Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Litewsko-polski węzeł gordyjski
2017-07-19
Adam Balcer

 

Dominik Wilczewski, redaktor portalu „Przeglądu Bałtyckiego” podjął polemikę z moim tekstem, na którą z przyjemnością odpowiadam, gdyż nie potępia on w czambuł wszystkiego co napisałem. A taka postawa jest nietypowa dla polskiej debaty. Wilczewski czasami się ze mną zgadza, czasami nie. W mojej odpowiedzi – dla dobre dyskusji – skoncentruję się przede wszystkim na kwestiach według Wilczewskiego najbardziej kontrowersyjnych oraz najbardziej nas różniących.

Bez regresu?

Najważniejsza teza Wilczewskiego mówi, że pod rządami PiS nie doszło do regresu w stosunkach polsko-litewskich. Wilczewski słusznie przypomina twardy kurs – podobny do polityki PiS – PO.  Nie napisałem szczegółowo o polityce PO, wychodząc z założenia, że ukazało się na ten temat w „Nowie Europie Wschodniej” i na stronie internetowej periodyku sporo artykułów. Moim zdaniem nie można jednak nie dostrzegać różnicy między okresem rządów PiS, a szczególnie „późnej” PO.  W okresie prezydentury Bronisława Komorowskiego (2010-2015) prezydent Polski co rok przyjeżdżał na Litwę, tymczasem, prezydent Duda przez dwa lata ani razu nie pojechał do Wilna. W 2015 roku szef MSZ Grzegorz Schetyna zorganizował dwukrotnie konsultacje na szczeblu wiceministrów z Litwą, ten mechanizm nie przetrwał październikowych wyborów. Największym zaskoczeniem dla mnie jest pominięcie przez Wilczewskiego kluczowej tezy w moim tekście – czyli umacniającego się wyidealizowanego wizerunku Kresów i polskiej obecności na Wschodzie w społeczeństwie polskim.  Oczywiście ten proces zaczął się przed dojściem do władzy PO, jednak, jest obecnie wspierany przez PiS. Moim zdaniem ten „kresyntymentalizm” zaczyna stanowić coraz większe wyzwanie dla polskiej polityki wschodniej. 

Polacy na Litwie

Wilczewski wzywa mnie do przeczytania ponownie traktatów litewsko-polskich w kontekście statusu języka polskiego. Uważa także, że moje twierdzenie o nieuregulowaniu tych kwestii przez traktaty jest błędne. Niestety pisanie traktatów z Litwą to nie była najmocniejsza strona Polski, nawet Wilczewski przyznaje, że są w nich ewidentne niejasne sformułowania, które można różnie interpretować. Enigmatyczny zapis o „rozważeniu możliwości”, postulat doprecyzowanie zapisów odrębną ustawą czy ogólne prawo do użycia języka w życiu publicznym naprawdę trudno uznać za uregulowanie statusu języka polskiego. Wilczewski sugeruje, że na Litwie postępuje lituanizacja Polaków. Jednak kluczową przyczyną zmniejszenia się ich udziału jest ich migracja, jeśli następuje asymilacja Polaków to przede wszystkim w tożsamości rosyjskiej i białoruskiej, nie zaś litewskiej. Warto dodać, że według spisów udział Polaków w sąsiednich krajach (Łotwa od 2000 roku, Białoruś od 1999 roku) zmniejszył się znacznie bardziej niż polskiej społeczności na Litwie.  Wilczewski słusznie postuluje, aby „litewskie władze, instytucje i organizacje powinny się na Polaków otwierać. Dlaczego tak mało jest Polaków na listach wyborczych litewskich partii? Zmieńmy to, a AWPL przestanie być solą w oku polityków nad Willi.” Jednak, powinniśmy pamiętać, że w przypadku mniejszości narodowych liczących więcej niż 5 procent mieszkańców kraju kluczową rolę w życiu politycznym odgrywają przeważnie partie reprezentujące daną wspólnotę. Pokazują to liczne przykłady z Europy Środkowo-Wschodniej. Ważniejsze jest czy są one bardziej obywatelskie czy też etniczne.

"Wyklęci" którzy łączą?

Wilczewski sugeruje, że tradycja żołnierzy wyklętych może być pomostem łączącym Polaków i Litwinów. Ta kwestia jest porównywalna do stąpania po cienkim lodzie. Przypominam, że bezkrytyczny kult w Polsce pułkownika Zygmunta Szendzielerza, czyli „Łupaszki” – jednego z najbardziej promowanych „Wyklętych” – wywołuje istotne zastrzeżenia na Litwie. Paweł Rokicki w monografii Glinciszki i Dubinki. Zbrodnie wojenne na wilczewskieńszczyźnie w połowie 1944 roku i ich konsekwencje we współczesnych relacjach polsko-litewskich wydanej (oczywiście przed 2015 rokiem) przez IPN, przedstawił mocne dowody na odpowiedzialność Łupaszki za te zbrodnie na litewskiej ludności cywilczewskinej. Kolejnym problemem jest fakt, że polskie podziemie antykomunistyczne w ograniczonym stopniu współpracowało z litewskimi „Leśnymi Braćmi”. Paradoksalnie więcej takiej współpracy było z UPA (na przykład wspólne zdobycie Hrubieszowa, które było jedną z największych bitew z siłami komunistycznymi na ziemiach polskich). Last but not least, w Polsce szczególnie ceni się „wyklętych” walczących najdłużej. Wśród tych wyraźnie nad-reprezentowani byli członkowie Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, organizacji zdecydowanie nacjonalistycznej wywodzącej się z Narodowych Sił Zbrojnych. W programie tej ostatniej nie tylko wilczewskino miało pozostać zawsze polskie, lecz sama Litwa miała zostać zlikwidowana i włączona do Polski. To chyba nie najlepsi patroni dla litewsko-polskiego braterstwa broni. 

Adam Balcer jest politologiem, wykładowcą w Studium Europy Wschodniej, stale współpracuje z „Nową Europą Wschodnią”.


Powrót
Najnowsze

Dlaczego Europa nie rozumie Rosji?

15.08.2017
Michael Romancev
Czytaj dalej

Wykopcie i zlikwidujcie ten polski, szpiegowski brud

11.08.2017
Andrzej Nowak Ireneusz Dańko
Czytaj dalej

Nie z pozycji siły

10.08.2017
Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

Petersburg. Miasto Snu

09.08.2017
Joanna Czeczott
Czytaj dalej

Trójmorska Ukraina

07.08.2017
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Kim Dzong Un patrzy na Moskwę

02.08.2017
Zbigniew Rokita Nicolas Levi
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu