Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Europa odzyskana
2017-04-07
Olena Babakowa

Unia Europejska jest nieco bliżej Ukraińców: od 2017 roku będą oni w końcu mogli podróżować do niej bez wiz. Wreszcie stało się zrozumiałym, dlaczego bycie obywatelem Ukrainy jest fajniejsze niż bycie obywatelem Rosji.

Redakcja NEW: Wczoraj Parlament Europejski zgodził się na liberalizację ruchu wizowego dla obywateli Ukrainy. I choć pozostaje dopełnienie procedur to ważny krok. Przypominamy grudniowy artykuł Oleny Babakowej i znaczeniu liberalizacji ruchu wizowego dla Ukraińców.

 

O perspektywie rychłego wprowadzenia reżimu bezwizowego dla Ukraińców mówiono już pod koniec 2015 roku. Wówczas wydawało się, że za miesiąc-dwa, a najwyżej za pół roku, wszystko uda się sfinalizować. Wszystko zaczęło się jednak ślimaczyć, zresztą bodaj po raz pierwszy w historii relacji unijno-ukraińskich – z winy Brukseli. Kij bez marchewki zaszkodził wizerunkowi Unii Europejskiej na Ukrainie. Ponadto istniało niebezpieczeństwo, że jeśli sprawa liberalizacji systemu wizowego przeciągnie się do wiosny 2017 roku to – w obliczu wyborów w Niemczech i we Francji – główni politycy z Berlina i Paryża po prostu nie zgodzą się na wpuszczanie Ukraińców – nawet turystów – obawiając się, że mogłoby to wzmocnić pozycję środowisk skrajnie prawicowych.

I choć dokładna data wprowadzenia ruchu bezwizowego dla Ukraińców i Gruzinów wciąż nie jest określona, to szef Rady Europejskiej Donald Tusk i Europejski Komisarz ds. Rozszerzenia i Polityki Sąsiedztwa Johannes Hahn twierdzą, że teraz dla Brukseli kwestią honoru jest jak najszybsze zakończenie sprawy i pozwolenie obywatelom dwóch poradzieckich krajów na swobodne podróżowanie do UE. Choć trafić do Unii Europejskiej mogą tylko posiadacze paszportów biometrycznych, na granicy wciąż będą musieli okazać wiele dokumentów, a studenci i migranci zarobkowi nadal będą zmuszeni stać w długich kolejkach w oczekiwaniu na pozwolenia i zgody na pobyt, ruch bezwizowy jest dla Ukrainy sprawą o ogromnej wadze. Jest tak nawet jeśli sceptycy narzekają, że z obecnymi zapłatami Ukraińców stać zagranicą co najwyżej na wypicie filiżanki kawy.

Ukraińcy mają już po dziurki w nosie deklaracji europejskich polityków, mało kto odczuwa unijną pomoc finansową na swojej kieszeni, czy z uwagą obserwuje otwarcia czy remonty kolejnych obiektów za środki z Brukseli. Ruch bezwizowy to co innego – to oferta potencjalnie dla każdego. Europa, która pięknie prezentuje się na ekranach telewizorów, już niebawem będzie na wyciągnięcie ręki.

Po raz pierwszy UE wychodzi naprzeciw tak dużemu krajowi poradzieckiemu. Jeśli strefę Schengen na Wschodzie porównuje się do nowego muru, to nawet Ukraińcy pracujący w zwykłych kijowskich biurach otrzymują teraz możliwość wyjrzenia za ten mur, okazję spojrzenia na świat, w którym żyją ich zachodni sąsiedzi. Wreszcie stało się zrozumiałym, dlaczego bycie obywatelem Ukrainy jest fajniejsze niż bycie obywatelem Rosji (postuluję ustawienie odpowiednich bilboardów wzdłuż ukraińsko-rosyjskiej granicy).

Ukraińskie władze nie zawsze są roztropne, ale tym razem potrafiły wziąć się do roboty, wypracować plan i – przy wsparciu działaczy organizacji pozarządowych i dziennikarzy – wprowadzić go w życie. Po rewolucji godności, aneksji Krymu i wojnie na Donbasie Ukraińcy nie mają wrażenia, ażeby Europa szczególnie się nimi interesowała. Ruch bezwizowy nie sprawi, że Kijów znowu będzie kontrolował Krym i nie zmusi prorosyjskich separatystów, aby wynieśli się z Doniecka i Ługańska; da jednak pozytywny sygnał, że uczciwa praca popłaca.

Unia Europejska dużo dla Ukraińców znaczy. Dla ukraińskich intelektualistów to unikalny związek państw, które przezwyciężyły historyczne różnice i postanowiły rozwijać się razem – nie tylko kierując się korzyściami ekonomicznymi, ale też demokracją i prawami człowieka; dla ukraińskich obywateli UE to wzór dobrobytu. Nawet w czasach doktryny Leonida Kuczmy „Między Wschodem i Zachodem” Ukraina chciała zbliżyć się do Europy. Ruch bezwizowy pozwala właśnie na uczynienie kilku kroków w stronę Zachodu, choćby i miały być to kroki symboliczne. Inną kwestią pozostaje pytanie – do jakiej Europy chcą zbliżać się Ukraińcy?

Unia Europejska, która mniej więcej otrząsnęła się ze skutków kryzysu gospodarczego 2008 roku i poradziła sobie z greckim zadłużeniem, teraz jest rozrywana przez radykałów i populistów. Socjalne dysproporcje i kryzys migracyjny nadwątlają zaufanie wobec liberalnych elit, które były dotychczas siłą napędową europejskiego projektu – projektu nie tylko sprowadzającego się do strefy wolnego handlu. O ile kilka lat temu Bruksela mogła złożyć obietnicę członkostwa każdemu, kto przeprowadzi odpowiednie reformy i będzie spełniał wymagania konieczne do akcesji, o tyle dziś nie ma wątpliwości – rozszerzenia Wspólnoty nikt nie bierze pod uwagę.

Po długich zabiegach, negocjacjach, szczytach Ukraińcy trafili wreszcie na próg europejskiego domu. Jego drzwi są jednak zabite gwoździami, a wewnątrz słuchać odgłosy toczących się sporów. Mieszkańcy Kijowa, Lwowa, Dnipra czy Charkowa przyjadą być może 1 stycznia do Paryża i zobaczą Wieżę Eiffla, Luwr, Ogród Luksemburski. To jednak już nie ta Francja, nie ta Europa. Dziś jest ona pozbawiona optymizmu i bez przekonania spogląda w przyszłość. I z niezbyt otwartymi rękami czeka na gości.

Ruch bezwizowy to nie przepustka – choćby i krótkoterminowa – do świata dobrobytu. Dziś to przepustka do świata, w którym rozgrywa się wiele dramatów. Po prostu czuć tam unoszący się zapach perfum Chanel 5.


Przełożył Zbigniew Rokita

Olena Babakowa jest ukraińską dziennikarką.

Wykorzystane zdjęcie: Zinneke (cc by-sa 3.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Olena Babakowa
Powrót
Najnowsze

Dlaczego Europa nie rozumie Rosji?

15.08.2017
Michael Romancev
Czytaj dalej

Wykopcie i zlikwidujcie ten polski, szpiegowski brud

11.08.2017
Andrzej Nowak Ireneusz Dańko
Czytaj dalej

Nie z pozycji siły

10.08.2017
Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

Petersburg. Miasto Snu

09.08.2017
Joanna Czeczott
Czytaj dalej

Trójmorska Ukraina

07.08.2017
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Kim Dzong Un patrzy na Moskwę

02.08.2017
Zbigniew Rokita Nicolas Levi
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu