot. Alexei Kouprianov (cc by-sa 2.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Anna Głąb
Powrót
Najnowsze

Dlaczego Europa nie rozumie Rosji?

15.08.2017
Michael Romancev
Czytaj dalej

Wykopcie i zlikwidujcie ten polski, szpiegowski brud

11.08.2017
Andrzej Nowak Ireneusz Dańko
Czytaj dalej

Nie z pozycji siły

10.08.2017
Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

Petersburg. Miasto Snu

09.08.2017
Joanna Czeczott
Czytaj dalej

Trójmorska Ukraina

07.08.2017
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Kim Dzong Un patrzy na Moskwę

02.08.2017
Zbigniew Rokita Nicolas Levi
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu