Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Konstytucyjne weto
2017-10-13
Wojciech Wojtasiewicz

W Gruzji trwa burzliwa jesień: niebawem przyjęta zostanie nowa konstytucja, która według Komisji Weneckiej przyczyni się do demokratyzacji kraju. Za kilka dni rozstrzygną się też bardzo istotne wybory samorządowe.

Od kilku miesięcy Gruzińskie Marzenie pracuje nad nowelizacją konstytucji. Kontrolowany przez nie parlament przyjął projekt ustawy zasadniczej, jednak opozycja (jej deputowani w trakcie głosowania 26 września opuścili salę obrad) i skonfliktowany z władzami prezydent Georgi Margwelaszwili sprzeciwili się zmianom. Głowa państwa zawetowała projekt, który wrócił w ten sposób do parlamentu. Gruzińskie Marzenie nie będzie miało jednak problemu z odrzuceniem weta i Gruzja niebawem otrzyma „nową konstytucję”.

 

Manewry konstytucyjne

Przypomnijmy: nowelizacja zakładała początkowo między innymi pośrednie wybory prezydenta (od 2023 roku), likwidację ciała doradczego prezydenta Narodowej Rady Bezpieczeństwa, proporcjonalny system wyborczy do parlamentu z pięcioprocentowym progiem wyborczym i z zakazem tworzenia bloków wyborczych od 2024 roku, zdefiniowanie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, wprowadzenie zakazu kupna ziemi rolnej przez obcokrajowców, wydłużenie kadencji Ludowego Obrońcy Gruzji z pięciu do sześciu lat oraz usunięcie zapisu mówiącego o tym, że jakiekolwiek podwyższenie podatków może odbywać się jedynie na drodze powszechnego referendum.

Partie opozycyjne przygotowały pod patronatem prezydenta własny projekt zmiany konstytucji. Postulowały w nim między innymi utrzymanie powszechnych wyborów prezydenckich (Gruzińskie Marzenie posiada w parlamencie większość, która pozwalałaby na samodzielny wybór głowy państwa – dlatego zabiega o wprowadzenie pośrednich wyborów) i obniżenie progu wyborczego w wyborach parlamentarnych. Opozycyjny projekt przewidywał też przejście z systemu mieszanego na w pełni proporcjonalny już od następnej elekcji do gruzińskiej legislatywy w 2020 roku, a nie od 2024 roku jak chcieli Marzyciele (system mieszany lub większościowy zawsze faworyzuje partię rządzącą). Gruzińskie Marzenie nie zgadza się na te propozycje, obstaje przy swoim brzmieniu noweli.

Partia rządząca pod naciskiem Komisji Weneckiej Rady Europy, opiniującej zmiany w gruzińskiej ustawie zasadniczej, poszła jednak na pewne ustępstwa. Po pierwsze, zgodziła się na możliwość formowania bloków wyborczych w wyborach parlamentarnych w 2020 roku (korzystne dla mniejszych ugrupowań). Po drugie, przystała na proponowane zniesienie „systemu bonusowego”. Zgodnie z nim głosy oddane na partie, które nie przekroczyły progu wyborczego, są automatycznie doliczane zwycięskiemu ugrupowaniu – od teraz miałyby być dzielone proporcjonalnie pomiędzy wszystkie partie, które wejdą do legislatywy.

Weto prezydenckie ma być rozpatrywane na specjalnym posiedzeniu gruzińskiej legislatywy 13 października.

Znowelizowana konstytucja będzie krokiem na drodze do demokratyzacji Gruzji – tak stwierdziła Komisja Wenecka. Zwiększy rolę rządu; ten z kolei będzie w większym stopniu kontrolowany przez parlament.

 

Awantura w Tbilisi

W ostatnich dniach temperatura politycznego sporu w Tbilisi sięgnęła zenitu. Radni opozycji sprzeciwili się sprzedaży za symboliczne lari dwóch działek zlokalizowanych na starym mieście firmom budowlanym powiązanym z Bidziną Iwaniszwilim. Miał na nich stanąć rekreacyjno-biurowo-hotelowy kompleks Panorama Tbilisi (zobacz filmik).

Od początku idea ta budziła sprzeciw opozycji, aktywistów miejskich, architektów i ekologów, którzy twierdzili, że naruszy ona tkankę miejską. Radni protestowali przeciwko modyfikacji miejskiego planu zagospodarowania przestrzennego, który zmieniał przeznaczenie dwóch wspomnianych działek. Przed budynkiem rady miejskiej odbyły się dwa protesty, zorganizowane przez Zjednoczony Ruch Narodowy Micheila Saakaszwilego i Europejską Gruzję. Doszło do przepychanek z policją, która nie pozwoliła politykom opozycji wejść do ratusza. Kilku aktywistów zostało zatrzymanych. Politycy opozycji zaapelowali do burmistrza Tbilisi Dawida Narmanii o wstrzymanie się do wyborów samorządowych z decyzją w sprawie przeznaczenia działek.

 

Wybory tuż-tuż

Do wyborów samorządowych w Gruzji pozostał niewiele ponad tydzień. Najintensywniejsza kampania toczy się w stołecznym Tbilisi, gdzie o fotel burmistrza ubiega się aż czternastu kandydatów, choć liczy się zaledwie trzech: Kacha Kaladze (Gruzińskie Marzenie), Zaal Udumaszwili (Zjednoczony Ruch Narodowy) oraz Aleko Elisaszwili (bezpartyjny).

Pierwszy z nich, według najnowszego sondażu zrealizowanego na zamówienie telewizji Rustawi 2, może w pierwszej turze liczyć na poparcie 39 procent mieszkańców Tbilisi, a pozostała dwójka na 14 procent każdy. Kolejne miejsca w badaniu zajęli: Elene Chosztaria (Europejska Gruzja) – 5 procent, Irma Inaszwili (Sojusz Patriotów Gruzji) – 2 procent, Giorgi Gugawa (Partia Pracy) – 2 procent, Kacha Kukawa (Ruch Demokratyczny-Zjednoczona Gruzja oraz Wolna Gruzja) – 1 procent, Giorgi Waszadze (Nowa Jedność dla Gruzji) – 1 procent, Tengiz Szergelaszwili (Ruch na Rzecz Budowy) – 1 procent. 7 procent respondentów odmówiło odpowiedzi na pytanie, na kogo będzie głosować, a 6 procent stwierdziło, że nie znajduje odpowiedniego kandydata. 13 procent tbilisyjczyków nadal nie wie, na kogo odda swój głos.

Z kolei w głosowaniu na listy partyjne w wyborach do rady miejskiej w Tbilisi poszczególne ugrupowania otrzymałyby następujące poparcie: Gruzińskie Marzenie – 36 procent, Zjednoczony Ruch Narodowy – 12 procent, Europejska Gruzja – 8 procent, Partia Pracy – 5 procent, Sojusz Patriotów Gruzji – 4 procent; Ruch Demokratyczny-Zjednoczona Gruzja, Nowa Jedność dla Gruzji i Partia Republikańska dostałyby około procenta głosów. 8 procent respondentów odmówiło odpowiedzi na pytaniem na kogo będzie głosować, a 9 procent stwierdziło, że nie odda głosu na żadną z istniejących partii. 15 procent mieszkańców Tbilisi nie wie, na kogo odda swój głos.

Wszystko wskazuje na to, że w Tbilisi dojdzie do drugiej tury głosowania. Na pewno znajdzie się w niej kandydat rządzącego Gruzińskiego Marzenia. Najpewniej wygra on z przedstawicielem ZRN – była partia rządząca wciąż ma ogromny elektorat negatywny. Z kolei starcie z kandydatem niezależnym może być dla Kaladzego znacznie trudniejsze – a jego wynik jest trudny do przewidzenia. Stanowisko burmistrza stolicy jest zaś jednym z kluczowych w gruzińskiej polityce.


Wojciech Wojtasiewicz

Fot. VOA (public domain)


Polecamy inne artykuły autora: Wojciech Wojtasiewicz
Powrót
Najnowsze

Rycerz w mitycznej skórze

11.12.2017
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

„Białoruś: zmiany w polityce i nowe możliwości wpływu”

11.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Rosyjskie kino w polskich miastach!

08.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Trzecia siła

04.12.2017
Serhij Szebelist z Połtawy
Czytaj dalej

Gra w Naddniestrze

30.11.2017
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Między sojuszem a rywalizacją

28.11.2017
Jakub G. Gajda
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu