Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Łucenko będzie bardziej radykalny
2011-05-28
Z Wołodymyrem Ariewem rozmawia Paweł Pieniążek
PAWEŁ PIENIĄŻEK: Zanim został Pan deputowanym Rady Najwyższej w 2007 roku, był Pan dziennikarzem 5 Kanału. Takich „transferów” było więcej. Dlaczego ukraińscy dziennikarze decydują się na działalność polityczną?

WOŁODYMYR ARIEW: Zajmowałem się dziennikarstwem śledczym, które dotyczyło korupcji i zorganizowanych grup przestępczych na Ukrainie. Kiedy zaproponowano mi kandydowanie do Rady Najwyższej, nie zgodziłem się od razu, ale lider Ludowej Samoobrony Jurij Łucenko zaproponował mi, żebym popracował nad antykorupcyjnymi ustawami w Komitecie do spraw Walki ze Zorganizowaną Przestępczością i Korupcją. Zastanowiłem się nad tym i doszedłem do wniosku: czemu miałbym nie spróbować? Żaden z ukraińskich dziennikarzy nie ma doświadczenia „z wewnątrz”. Dlatego postanowiłem zobaczyć, jak wygląda władza od środka, żeby po powrocie do dziennikarstwa rozumieć mechanizmy jej działania, a także zależy mi na tym, aby poznać zachodzące procesy nie z rozmów, a z własnego doświadczenia.

Podkreślam, że jestem pozapartyjny, i myślę, iż w przyszłości, kiedy przejdę polityczną szkołę, to wrócę do dziennikarstwa. Spodziewam się, że będę wtedy pisał nie o walce światopoglądów postradzieckiego i proeuropejskiego, a o walce ideologii, gdy postradziecki światopogląd już odejdzie.

Nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego niezależni dziennikarze, tacy jak Hanna Herman z Radia Swoboda czy Daria Czepak z 5 Kanału, przeszli do obozu Wiktora Janukowycza, który jest powszechnie uznawany za wroga demokracji. To koniunkturalizm czy wiara w zmianę?

Żaden człowiek rozumiejący procesy na Ukrainie, zaangażowany w nie i dobrze znający historię Janukowycza i jego otoczenia, nie wierzy, że to polityk zdolny do zmian. To widać po pierwszym roku jego prezydentury. Dlatego przyjęcie posady w administracji Janukowycza jest czysto koniunkturalnym działaniem. Nie wiem, czy chodzi o otrzymanie korzyści materialnych, czy o wysoki status, ale nie ma to nic wspólnego z jakimś wyższym celem.

Ja nie mógłbym być rzecznikiem prasowym. Oceniam polityków po ich działaniach i staram się zawsze robić to obiektywnie, na podstawie znanych mi faktów. Natomiast rzecznik prasowy powinien trzymać się linii i wyjaśniać działania osoby, dla której pracuje. Dlatego w przypadku Darii Czepak czy Hanny Herman nie może być mowy o chęci zmiany.

Jak zmieniła się ukraińska demokracja od czasów Pana kariery dziennikarskiej?

Przez ostatni rok zaobserwowałem rażące pogorszenie się stanu demokracji na Ukrainie. Ograniczane są podstawowe prawa i wolność słowa. Regularnie próbuje się zabraniać protestów, bo władza się ich obawia. Stale prześladowana jest opozycja. Opozycyjnych liderów, jak Jurij Łucenko, wsadza się za kratki. Urzędników związanych z poprzednim rządem też się zamyka – były przewodniczący Państwowej Służby Celnej Ukrainy Anatolij Makarenko i były zastępca przewodniczącego Naftohazu Ihor Didenko już prawie rok przebywają w więzieniu bez wyroku sądu. Toczy się sprawa kryminalna przeciwko premier Julii Tymoszenko. W tym tygodniu natomiast próbowano bezpodstawnie ją aresztować. Władza tłumaczyła to tym, że była premier pojawiała się w programie „Szuster Live”, chociaż tego dnia podobno była chora. Tymoszenko rzeczywiście chorowała, ale wieczorem poczuła się lepiej i przyjechała do programu, żeby przedstawić swój punkt widzenia. Na każdym kroku widać pogarszanie się demokratycznych standardów.

Uważa Pan, że Tymoszenko jest niewinna, a sprawa ma podłoże wyłącznie polityczne?

Tak, przedstawiono wszystkie dokumenty, które świadczą o tym, że miała prawo dawać dyrektywy na negocjacje umowy gazowej, dlatego że to nie są rozmowy międzypaństwowe, a między przedsiębiorcami, którym w przypadku Ukrainy było państwo. To była kompetencja premiera, aby móc dawać wskazówki przewodniczącemu Naftohazu, bo jeśli do każdej korekty w sprawie negocjacji musiałby zbierać się cały rząd, to legislacja stałaby się nieefektywna.

Natomiast wszystkie dokumenty, które przedstawia się do obrony Tymoszenko, prokuratura ignoruje i często nie chce ich uwzględnić. Nie wiadomo, czy sąd to zrobi. Ale oni budują całą swoją linię nie poprzez prawną, a czysto polityczną argumentację. Śledzimy ten proces, widzimy, jak się toczy, i na pewno nie ma w nim spraw dotyczących gospodarki.

Jest Pan osobą z bliskiego kręgu Jurija Łucenki. Jak on się teraz czuje?

W trakcie głodówki w więzieniu zachorował na cukrzycę, stracił 24 kilogramy i strasznie zmarniał. Szczerze mówiąc, byliśmy bardzo zaniepokojeni. Według ostatnich informacji, ciężko mu dojść do siebie po głodówce.

Kiedyś Jurij Łucenko był bardziej radykalnym politykiem. Czy po jego wyjściu z więzienia Ludowa Samoobrona znowu zaostrzy kurs?

Nie sądzę, aby więzienie uczyniło postawę Jurija Łucenki wobec władzy bardziej liberalną. Myślę, że będzie raczej na odwrót.

Będziemy robić wszystko, żeby wyszedł. Wiemy, że jedynym uczciwym sądem dla Ukraińców jest Europejski Trybunał Praw Człowieka. Kiedy będziemy pewni, że sprawa Jurija Łucenki jest szyta grubymi nićmi, to przejdziemy wszystkie instancje. Wtedy każdy wykwalifikowany prawnik zrozumie, że według ukraińskiego prawa w przypadku Łucenki nie może zapaść wyrok skazujący. Kiedy Jurij Łucenko – wcześniej czy później – wyjdzie z więzienia, to myślę, że władza napotka jeszcze ostrzejszego oponenta.

To będzie ten sam Jurij Łucenko co w 2004 roku?

Nie wiem, czy nie bardziej radykalny.

Wołodymyr Ariew jest deputowanym Rady Najwyższej Ukrainy, kandydował z listy wyborczej bloku Nasza Ukraina-Ludowa Samoobrona. Do 2007 roku był dziennikarzem telewizyjnym.

Polecamy inne artykuły autora: Z Wołodymyrem Ariewem rozmawia Paweł Pieniążek
Powrót
Najnowsze

Nadchodząca agonia systemu? Przedterminowe wybory parlamentarne na Ukrainie

17.07.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Zwykły człowiek vs Rosja

16.07.2019
Tomasz Grzywaczewski Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Zrzutka na Seferisa

16.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Wilno: Spotkanie wokół obławy augustowskiej 1945

14.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Baśnie z tysiąca i jednego protestu. Gruzińska kronika wydarzeń

11.07.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Wojna nie przynosi ani zwycięstwa, ani przegranej

10.07.2019
Tomasz Filipiak
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu