Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Piotr Pogorzelski

Blog wyraża prywatne opinie Piotra Pogorzelskiego, niezależne od jego pracy dziennikarza Polskiego Radia. 

Ale to już było...
2017-12-07

 

 Sprawa Micheila Saakaszwilego, którą zajęła się większość mediów (w tym także polskich), odwróciła uwagę od ważniejszych procesów, które zachodzą na Ukrainie. Prezydent Petro Poroszenko wraz z otoczeniem otwarcie już staje się hamulcowym walki z korupcją.

Na Ukrainie często można spotkać się z powiedzeniem: jakiej partii byśmy nie zakładali, wychodzi KPZR. Dodałbym do tego: kto by nie był prezydentem, działa tak samo, jak sekretarz generalny partii. Petro Poroszenko, który przynajmniej mi wydawał się osobą zdolną do przekształcenia  panującego na Ukrainie systemu, zmienił się w konserwatora coraz starszego i rozsypującego się układu . Podobnie jak jego poprzednicy, swobodnie wykorzystuje Prokuraturę Generalną do walki z politycznymi oponentami. Oponentami nie są jednak już tylko poszczególni ukraińscy politycy, ale także instytucje służące do walki z korupcją, jak Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU), którego działania są albo sabotowane, albo torpedowane przez prezydenta i spółkę. Wydaje się, że najwyższe władze boją się, że śledztwa prowadzone przez NABU i innych dotkną w końcu też ich. Zaskakujące jest przy tym to, że Poroszenko wydaje się mieć nadzieję, iż Zachód (USA i UE), który wspiera działalność NABU, wszystko przemilczy i przełknie ataki. Tymczasem unijne przedstawicielstwo w Kijowie już zareagowało. Zareagował też Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Co więcej ze stanowisk są usuwani politycy znani ze swojej wieloletniej walki z łapownictwem. Z trybuny Rady Najwyższej prokurator generalny zastrasza deputowanych tak zwanych eurooptymistów. Nie ma wątpliwości, że na Ukrainie każdy ma coś za uszami, grzechy mniejsze lub większe, ale widać też, iż władze w Kijowie zaczynają stosować prawo wybiórczo. Ktoś to chyba już kiedyś o rządzących na Ukrainie mówił.

Prezydent Petro Poroszenko wchodzi do tej samej rzeki, co jego poprzednicy. Jeden z nich skończył z poparciem w granicach błędu statystycznego, a drugi musiał uciekać do Rosji. Niezadowolenie z rządów szefa państwa narasta i nie można wykluczyć, że w perspektywie roku Micheil Saakaszwili i inni ukraińscy populiści zbiorą na ulicach nie kilka, a kilkadziesiąt tysięcy zwolenników. Petro Poroszenko raczej nie będzie mógł wtedy liczyć na Zachód. Niewykluczone jest udzielenie mu wsparcia przez Moskwę, ale tego ukraińskiemu społeczeństwu wyjaśnić się raczej nie da . Pomocny może być też krok w tył rosyjskich wojsk w Zagłębiu Donieckim – wtedy wrócilibyśmy do punktu wyjścia z zimy lat 2013 i 2014. I to jest największy paradoks – równo przed czterema laty Ukraińcy protestowali na Majdanie apelując o reformy. Teraz jedną z najważniejszych reform grzebie polityk, który wtedy występował ze sceny.

Ale po co ja to piszę? Przecież tak już było z Wiktorem Juszczenką. Różnica jednak polega na tym, że wtedy Ukraińcy byli o wiele bardziej bierni, a teraz z Petrem Poroszenką nie będą się już patyczkować. Na ewentualne duże protesty trzeba jednak poczekać - niezadowolenie społeczne nie jest tak duże, a miarka się jeszcze nie przebrała

 


Powrót
Najnowsze

„Białoruś: zmiany w polityce i nowe możliwości wpływu”

11.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Rosyjskie kino w polskich miastach!

08.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Trzecia siła

04.12.2017
Serhij Szebelist z Połtawy
Czytaj dalej

Gra w Naddniestrze

30.11.2017
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Między sojuszem a rywalizacją

28.11.2017
Jakub G. Gajda
Czytaj dalej

Walka z Ukrainą i czasem

24.11.2017
Tadeusz Iwański
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu