Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Nieudany blitzkrieg opozycji
2017-10-24
Jewhen Mahda

Organizatorzy demonstracji, które przez kilka ostatnich dni trwały w Kijowie, nie potrafili dogadać się między sobą. Zbyt wielu polityków chciało grać pierwsze skrzypce, zbyt niewielu gotowych było do wykonania brudnej roboty.

Skala protestów, które rozpoczęły się w zeszłym tygodniu pod gmachem ukraińskiego parlamentu, zawiodła oczekiwania opozycji. Organizatorzy zdołali przyciągnąć nie więcej niż 5 tysięcy ludzi, co – biorąc pod uwagę, że przygotowania trwały dwa miesiące – jest marnym rezultatem. Ponadto: żądania oponentów Poroszenki (pozbawienie deputowanych immunitetu, zmiana ordynacji wyborczej, utworzenie Sądu Antykorupcyjnego) nie mogły być spełnione przez Radę Najwyższą w ciągu jednego dnia.

 

Trzystu

Na Ukrainie dużo mówi się o napięciach pomiędzy prezydentem a ministrem spraw wewnętrznych Arsenem Awakowem. W czasie protestów MSW rzuciło jednak znaczne siły (adekwatne do zapowiadanej przez organizatorów liczby demonstrantów) i wykonywało swoje obowiązki dobrze. Jeśli pominąć kilka prowokacji, mitingi przebiegły spokojnie. Sami organizatorzy nie zaprzątali sobie szczególnie głowy zadbaniem o dyscyplinę w szeregach swoich zwolenników; większość spośród tych pierwszych nie często bywa wśród tłumu – wolą występować z trybuny parlamentarnej bądź na rozstawionych na placach scenach.

Poroszenko również – podobnie jak protestujący – złożył deputowanym propozycję, pozwalając im w ten sposób zachować twarz: wniósł projekt ustawy o ograniczeniu immunitetu parlamentarzystów od 2020 roku (wówczas w ławach zasiadać będą już deputowani kolejnej kadencji). I choć znaczna część parlamentarzystów sama obiecała podczas przyśpieszonych wyborów 2014 roku zrzec się immunitetu oraz zmienić ordynację wyborczą, dziś słowa nie zamierza dotrzymać. Do Sądu Konstytucyjnego (odebranie immunitetu poselskiego wymaga zmian w ustawie zasadniczej) trafiły projekty ustaw o immunitecie (prezydencki i dwa poselskie), jednak nie ma pewności, czy podczas głosowania w Radzie Najwyższej znajdzie się 300 chętnych, aby poprzeć któryś z nich. Deputowani odrzucili natomiast trzy projekty nowelizacji kodeksu wyborczego.


Niepoważny protest

Kijowianie zignorowali demonstracje pod parlamentem. Wyczuli fałsz w wykrzykiwanych hasłach. Również i mieszkańców innych miast bardziej interesuje dziś własny poziom życia i perspektywy zakończenia wojny na Donbasie.

Najpopularniejsza polityk opozycji, Julia Tymoszenko, także zignorowała miting wzywający do „wielkiej politycznej reformy”. Po pierwsze, liderka Batkiwszczyny nie lubi uczestniczyć w wydarzeniach, podczas których nie jest główną postacią. Po drugie, dobrze zdaje sobie ona sprawę, że falstart kampanii może zaszkodzić jej w wygraniu zbliżających się wyborów prezydenckich.

Prawdziwą gwiazdą protestów był Micheil Saakaszwili (który wciąż nie zaskarżył prezydenckiej decyzji o pozbawieniu go ukraińskiego obywatelstwa). Gniewnie wygrażał władzom, nazywał je grupą spekulantów i cwaniaków, obiecał w ciągu siedemdziesięciu dni zmienić sytuację w kraju i na wszystkie możliwe sposoby skupiał na sobie uwagę. Jak na osobę, która – zdaniem jego adwokatów – zwróciła się z wnioskiem o przyznanie mu azylu politycznego na Ukrainie, podejmuje dość nielogiczne działania.

Wieczorem 19 października większość organizatorów akcji poinformowała, że będzie kontynuowała ją innymi metodami. Na placu pod Radą Najwyższą pozostało raptem kilkaset osób, popierających Saakaszwilego oraz deputowanych Ihora Soboliewa i Semena Semenczenko: dość podejrzane persony. Formalnie protest trwa, choć trudno traktować go na poważnie. Saakaszwili pojechał w tournée po Ukrainie, jednak nie ma gwarancji, że uda mu się skrzyknąć na 7 listopada (wówczas parlament wznawia prace) tysiące ludzi.

Władze rozegrały swoich oponentów i mają czas, aby złapać oddech. Przeciwnicy Poroszenki będą musieli zrozumieć, że hasło „Poroszenko gorszy od Janukowycza” nie trafia do ich wyborców – potrzeba nowych idei i innego pomysłu na protesty.

Przełożył Zbigniew Rokita


Jewhen Mahda jest ukraińskim politologiem, współpracownik „Nowej Europy Wschodniej”.

Fot. ВАДИМ ЧУПРИНА (cc by-sa 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Front północny

22.11.2017
Paweł Kost Wołodymyr Kopczak
Czytaj dalej

Polskie kino w Azji Centralnej

22.11.2017
NEW
Czytaj dalej

Zawrót głowy od sukcesów?

21.11.2017
Marcin Kaczmarski
Czytaj dalej

Żyliśmy jak ludzie wolni. Rozmowa z Siergiejem Kowalowem

17.11.2017
Marek Radziwon Siergiej Kowalow
Czytaj dalej

Nowe otwarcie?

15.11.2017
Antoni Radczenko
Czytaj dalej

Czeczeński stalinizm

13.11.2017
Artiom Filatow Elena Miłaszina
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu