Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Białoruskie antypody
2017-12-08
Karolina Słowik

Mateusz Marczewski, Kolista jeziora Białorusi, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017.

Książka ukazała się pod patronatem „Nowej Europy Wschodniej”.

 

Gdy usłyszałam, że Mateusz Marczewski pisze kolejną książkę, zacierałam ręce. Po Niewidzialnych (Wołowiec 2008), w których portretuje Aborygenów tak, jakby sam wychował się na australijskiej prowincji, warszawski poeta i prozaik wziął na warsztat Białorusinów. Ucieszyłam się, że właśnie Białoruś zwróciła jego uwagę – kraj z pozoru nudny, bez perspektyw na jakąkolwiek zmianę. Jaki jest stereotyp Białorusi? Szarzyzna miast-gierojów, opuszczone wioski z rozpadającymi się drewnianymi chatami i mokradła, które zachwycają brytyjskich przyrodników. Chciałam, aby to wszystko doczekało się prawdziwie poetyckiego opisu!

Jeszcze przed lekturą Kolistych jezior Białorusi założyłam, że musi być jakaś prawidłowość w wyborze tematu przez Marczewskiego. Może autor pojechał właśnie na Białoruś, bo w kołchozach i na osiedlach „chruszczowek” – podobnie jak w aborygeńskich wioskach – czas się zatrzymał, a ich mieszkańcy są dla nas równie niewidzialni jak Aborygeni dla białych Australijczyków?

Już w pierwszym rozdziale swojego zbioru reportaży Marczewski zwraca uwagę na białoruski bezczas: „W sklepie fotograficznym można kupić rolki przeterminowanych filmów. Na poczcie w ciszy słychać tylko strażnika pod bronią pociągającego dużymi łykami herbatę. (...) Samochodu nie trzeba zamykać, krawężniki odmalowane po ostatnim święcie państwowym. Gazik milicjantów podskakuje na popękanym asfalcie”.

Ten motyw przewija się przez całą (pięknie napisaną) książkę. Ta powolność, nieistotność doczesności nie dotyczy tylko małych kołchozowych mieścin („W klatkach schodowych cisza, na ogródkach działkowych cisza, gdzieś grało radio”), mokradeł („opite wodą brzozy łamią się i pokazują swoje piękne wnętrze”), cerkiewek z relikwiami świętych zagubionych między ruchliwymi ulicami („wielka obecna, ale nieobecna leży w skrzyni, a ludzie przychodzą prosić o pomoc”), ale też samego Mińska. Warszawski poeta zamiast spacerować po ulicach starego miasta, między biurowcami wypełnionymi firmami IT, czy po bulwarach nad Niamihą woli zejść do podziemi. Bardziej niż starówka, interesuje go to, co kryje się pod nią. Bo według białoruskich historyków, właśnie tam znajduje się odpowiedź na pytanie, kim są Białorusini. Ciężko się tam dostać, więc lochów (i tożsamości) szuka też w Połocku. Tamtejsze kazamaty wyniesione zostały przez literata i premiera Białoruskiej Republiki Ludowej Wacława Łastowskiego do rangi symbolu („pod ziemią na Białorusi wciąż istnieje życie”; „Prawdziwa tożsamość znalazła się pod ziemią”). W Połocku Marczewski wreszcie znajduje przewodnika, który sprowadza go pod ziemię.

Książka tłumaczy też, kim są Białorusini, jak radzą sobie z „dziurawą” historią narodu i jak próbują ją rekonstruować. O Pogoni, dojściu do władzy Aleksandra Łukaszenki i nieudolności opozycji oczywiście również przeczytamy, ale Marczewski woli się nad tymi kwestiami nie rozwodzić – na szczęście, bo książki o Białorusi na ogół są przepełnione rozważaniami polityczno-historycznymi. Autor sprytnie przeplata je z historiami ludzi, których spotyka podczas swojej podróży.

Nienawidzicie nas” – mówi jeden z bezimiennych bohaterów książki.

Nieprawda” – odpowiada autor. – „My po prostu nic o was nie wiemy”.

A czytać o Białorusinach jest najciekawiej: o Julii z Mińska, Tatianie z Nowogródka czy strażniku kaplicy w martwej wsi. Tych historii chciałoby się więcej – tak by Białorusini stali się dla nas trochę mniej niewidzialni.

Karolina Słowik

 


Powrót
Najnowsze

Wymazana pamięć Donbasu

13.07.2018
Jewgienija Biełorusiec Olha Rusina
Czytaj dalej

Inszallach zabija innowacyjność

10.07.2018
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Na wojnę

06.07.2018
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Akt oskarżenia przeciwko Banderze

02.07.2018
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Nikol Zbawiciel

29.06.2018
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Śladami przodków

25.06.2018
Antoni Radczenko Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu