Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Paradoksy pracy tłumacza
2017-09-20
Aneta Kamińska, Eugeniusz Sobol

Aneta Kamińska: „Podczas wydarzeń na Majdanie nagle uświadomiłam sobie, że moja praca tłumaczki ukraińskiej poezji ma sens. Przekładam również poezję publikowaną na Facebooku”.

 

EUGENIUSZ SOBOL: W jaki sposób zafascynowałaś się ukraińską poezją?

ANETA KAMIŃSKA: Trochę przez przypadek. W 2003 roku poznałam w Warszawie ukraińską poetkę i tłumaczkę Mariannę Kijanowską. To ona namówiła mnie do tego – wydawało się wówczas – niemożliwego przedsięwzięcia: nie znałam ani języka ukraińskiego, ani literatury ukraińskiej, niewiele wiedziałam też o samej Ukrainie. Na początku pracowałam z Andrijem Porytko, tłumaczem literatury polskiej, a prywatnie: mężem Kijanowskiej. Zaczęłam utrzymywać kontakty z tamtejszymi twórcami oraz aktywnie uczestniczyć we lwowskim życiu literackim, co sprawiło, że fascynowałam się ukraińską poezją coraz bardziej. W szkole uczyłam się rosyjskiego, trochę rozumiałam więc ukraiński: byłam w stanie czytać, wkrótce potrafiłam samodzielnie decydować o swoich wyborach translatorskich. W tym czasie niewiele osób interesowało się Ukrainą. Większą uwagę zaczęto zwracać na nią dopiero po pomarańczowej rewolucji, a więc po przełomie lat 2004 i 2005.

 

Jak oceniasz dzisiejszą kondycję ukraińskiej poezji? Czy obserwuje się w tym kraju spadek czytelnictwa, tak jak w Polsce?

Porównując Ukrainę i Polskę, czasem zazdroszczę tej pierwszej, ponieważ poezja ma tam dosyć silną pozycję. Mam wrażenie, że Ukraińcy czytają więcej poezji niż Polacy, poeta ma wyższy status społeczny. Można zauważyć to chociażby przy okazji takich wydarzeń, jak tocząca się obecnie wojna czy niedawna rewolucja – na przykład na scenie kijowskiego Majdanu występowali poeci. W Polsce trudno mi wyobrazić sobie, aby podczas protestów czy manifestacji czytano poezję. Również przy okazji Majdanu widać było, że właśnie dzięki poezji Ukraińcy wyrażali swoje uczucia, takie jak rozpacz czy smutek. Co roku jeżdżę na Forum Wydawców do Lwowa, a od czasu do czasu na festiwal Arsenał Książki do Kijowa. To wielkie święta literatury. Forum Wydawców to największy festiwal literacki w Europie Środkowo–Wschodniej. Publiczność przyjmuje autorów żywo, entuzjastycznie, jest bardziej aktywna, otwarta, zadaje więcej pytań niż na podobnych imprezach w Polsce.

 

Jakimi kryteriami się kierujesz, dokonując wyboru poetów, których twórczość przekładasz?

Nie lubię pojęcia kanonu. Nie chodzę utartymi szlakami. Odkrywam dla siebie poetów i to wcale nie muszą być znani poeci. Jakiś artysta może być bardzo znany na Ukrainie, ale niekoniecznie jego twórczość przemówi do Polaków. Z moim osobistym „kanonem” można się zapoznać czytając opublikowane przeze mnie antologie.

 

Kiedy narodził się pomysł antologii Cząstki pomarańczy. Nowa poezja ukraińska, zaprezentowanej przez Wydawnictwo „Ha!art”?

Cząstki pomarańczy są przede wszystkim owocem moich wyjazdów na Ukrainę. Wcześniej w Polsce ukazała się między innymi antologia Bohdana Zadury Wiersze zawsze są wolne, ale ja odkrywałam dla siebie zupełnie innych poetów. Pomyślałam, że warto byłoby coś dodać, zaprezentować inne nazwiska i teksty. Gdy brałam udział w Forum Wydawców we Lwowie, chodziłam na tyle spotkań, ile się dało. Nawiązywałam kontakty z poetami, dostawałam od nich tomiki, a potem kontynuowałam pracę w domu. W czasie pracy nad antologią cały czas publikowałam swoje przekłady w prasie literackiej. Nad antologią spędziłam dość dużo czasu. W 2008 roku byłam już umówiona na jej wydanie, ale te plany pokrzyżował kryzys gospodarczy. Nie zamierzałam się poddać i dalej tłumaczyłam. Paradoksalnie, to dzięki kryzysowi tomik tak się rozrósł. W końcu wydałam go w czasie Euro 2012, w ramach programu Europejski Stadion Kultury.

 

A druga antologia: Wschód – Zachód. Wiersze z Ukrainy i dla Ukrainy, wydana w 2014 roku?

Powstała ona znacznie szybciej, mniej więcej w ciągu trzech miesięcy. Kiedy na Majdanie zginęło tak wiele ludzi, bardzo mocno to przeżywałam. Wydawało mi się, że poezja nie potrafi zatrzymać fali przemocy, ale jednocześnie zauważyłam, iż coraz więcej czytelników właśnie w tym czasie sięgnęło po Cząstki pomarańczy. Nagle uświadomiłam sobie, że moja praca ma sens. W lipcu 2014 roku byłam w Czerniowcach i odniosłam wrażenie, że Ukraińcy są strasznie osamotnieni. Pomyślałam więc, że zrobię przekłady wierszy dotyczących Majdanu i wojny. Zaczęłam szukać utworów. Pisałam anonse na Facebooku z prośbą o wysyłanie mi utworów. Pojawiło się wtedy sporo nowych nazwisk autorów, którzy publikowali głównie w internecie. Nawiązałam wiele nowych kontaktów, między innymi z poetą Borysem Humeniukiem. To obfitowało kolejną publikacją: w zeszłym roku ukazał się tomik jego poezji, Wiersze z wojny, w moim przekładzie na język polski.

 

Aneta Kamińska jest poetką i tłumaczką literatury ukraińskiej.

Fot. Pointertom (CC BY-SA 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

„Białoruś: zmiany w polityce i nowe możliwości wpływu”

11.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Rosyjskie kino w polskich miastach!

08.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Trzecia siła

04.12.2017
Serhij Szebelist z Połtawy
Czytaj dalej

Gra w Naddniestrze

30.11.2017
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Między sojuszem a rywalizacją

28.11.2017
Jakub G. Gajda
Czytaj dalej

Walka z Ukrainą i czasem

24.11.2017
Tadeusz Iwański
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu