Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Hybrydowe zagrożenia
2017-04-07
Jewhen Magda

Ostatnie dni upłynęły pod znakiem kolejnych rosyjskich prowokacji wymierzonych w stosunki polsko-ukraińskie. Współpraca wywiadowcza, wojskowa – to wszystko jest istotne, ale hybrydowe zagrożenia wymagają też innych działań.

 

Niedawny obstrzał polskiego konsulatu w Łucku (stolicy Wołynia: regionu szczególnie istotnego dla polskiej pamięci) i próba zablokowania przez grupę osobników z polskimi flagami ruchu na trasie Lwów-Rawa Ruska nie są jedynie kolejnymi elementami długiego ciągu prowokacji. To sprawka Rosji, która jest coraz bardziej śmiała w swoich poczynaniach. Chce ona, aby Polska i Ukraina wciąż się konfliktowały. Jedynie zdecydowane i adekwatne kroki Warszawy i Kijowa pozwolą na przezwyciężenie tego niebezpiecznego kryzysu – a można przejść przez niego bez większych strat.

Nieprzypadkowo prowokacje te miały miejsce bezpośrednio po unijnym szczycie, na którym Donald Tusk został ponownie wybrany na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, a w relacjach Warszawy z Brukselą doszło do ochłodzenia. Gdy psuje się coś na linii Unia Europejska-Polska, ta ostatnia ma interes w poszukiwaniu porozumienia z Ukrainą – wówczas Warszawa może prezentować się na unijnych salonach jako istotny ośrodek i partner w dialogu z Europą Wschodnią. Wczorajsza decyzja Parlamentu Europejskiego o liberalizacji wizowej dla obywateli Ukrainy to również szansa dla aktywizacji relacji polsko-ukraińskich, gdyż to właśnie Warszawa wciąż pozostaje głównym partnerem Kijowa w UE.

Polska chciałaby być też pośrednikiem w procesie uregulowania konfliktu na Donbasie – największego europejskiego konfliktu na przestrzeni ostatnich dwóch dekad. Niedawna wizyta w Kijowie ministrów spraw zagranicznych Polski i Wielkiej Brytanii, Witolda Waszczykowskiego i Borisa Johnsona, była próbą zademonstrowania, że w Europie są też inni potencjalni pośrednicy, którzy mogliby pomóc w rozwiązaniu sprawy Donbasu. Owszem, ani Warszawa, ani Londyn póki co nie wysuwają konkretnych propozycji zmiany formatu rozmów; nie mają też zielonego światła od Moskwy, aby zasiąść za stołem negocjacji, a bez niego perspektywy wprowadzenia w życie nawet najambitniejszych planów nie są zbyt duże. Kreml woli stawiać na psucie polsko-ukraińskich relacji niż przyczyniać się do ich poprawy.

A te i tak do prostych nie należą. Obecne polskie władze nie zawsze w pierwszej kolejności myśląc o Ukrainie, myślą o jej dzisiejszej, trudnej sytuacji. Często mówi się zaś o historii, a niedawne wypowiedzi polskich przywódców w tym kontekście – w swoim wydźwięku mentorskie, pouczające – nie pozwalają mieć nadziei na szybkie osiągnięcie porozumienia w spornych kwestiach.

Zaczynać najlepiej od poziomu bytowego. Mówiąc o Polsce, trzeba podkreślić potrzebę wprowadzenia zmian w jej polityce migracyjnej. Sama Polska potrzebuje pracującego dziś w niej przeszło miliona ukraińskich pracowników, bez których utraciłaby status „fabryki Europy”. Kryzys gospodarczy i wojna na Donbasie pchają dziś masy Ukraińców w stronę zachodniej granicy. Warszawa powinna widzieć swój interes w zapewnieniu im jak najlepszych warunków. Mówiąc nieco ironicznie i na marginesie: wówczas Warszawa będzie miała większe „prawo”, aby w Brukseli informować o „przyjmowaniu ukraińskich uchodźców”.

Polska aktywnie wykorzystuje w Europie Wschodniej instrumenty miękkiej siły. Powinna więc choćby częściowo owego soft power użyć także wobec przebywających na jej terytorium Ukraińców, co zwiększyłoby też szanse na ocieplenie relacji Warszawy i Kijowa. Z kolei Ukraina nie jest w stanie prowadzić szczególnie asertywnej polityki wobec Polski; jest natomiast zainteresowana zachowaniem wpływu na swoich obywateli, którzy zdecydowali się na zarobek w sąsiednim kraju – Kijów chce, aby emigranci wiedzieli, że ukraińskie władze o nich pamiętają i troszczą się o nich. Jeśli Warszawa i Kijów będą wrażliwe na interesy drugiej strony i zadbają o dwustronne relacje, walnie przyczynią się do wzrostu bezpieczeństwa w Europie Środkowej i Wschodniej.

Aby Ukraina i Polska mogły minimalizować ryzyko ochłodzenia dwustronnych relacji w związku z licznymi prowokacjami, powinny nie tylko rozwijać współpracę służb specjalnych i organów bezpieczeństwa; to ważne działania, ale tylko w ten sposób nie uda się powstrzymać hybrydowej agresji. Walka z tą ostatnią wymaga mobilizacji całego społeczeństwa i konsolidacji – na tyle, na ile to możliwe – interesów. To ogólne, ale istotne hasła: konieczny jest otwarty dialog, który pozwoli na uzgadnianie stanowisk w sferach, w których oba kraje mają zbieżne interesy: przykładem jest druga nitka Gazociągu Północnego. Nie mniej ważna jest dyskusja w obszarach, w których ukraińskie i polskie interesy różnią się od siebie. W kontekście hybrydowej agresji, w tym niedawnych prowokacji, najważniejsze zaś jest to, aby Ukraińcy i Polacy dowiedzieli się więcej o sobie – dziś, po wiekach sąsiedztwa, wciąż nie znają się zbyt dobrze. Dlatego kluczowa jest rzetelna informacja i wymiana kulturowa, które w ogromnym stopniu mogą przyczynić się do polepszenia relacji politycznych.

Przełożył Zbigniew Rokita


Jewhen Mahda jest ukraińskim politologiem, publicysta „Nowej Europy Wschodniej”.

Fot. Jiří Komárek (cc by-sa 4.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Jewhen Magda
Powrót
Najnowsze

„Białoruś: zmiany w polityce i nowe możliwości wpływu”

11.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Rosyjskie kino w polskich miastach!

08.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Trzecia siła

04.12.2017
Serhij Szebelist z Połtawy
Czytaj dalej

Gra w Naddniestrze

30.11.2017
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Między sojuszem a rywalizacją

28.11.2017
Jakub G. Gajda
Czytaj dalej

Walka z Ukrainą i czasem

24.11.2017
Tadeusz Iwański
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu