Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Historia pewnego uniwersytetu
2017-04-11
Zbigniew Rokita, Maciej Janowski

ZBIGNIEW ROKITA: Na Węgrzech przyjmowane są nowe regulacje, które mają bezpośrednio uderzyć w Uniwersytet Środkowoeuropejski (CEU) – prestiżową uczelnię kształcącą na poziomie po-magisterskim w języku angielskim. Jak owe przepisy mogą zagrozić placówce?

MACIEJ JANOWSKI: Projekt ustawy, która ma regulować działanie zagranicznych uczelni wyższych na Węgrzech, poddano pod obrady węgierskiego parlamentu we wtorek, 4 kwietnia. Został przyjęty. Nie podaje się w nim, że CEU ma przestać istnieć, ale w praktyce uniemożliwi on funkcjonowanie tej uczelni. A trudności, które przewiduje nowa ustawa, jest kilka. Po pierwsze, wymaga ona, aby uczelnie zagraniczne – a taką jest CEU – posiadały kampus w kraju, w którym są zarejestrowane. CEU musiałby więc założyć kampus w Stanach Zjednoczonych, gdzie formalnie jest zarejestrowany. Po drugie, pojawią się komplikacje w zakresie nadawania stopni i tytułów naukowych – po wejściu w życie ustawy ich nadawanie będzie niezwykle utrudnione, w praktyce niemal niemożliwe. Po trzecie wreszcie, CEU być może nie będzie mógł dłużej używać swojej nazwy.

 

Na uczelni co roku podejmuje studia średnio półtorej tysiąca osób z około 120 krajów: przede wszystkim z państw Europy Środkowej i Wschodniej. Dla tej ostatniej ma duże znaczenie: wśród profesorów znajdziemy między innymi ukraińskiego historyka Jarosława Hrycaka a pośród absolwentów prezydenta Gruzji Giorgiego Margwelaszwilego. Jaka była rola UŚ po 1991 roku?

CEU kształci na wielu kierunkach: od ekonomii przez prawo po filozofię. Ja skupię się na historii, która jest mi najbliższa. Rolą, jaką uczelnia odgrywa na poziomie naukowym, jest możliwość spojrzenia na historię z perspektywy ponadnarodowej – dla pracowników i studentów. Przebywa się na nim w otoczeniu kolegów i koleżanek z regionu, ale też z dalszych zakątków świata. Dyskutuje się i na swój kraj zaczyna się patrzeć w inny sposób. To nowa jakość w naukach historycznych – mam silne poczucie, że CEU był jednym z tych czynników, które ukształtowały mnie jako historyka. Wspomniał Pan o jednym z najwybitniejszych dzisiaj historyków ukraińskich, Jarosławie Hrycaku. Dla mnie jednym z najciekawszych osobistych doświadczeń było prowadzenie przez kilka lat wspólnie z Hrycakiem i naszym kolegą z Moskwy, Aleksiejem Millerem, seminarium poświęconego dziejom Europy Wschodniej w XIX i pierwszej połowie XX wieku. Toczone wówczas między nami dyskusje, a także z udziałem studentów, były dla mnie czymś fascynującym.

Horyzonty rozszerzają się w podobny sposób zapewne i w przypadku innych dyscyplin wykładanych na CEU. Na poziomie zaś społecznym dochodzi do socjalizacji badaczy, rozmawiają ze sobą po angielsku, czasem po rosyjsku – żartuje się, że to drugi półoficjalny język uczelni. Od początku zresztą uczelnia ta była bardziej wschodnio- niż środkowoeuropejska. Polacy i Czesi nigdy nie byli szczególnie zainteresowani CEU, ich snobizm kazał im gnać na Zachód. Tymczasem Rumunii, Ukraińcy, Litwini czy Rosjanie byli tam zawsze i byli bardzo dobrzy. Było to dla mnie samego jakieś dwadzieścia pięć lat temu bardzo pouczające przeżycie: wyzbyłem się na CEU jakichkolwiek nacjonalistycznych uprzedzeń wobec wschodnich sąsiadów Polski. To rozszerzenie sfery zainteresowań uczelni na Wschód – a na pewno jej wydziału historycznego – trwa nadal: pojawia się coraz więcej studentów, często bardzo dobrych, z Azji Centralnej czy Turcji.

 

Komentatorzy twierdzą, że przepisy zostały przygotowane z myślą o przeprowadzeniu ataku właśnie na CEU. Uczelnia ufundowana była w 1991 roku przez George'a Sorosa, niezbyt popularnego dziś w kręgach węgierskich władz. Jak czytamy w niedawnej analizie Ośrodka Studiów Wschodnich: „Premier Viktor Orbán w lutym br. uznał walkę z »imperium Sorosa« za jedno z trzech głównych zadań dla państwa w 2017 roku (obok przeciwdziałania migracji i »dyktatowi Brukseli«). Czy za przepisami stoi więc próba zmniejszenia wpływów filantropa?

Rzeczywiście, tak twierdzi wielu komentatorów. To zabawne, bo sam Orbán był w 1989 rok stypendystą Sorosa w Oksfordzie – przebywaliśmy na tym stypendium zresztą razem.

 

Pamięta Pan Orbána z tego czasu?

Nie miałem, mówiąc żartem, instynktu politycznego i nie zbliżaliśmy się zbytnio do siebie – zapamiętałem go jako jednego z Węgrów, aktywnego organizatora. W tym czasie Orbán był jeszcze liberałem, zajęło mu trochę czasu, aby stać się konserwatystą. To on jakiś czas temu ukuł hasło „demokracji nieliberalnej” – systemu zachowującego demokratyczne instytucje, a odrzucającego liberalne wartości. Nie udawajmy więc, że CEU nie jest uczelnią liberalną. Sympatyzujące ona z ideami nielubianymi przez Orbána.

 

Czy CEU więc przetrwa? Napływają zaproszenia z Wiednia, z Wilna, nawet Robert Biedroń zaprosił uczelnię do Słupka. Czy może ona przenieść się do innego miasta?

Nie mogę się pogodzić z perspektywą likwidacji CEU w Budapeszcie, wciąż mam nadzieję, że władze węgierskie wycofają się z podjętej decyzji. Przypuszczam, że w sytuacji skrajnej uniwersytet nie zostanie zamknięty, a przeniesie się – najpewniej do Wiednia, do miasta najbliższego geograficznie i kulturowo. Zmienią się wówczas mniej lub bardziej studenci, wykładowcy, przedmioty, z innymi uczelniami będzie konkurował. Pytanie więc na ile będzie to nadal ta sama instytucja?

 

Profesor Maciej Janowski jest polskim historykiem, kierownikiem Zakładu Historii Idei i Dziejów Inteligencji Instytutu Historii PAN. W 2009 otrzymał Nagrodę historyczną „Polityki” i Nagrodę im. Jerzego Giedroycia jako współautor książki Dzieje inteligencji polskiej do roku 1918.

Fot. Dezidor (cc by 3.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Zbigniew Rokita
Powrót
Najnowsze

Dlaczego Europa nie rozumie Rosji?

15.08.2017
Michael Romancev
Czytaj dalej

Wykopcie i zlikwidujcie ten polski, szpiegowski brud

11.08.2017
Andrzej Nowak Ireneusz Dańko
Czytaj dalej

Nie z pozycji siły

10.08.2017
Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

Petersburg. Miasto Snu

09.08.2017
Joanna Czeczott
Czytaj dalej

Trójmorska Ukraina

07.08.2017
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Kim Dzong Un patrzy na Moskwę

02.08.2017
Zbigniew Rokita Nicolas Levi
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu