Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Tłoczno w Tbilisi
2017-09-14
Wojciech Wojtasiewicz

Nikt z dawnego otoczenia Saakaszwilego nie pełni już w Gruzji istotnej funkcji. Władzę zmonopolizowało Gruzińskie Marzenie. Obserwatorzy zastanawiają się, czy tej jesieni się to zmieni?

 

W Tbilisi wybory burmistrza za pasem. To istotne stanowisko– jeszcze rok po odejściu Micheila Saakaszwilego z urzędu prezydenta i przejęciu pełni władzy przez Gruzińskie Marzenie stanowisko burmistrza stolicy było jedynym istotnym stanowiskiem zajmowanym przez przedstawiciela dawnej ekipy. Funkcję tę sprawował Gigi Ugulawa, jednak przed upływem kadencji został zawieszony w pełnieniu swojej funkcji, a następnie trafił do więzienia. Z czasem ugrupowanie Bidziny Iwaniszwilego przejęło również fotel burmistrza.


Stołeczny przyczółek

Kolejni kandydaci zgłaszają się, aby wystartować w stołecznych wyborach (więcej o wyborach w artykule Wojciecha Wojtasiewicza Sezon polityczny w pełni). Największe szanse ma kandydat obozu władzy, Kacha Kaładze (na zdjęciu) – dawny piłkarz AC Milan i wicepremier. Swój udział zapowiedziała także siódemka innych polityków. Dwóch z nich pochodzi odpowiednio z Zjednoczonego Ruchu Narodowego Saakaszwilego i z Ruchu na Rzecz Wolności–Europejskiej Gruzji, który niedawno odłączył się od ZRN – to Zaal Udumaszwili i Elene Chosztaria. Czarnym koniem okazać może się niezależny radny Tbilisi Aleko Elisaszwili – pojawiają się głosy, że Gruzini mogą chcieć postawić na nową twarz, osobę spoza elity władzy.

Mniejsze szanse ma pozostała czwórka kandydatów: Tengiz Szergelaszwili (nominat partii byłego spikera gruzińskiego parlamentu Dawida Usupaszwilego, Ruchu na Rzecz Budowy; Szergelaszwili w latach 2012–2016 był wiceministrem rozwoju regionalnego i infrastruktury), Irma Inaszwili (Sojusz Patriotów Gruzji), Kacha Kukawa (lider niewielkiej partii Wolna Gruzja, wspierany przez Nino Burdżanadze) oraz Giorgi Waszadze (popierany przez koalicję Nowa Jedność dla Gruzji).

Wybory samorządowe odbędą się 21 października, lista pretendentów może się jeszcze wydłużyć.

Stawka wyborów jest wysoka – w Tbilisi żyje blisko połowa populacji kraju. Wygrana kandydata opozycji miałaby skutki dla polityki ogólnopaństwowej.

Walka toczy się również o mandaty w samorządach lokalnych i o stanowiska burmistrzów w innych miastach. Na przykład w Kutaisi, drugim największym mieście kraju (mieści się tam między innymi parlament), Zjednoczony Ruch Narodowy wystawił rozpoznawalnego kandydata: byłego szefa dyplomacji (urząd sprawował w latach 2008–2012) Grigola Waszadze.


Dyktat konstytucyjny?

Wybory samorządowe to nie jedyny temat, którym żyje Gruzja: po wakacyjnej przerwie ze zdwojoną siłą wróciła sprawa reformy konstytucyjnej (więcej w artykule Wojciecha Wojtasiewicza Poszukiwany numer jeden). Opozycji i partii rządzącej nie udało się dojść w tej kwestii do porozumienia. Reforma dotyczyć ma przede wszystkim zmiany ordynacji wyborczej: z obowiązującej dziś mieszanej (proporcjonalno–większościowej z jednomandatowymi okręgami wyborczymi), faworyzującej obóz władzy, na proporcjonalną. Obie strony zgadzają się co do konieczności zmiany ordynacji, kością niezgody pozostaje jednak termin, od którego będzie obowiązywała: partia rządząca obstaje przy 2024 roku, a opozycja przy 2020.

Drugim problemem jest wprowadzenie pośrednich wyborów prezydenckich od 2023 roku: głosować ma zgromadzenie elektorów, w składach którego mają wejść deputowani parlamentu i przedstawiciele samorządu terytorialnego. W przyszłym roku głowę państwa wybiorą jeszcze Gruzini w głosowaniu powszechnym. Opozycja chce, aby wyborcy w dalszym ciągu mogli wskazywać prezydenta w głosowaniu bezpośrednim. Wybory pośrednie głowy państwa są na rękę Gruzińskiemu Marzeniu: posiadają większość konstytucyjną i pod warunkiem, że zachowają ją również w przyszłości, będą mogli w pełni kontrolować proces wyborczy.

Rządzący zapowiedzieli przyjęcie nowelizacji w trzecim i ostatnim czytaniu pod koniec września – po tym jak swoje uwagi przedstawi Komisja Wenecka Rady Europy, która zaangażowała się w sprawę. W spór włączył się prezydent Giorgi Margwelaszwili, który na spotkaniu z politykami opozycji zaproponował, aby przygotowali własny projekt nowelizacji ustawy zasadniczej i przystąpili z nim do rozmów z partią rządzącą. Ten gest głowy państwa może prowadzić do dalszej eskalacji napięć między nim a obozem władzy.

Niestety po raz kolejny gruzińska konstytucja jest nowelizowana w atmosferze dyktatu partii rządzącej. Podobnie było w latach 2004 i 2010 za rządów Zjednoczonego Ruchu Narodowego Saakaszwilego.

Zamiast wypracować projekt, który byłby kompromisowym rozwiązaniem, akceptowanym przez jak najszersze kręgi polityczne i społeczne, forsuje się propozycję mającą de facto zabezpieczać interesy partii rządzącej. Skutkować będzie to z pewnością kolejną zmianą ustawy zasadniczej przez kolejne ugrupowanie, które przejmie władzę za kilka lat.


Gruzja płonie

Opozycja i władze spierały się również w innej kwestii. W sierpniu i we wrześniu w Gruzji wybuchło ponad dwadzieścia pożarów. Największy z nich miał miejsce w Borżomskim Parku Narodowym w regionie Samcche–Dżawachetia na południu kraju. Walka z żywiołem trwała siedem dni, zaangażowane zostały helikoptery z Azerbejdżanu, Armenii, Turcji i Białorusi. Spłonęło ponad 200 hektarów lasów. Trwa śledztwo w sprawie przyczyn pożaru. W lesie gruzińskie służby znalazły kanistry z benzyną. Jeden z liderów partii rządzącej Gia Wolski nie wykluczył, że za pożarem mogli stać Rosjanie. Podkreślił, że zbiegł się on w czasie z tworzeniem rowów przeciwpożarowych wzdłuż tak zwanej granicy pomiędzy separatystyczną Osetią Południową a terytorium Gruzji kontrolowanym przez Tbilisi.

Tym razem spór opozycji i władz dotyczył pomocy Rosji przy opanowaniu żywiołu. Warto przypomnieć, że w czasie wojny sierpniowej w 2008 roku Rosjanie zbombardowali las borżomski, co skutkowało sporych rozmiarów pożarem. Opozycja twierdziła, że podczas tegorocznych pożarów rząd zwrócił się o pomoc do Moskwy. Premier Giorgi Kwirikaszwili poinformował, że w najbardziej krytycznym momencie trwały rozmowy z Moskwą o ewentualnej pomocy, jednak nie uściślił, czy była to jego, czy Rosjan inicjatywa. Koniec końców władze gruzińskie nie były zmuszone do skorzystania z rosyjskiej pomocy.

Władze sprawnie opanowały pożary. Zostanie to zauważone przez Gruzinów i może przełożyć się na niewielki wzrost popularności partii rządzącej, choć upór obozu władzy w sprawie reformy konstytucyjnej może równocześnie wpłynąć na spadek ich notowań. Wszystko to zostanie jednak zapewne przyćmione przez intensyfikującą się kampanię wyborczą przed wyborami samorządowymi. Gruzję czeka ciekawy koniec lata.



Wojciech Wojtasiewicz

Fot. Мельников Александр (cc by-sa 3.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Wojciech Wojtasiewicz
Powrót
Najnowsze

Paradoksy pracy tłumacza

20.09.2017
Aneta Kamińska, Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Naftowa sztama

15.09.2017
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Tłoczno w Tbilisi

14.09.2017
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Oblicza rosyjskiego terroru

11.09.2017
Wacław Radziwinowicz Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Patrzeć i widzieć

08.09.2017
Anna Dąbrowska
Czytaj dalej

Niemieccy bezprizorni

06.09.2017
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu