Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski

Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski są małżeńsko-pisarskim duetem. Interesują się kulturą i historią krajów Europy Środkowo-Wschodniej oraz Rosji. Publikowali m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Tygodniku Powszechnym”, „Nowej Europie Wschodniej”, „National Geographic”, „Polityce”, regularnie współpracują z kwartalnikiem literacko-artystycznym „Akcent”. Autorzy Naukowców spod czerwonej gwiazdy (PWN, Warszawa 2016) oraz Grażdanina N. N. (PWN, Warszawa 2017).  

О (O) jak Operacja Y...
2017-09-17
Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski

23 marca 2017 r. w obwodzie charkowskim zapłonął największy ukraiński skład amunicji. Przez rosyjskie media przetoczyła się fala kąśliwości. Popularnością cieszyła się grafika Witalija Pobwickiego, przestawiająca Petra Poroszenkę i bandytów. W tle – kanonada wybuchów i napis: „Idioci! Prosiłem, żeby tylko wyglądało na sabotaż!”. Gros odbiorców na zachód od Bugu odczyta rysunek jako karykaturę polityczną. Mieszkańcy byłego ZSRR dostrzegą w nim jednak coś więcej – mianowicie realizację sławetnej Operacji Y.

Fot. 2 i 3. Plakaty do filmu Operacja Y, https://be.wikipedia.org/w/index.php?curid=305867, https://az.wikipedia.org/wiki/%22I%22_%C9%99m%C9%99liyyat%C4%B1_v%C9%99_%C5%9Eurikin_dig%C9%99r_mac%C9%99ralar%C4%B1_(film,_1965) dostęp 17.09.2017.I bynajmniej nie chodzi o militarną Operację Y, w ramach której w 1941 roku wojska radzieckie i brytyjskie wspólnie zajęły roponośne tereny Iraku, a... kultową komedię Operacja Y czyli przypadki Szurika. Chciałoby się rzecz „jedynie”, choć w przypadku tego obrazu, który na ekranach kin Związku Radzieckiego obejrzało ponad 70 mln widzów, partykuła ta jest nietrafiona. Pochodzące zeń cytaty po dziś dzień żyją w mowie nie tylko Rosjan, ale i wielu Ukraińców czy Białorusinów. Ba, wciąż nabierają nowego znaczenia i na przykład ogłoszony w 2017 roku przez prezydenta Kazachstanu Nursułtana Nazarbajewa plan stopniowego przechodzenia kraju na alfabet łaciński, ochrzczono w prasie również Operacją Y. Rosyjski pisarz, ale i polityk German Sadulajew kpił wówczas na stronach RT Russia:

Fot. 4. „To wszystko są tylko znaki, symbole. Alfabet nie ma narodowości” powiedział minister kultury Kazachstanu Muchtar Kuł-Muchammed. Oficjalne logo programu Kazachstan 2050 zapisane nie dość, że łacinką, to i po angielsku, https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/5a/Kazakhstan_2050_Strategy_Logo.jpg, dostęp 17.09.2017.W kazachskim języku jest litera y. Jest litera Y! Niekiedy wydaje się, że w ogóle to główna kazachska litera. Jeśli w języku rosyjskim literę y spotyka się stosunkowa rzadko, to w kazachskim y jest w co drugim słowie. A w co trzecim – dwie litery y! Od litery y w kazachskim języku nawet zaczynają się niektóre słowa. Na przykład ekonomika po kazachsku Yқtisat [Ықтисат], a krokodyl to po kazachsku қoltYrauYn [қолтЫрауЫн].

Wracając jednak do karykatury Pobwickiego, głębię, a zarazem owo ukryte żądło jadowitej krytyki, tworzy w niej aluzja do trzeciej z nowel wchodzących w skład filmu Operacja Y. Jej fabuła osnuta jest wokół niecnych planów dyrektora magazynu, który obawiając się milicyjnej demaskacji, zatrudnia trzech bandytów. Ich celem ma być sfingowanie napadu na magazyn. Przedsięwzięcie to ma być na tyle wiarygodne, żeby przekonać organy ścigania o szeroko zakrojonym charakterze zaistniałej kradzieży. Faktycznie jednak akcja ma dać nieuczciwemu dyrektorowi alibi, bowiem magazyny są niemal puste, a zarządca upłynnił towar na czarnym rynku. Czyż po takiej eksplikacji, prześmiewczy obrazek nie kąsa mocniej? W Operacji Y czyli przypadkach Szurika kryje się jednak znaczenie większa potencja.

Fot. 2 i 3. Plakaty do filmu Operacja Y, https://be.wikipedia.org/w/index.php?curid=305867, https://az.wikipedia.org/wiki/%22I%22_%C9%99m%C9%99liyyat%C4%B1_v%C9%99_%C5%9Eurikin_dig%C9%99r_mac%C9%99ralar%C4%B1_(film,_1965) dostęp 17.09.2017.Reżyser filmu Leonid Gajdaj po sukcesie swojego obrazu z 1962 roku Ludzie interesu, inspirowanego twórczością amerykańskiego pisarza O. Henry'ego, zamarzył o przygotowaniu współczesnej komedii, opowiadającej losy radzieckich bohaterów. Zapoznał się ze scenariuszem Niepoważnych historii napisanym przez duet Morisa Słobodskoja i Jakowa Kostiukowskiego i nie miał już wątpliwości – jego kolejnym bohaterem będzie student, okularnik, któremu przydarzy się cała gama przygód w duchu nieśmiertelnych gagów i pomyłek qui pro quo, z niemniej ważnym wątkiem romansowym oraz dreszczykiem emocji. Tu jednak radziecki filmowiec napotkał na pierwszą z przeszkód, które miały się przed nim piętrzyć niczym barykady. Młodzieniec mający odegrać główną rolę, został nazwany Władzikiem, czyli zdrobnieniem od funkcjonującego także i w Rosji Władysława. Na wschodzie jednak to pieszczotliwe imię rzadko, ale wykorzystywano również do czułego przywoływania wszelakich Władimirów. I tu pojawiał się głęboka niezręczność, bowiem najważniejszym z nosicielem tego imienia dla Rosjan był Władimir Iljicz Uljanow alias Lenin. Kolegium, które decydowało o wdrożeniu scenariusza do realizacji, będąc też w kinematografii radzieckiej jednym z pierwszych z dziewiętnastu etapów cenzorskiej kontroli, zasugerowało zmianę Władzika na Szurika. Gajdaj nie upierał się przy swoim i otrzymał zgodę wraz z środkami na zdjęcia.

Operacja Y to nie tylko komedia gagów czy skeczy, ale i postaci. Reżyser prowadził niezwykle aktywny casting do ról aktorskich. Początkowo jako  o Szuriku myślano o niespełna dwudziestoletnim aktorze Jewgieniju Pietrosjanie. Reżyser zaprosił go nawet na zdjęcia próbne, gdzie kazał odegrać scenę pełną emocji. Młodzieniec musiał wyobrazić sobie, że siedzi przy zaczytanej dziewczynie i żeby nie przeszkadzać jej w lekturze, miał być gotów do wychłeptania rozlanej wody ze stołu. Po latach Pietrosjan wspominał nawet, że Gajdaj zakrzyknął w jego kierunku „pij ze stołu!” i rzucił się, aby to zademonstrować. Jego gotowość wspierania aktorów urosła do rangi anegdoty i już podczas kręcenia zdjęć sięgnęła apogeum w scenie z psem. Bokser bronił przejścia dwóm głównym aktorom i Szurik miał robić wszystko, żeby psa przekupić. Ostatecznie para przebiegała i kryła się na klatce schodowej. I w tym momencie pies miał niejako wzruszać ramionami, czyli zapracować łukiem barkowym. Niestety, wytrenowany do wszelakich zadań zwierz, nie potrafił naśladować ludzkich gestów. Ustawiono więc kamerę tak, aby kadr obejmował jedynie popiersie boksera, a pod spód zwierza wsunął się sam Gajdaj i rękoma uniósł psie łapy, uzyskując u czworonoga ludzki gest zdumienia.

Fot. 5. Amerykański Plakat do filmu Ludzie interesu Leonida Gajdaja, https://en.wikipedia.org/wiki/File:Strictly_Business_(1962_film).png, dostęp 17.09.2017.Dobranie pary głównych aktorów stało się idee fixe Gajdaja i w poszukiwaniach idealnego okularnika reżyser udał się do Leningradu. Tam spotkał dwudziestosiedmioletniego wówczas Aleksandra Diemjanienkę. Aktor spełniał wszystkie oczekiwania, oprócz koloru włosów, który niebawem zmienił na blond. A poza tym miał dużą wadę wzroku i nosił okulary ze szkłami niczym denka od butelek. Podczas pierwszych zdjęć koledzy schowali je i wyszło na jaw, że wada, którą ma jest na tyle poważna, że nie może się poruszać bez swoich bryli. Rozjuszony tym sztubackim żartem Gajdaj zarządził zebranie i z imienia i nazwiska napiętnował figlarzy.

Równie długo szukano odtwórczyni kobiecej roli i agenci reżysera udali się do wszystkich moskiewskich szkół teatralnych i filmowych. Przeganiano ich stamtąd, bowiem studenci mieli w owym czasie zakaz przyjmowania ról w kinie, dopóki nie obronią dyplomu (podobny przepis długo obowiązywał także w Polsce). Niemniej to właśnie wśród przyszłych adeptów Melpomeny znaleziono przyszłą Lidę. Natalia Sielezniowa, studentka Instytutu Teatralnego imienia Borisa Szukina, została wskazana przez jednego z agentów i w czerwcu 1964 roku stanęła przed Gajdajem, który od razu, prowokacyjnie, skrytykował jej figurę. Podpuszczona osiemnastolatka w oka mgnieniu zrzuciła z siebie letnią sukienkę i zawołała „mam dobrą figurę, wszyscy ją chwalą”. Niewątpliwie nie tylko predyspozycje fizyczne, ale i wykazany temperament sprawiły, że zyskała aprobatę reżysera. Miał on wyrobiony obraz nie tylko co do powierzchowności Lidy, ale i jej emploi, gdyż wzorem dziewczyny-studentki stał się dla niego jeden z satyrycznych rysunków z polskiego czasopisma „Szpilki”. Nie wiadomo, jak wyglądała ta karykatura, choć można podejrzewać, że przedstawiona tam młoda dziewczyna – zgodnie z konwencją pisma – była niezwykle atrakcyjną, szczupłą osóbką, z atrybutami dyskretnie, acz w sposób nieunikniony, przyciągającymi mężczyzn. Zatem tym większe wrażenie na Gajdaju musiał wywrzeć gest zrzucenia przez Sielezniową letniej sukienki i po drobnych modyfikacjach wszedł on później do filmu. Dziewczyna wykazała się jednak pragmatyzmem i nie od razu przyjęła rolę. Miesięczne stypendium, które otrzymywała w Instytucie, wynosiło dwadzieścia osiem rubli i udział w filmie uzależniła od honorarium nie mniejszego niż ta kwota. Przyjęła zaoferowane jej siedem rubli za dzień zdjęć, co ostatecznie dało czterysta pięćdziesiąt rubli żywej gotówki za udział w jednej z trzech nowel Operacji Y. W owym czasie średnia płaca w Związku Radzieckim wynosiła dziewięćdziesiąt trzy ruble i na tym tle krezusem jawił się filmowy Szurik, który wystąpiwszy we wszystkich trzech nowelach, po roku pracy stał się bogatszy o 3376 rubli. Mógł za to nabyć trzy motory Ural M-62 z koszem oraz, dorzuciwszy drugie tyle, mieszkanie w centrum Moskwy.

Fot. 6. Żona Aleksandra Diemjanienki, Ludmiła, wspominała po latach, że reżyser uparł się, by do roli Szurika z jej męża, naturalnego szatyna, zrobić blondyna. Niestety ówczesne farby były tak niszczące, że włosy jeszcze długo nie chciały aktorowi odrosnąć, http://utn.pl/c46rw, dostęp 17.09.2017.Zespół aktorski zebrano w lipcu 1964 roku i od razu przystąpiono do pracy. Scena otwierająca pierwszą nowelę Pomocnik zaczyna się na Frunzienskim nabrzeżu w Moskwie. Pada deszcz i Szurik próbuje wejść do kolejno podjeżdżających autobusów. Jak na złość dzień przed rozpoczęciem zdjęć była ulewa, a przez kolejne dni, z nieba nie spadła ani kropla. Nie stanowiło to jednak problemu dla obsługi technicznej, która zapewniła aktorom kąpiel w strugach z polewaczek. Przyroda postanowiła jednak zaingerować. Po kilku dniach upałów znów nastąpiły deszcze, które z nieznacznymi przerwami, przeciągały się prze kolejne tygodnie. W poszukiwaniu odpowiednich warunków Gajdaj z aktorami ruszył do Baku, ale i tam wrześniowe niebo raczyło ich strugami wody. Wówczas ekipa przejechała z Azerbejdżanu do Odessy i w październiku, możliwe, że podmalowując nawet nieco pożółkłą trawę (informacja podana jako anegdota przez Sielezniową), nagrała sceny rozgrywające się podczas sesji akademickiej w ramach drugiej noweli Ułuda. Do końca planu Gajdaj mierzył się z pogodą i drzewo, z którego moskiewscy studenci przez lornetki czytają konspekty, faktycznie znajdowało się w słonecznej Jałcie, a okolice, gdzie ulokowany został magazyn przeniesiono ze stolicy do Leningradu. Zaś w otwierającej noweli Pomocnik Szurik wyskakuje z gumowców na moskiewskim osiedlu, aby wskoczyć w nie ponownie już w Odessie.

Najwięcej problemów Gajdajowi przyniosły jednak potyczki z cenzurą, choć pozornie film nie powinien budzić podejrzeń panów z czerwonymi ołówkami. Zwykli obywatele ZSRR zostali w nim bowiem przedstawieni jako ludzie szczęśliwi, żyjący w dobrobycie i nawet Fiedźka, który w pierwszej części towarzyszy Szurikowi jako czarny charakter, karmiony jest przez milicję szaszłykami. Nie ma też aluzji do tak zwanej wielkiej polityki, może oprócz powtarzającej się frazy „nasze kosmiczne statki orzą przestrzenie wszechświata”. Niemniej zarzucono reżyserowi, że jego dzieło przedstawia sytuację, w której ani władza, ani milicja nie są w stanie uporać się z bandytą, a sztuka ta udaje się zwykłemu okularnikowi. Sam stróż prawa jest też niepoważny, nawołując przestępców „Towarzysze alkoholicy, chuligani, bumelanci... Kto chce dziś popracować?”. Gajdajowi udało się obronić ten motyw, a samo zawołanie weszło do potocznego języka. Cenzorzy obwiniali również twórców filmu o naigrywanie się „z narodów centralnej Afryki”, mając na względzie scenę, podczas której bumelant Fiedźka, skazany na piętnaście dób pracy przymusowej, dzięki figlom Szurika przeistacza się w Murzyna. Dopiero przyprowadzeni na komisję cenzorską czarnoskórzy studenci przekonali srogich urzędników o bezzasadności ich oskarżeń, zapewniając, że wcale nie czują się urażeni. Ostatni przytyk dotyczył znęcania się nad myszą, która w trzeciej, tytułowej noweli Operacja Y przypadkowo zostaje uśpiona chloroformem. Tu jednak cały zespół aktorski zaprotestował i zarzut wycofano.

Latem 1965 roku, bez wycięcia jakiejkolwiek ze scen, Operacja Y pojawiła się w kinach i od razu stała się hitem. „Tego nie da się zapomnieć – wyznał już w XXI wieku krytyk filmowy, Jewgienij Margolit – ja z filmu nie wyszedłem, a wypełzłem, bo nie było siły poruszać się od śmiechu”. Nie inaczej reagowała większość widzów. I nawet dziś, mimo zgranych gagów, wciąż bawi i co ważne – żyje nie tylko w pamięci ale i języku. Zatem jeśli ktoś w Rosji zarzuci Ci opieszałość w pracy, odpowiedz słowami Fiedźki:

Robota stoi, a wyrok płynie. Nie zapominaj, że u ciebie wynagrodzenie w rublach, a u mnie – w dobach.

Jest duża szansa, że potraktuje Ciebie łagodniej.

Ryciny:

W poprzedniej odsłonie Sowieckiego alfabetu – Н (N) jak numery... numery w serze


Polecamy inne artykuły autora: Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski

Powrót
Najnowsze

„Litewski spleen” Piotra Kępińskiego

13.10.2017
NEW
Czytaj dalej

Konstytucyjne weto

13.10.2017
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Konferencja Polska Polityka Wschodnia 2017

11.10.2017
NEW
Czytaj dalej

Ukraińskie ślady w Krakowie

11.10.2017
Urszula Pieczek Iwona Boruszkowska
Czytaj dalej

„Mój własny Wschód”: nie kończymy!

09.10.2017
NEW
Czytaj dalej

Dyskusja „Kraków–Wschód: Inspiracje”

05.10.2017
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu