Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Tbilisi patrzy na Chiny
2017-12-19
Mateusz Kubiak

To pierwsza strefa wolnego handlu z udziałem Państwa Środka na całym obszarze poradzieckim: od nowego roku między Gruzją a Chinami znosi się większość ceł w ramach dwustronnej wymiany handlowej. Gruzińsko-chińska współpraca zacieśnia się od lat.

Władze w Tbilisi postrzegają Państwo Środka jako kluczowego partnera. Podobnie jak wiele innych państw liczą, że tranzyt chińskich towarów w ramach projektu „Nowego Jedwabnego Szlaku” (gęstej sieci morskich i lądowych połączeń handlowych między Chinami a szeroko rozumianą Europą) przebiegać będzie przez ich terytorium.

 

Rosnąca zależność

Chińska obecność w Gruzji nie jest nowym zjawiskiem. Wzrost zaangażowania Chin trwa przynajmniej od lat dwutysięcznych, kiedy to gruzińskie otwarcie na zagraniczny kapitał zbiegło się w czasie z początkiem międzynarodowej ekspansji chińskiej „dyplomacji pieniądza”. Ruszyły wówczas inwestycje Państwa Środka w Gruzji: od projektu budowy elektrowni wodnej w wąwozie Chadori aż po osiedlowe sklepy spożywcze otwierane przez „zwykłych” chińskich emigrantów, zachęcanych przez władze w Pekinie konkretnymi ulgami (na przykład wyłączeniem z zasady ograniczonej liczby potomstwa, wsparciem w nauce języka). Do Gruzji spływać zaczęły również chińskie subsydia oraz granty: chociażby na wyposażenie Ministerstwa Finansów w 2006 roku.

Ekspansja Chin na dużą skalę rozpoczęła się jednak w ostatnich latach. Na Państwo Środka przypada dziś około 8,4 procent gruzińskiego eksportu: Chińczycy ustępują jedynie Federacji Rosyjskiej (14,3 procent) i w minimalnym stopniu Azerbejdżanowi (8,8 procent). Dynamika wzrostu jest przy tym ogromna – dość powiedzieć, że na przestrzeni ostatnich pięciu lat dostawy gruzińskiej produkcji na chiński rynek zwiększyły się aż ośmiokrotnie. Mimo to „imponująca” jest także dysproporcja wzajemnych potencjałów. Wartość importu towarów z Chin jest blisko trzykrotnie wyższa, niż gruzińskiego eksportu do Państwa Środka. Wchodząca w życie umowa o wolnym handlu zapewne przyczyni się do dalszej intensyfikacji wymiany handlowej.

Inna niż przed dekadą jest dziś również skala chińskich inwestycji. Najbardziej medialnym jak do tej pory projektem stała się budowa nowej dzielnicy w Tbilisi o dumnej nazwie Tbilisi Sea New City. Osiedle powstało na chińską modłę i zawiera między innymi największe na całym Kaukazie centrum handlowe oraz luksusowy hotel. Dotychczasowy koszt realizacji to ponad 170 milionów dolarów (projekt ma być rozwijany). Warto zwrócić uwagę także na inne inwestycje. Przed kilkoma miesiącami chiński fundusz CEFC (ten sam, który przejął 14,2 procent akcji rosyjskiej Rosniefti) porozumiał się z gruzińskim rządem w sprawie utworzenia tak zwanego Gruzińskiego Banku Rozwoju z chińskim wkładem w wysokości minimum 300 milionów dolarów. Oddzielnym projektem jest z kolei nowy, gruzińsko-chiński fundusz, w ramach którego około 50 milionów dolarów ma zostać przyznanych na rozwój gruzińskich start-upów.

 

Przede wszystkim tranzyt

Choć Chiny wyrosły na jednego z najważniejszych partnerów gospodarczych Gruzji, południowokaukaski kraj nie ma dla Pekinu priorytetowego znaczenia. Wskazuje na to między innymi były gruziński ambasador w Pekinie Mamuka Gamkrelidze, który w wywiadzie dla rodzimej agencji Interpress przekonywał, że motorem chińskiego zaangażowania pozostaje niemal wyłącznie tranzytowe położenie Kaukazu Południowego. Chińczycy rozwijają w ostatnich latach wspomniany projekt „Nowego Jedwabnego Szlaku”. Integralną częścią jednego z połączeń miałaby być właśnie Gruzja: stanowiłaby ostatni przystanek na drodze do Turcji i umożliwiałaby swobodny dostęp do Morza Czarnego.

W tym kontekście nie dziwi, że Chiny wspierają rozwój gruzińskiej infrastruktury transportowej. Powstały niedawno z chińskiej inicjatywy Azjatycki Bank Rozwoju Infrastrukturalnego (Gruzja jest zresztą jego członkiem założycielem) przyznał 114 milionów dolarów pożyczki na rzecz budowy nowej obwodnicy Batumi celem usprawnienia tranzytu do Turcji. Chińczycy byli również głównym kandydatem do realizacji wartego 2,5 miliarda dolarów projektu budowy nowego portu morskiego w gruzińskiej Anaklii. Port już na początku lat dwudziestych ma pozwolić na obsługę największych istniejących kontenerowców i w rezultacie znacząco zwiększyć opłacalność przeładunku. Choć niespodziewanie chińska spółka Power China ostatecznie nie wygrała wyżej wymienionego przetargu, to Chińczycy niezmiennie deklarują zainteresowanie mającą powstać infrastrukturą portową: w pierwszej połowie grudnia Chiński Bank Rozwoju stworzył specjalną grupą roboczą do spraw przyszłych inwestycji.

Dodatkowym atutem Gruzji – obok położenia geograficznego – jest fakt posiadania znaczących preferencji handlowych w ramach wymiany z UE (umowa DCFTA) oraz Turcją (umowa o wolnym handlu). Znamiennym jest bowiem, że Chińczycy przez wiele lat nie reagowali na gruzińskie propozycje liberalizacji handlowej – aż do czasu zawarcia gruzińsko-unijnego DCFTA (co notabene zbiegło się w czasie z wygaśnięciem unijnych preferencji celnych dla Chin). W opinii analityków Pekin może być zainteresowany otwieraniem w Gruzji fabryk zorientowanych na eksport do UE w oparciu o importowane z Chin półprodukty (z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z warunków handlu Gruzja-UE).

 

Gruzini liczą na zyski

Gruzińskie władze podchodzą z dużym optymizmem do dalszej współpracy gospodarczej z Chinami oraz podkreślają, że Gruzja jest „zbyt mała, by pozwolić sobie na protekcjonizm”. Oficjalne Tbilisi spodziewa się, że liberalizacja wymiany handlowej z Państwem Środka może mieć wyłącznie pozytywne skutki: ma stymulować eksport, przyciągać chińskie inwestycje i w konsekwencji – tworzyć nowe miejsca pracy. Władze nie podzielają obaw niektórych gruzińskich komentatorów, którzy wskazują, że umowa o wolnym handlu może także zwiększyć import z Chin oraz pogorszyć i tak już niekorzystny dla Gruzji bilans handlowy.

Najbardziej chyba jaskrawym przykładem gruzińskiego myślenia może być treść artykułu 12 powodów, dla których Gruzja stanie się hubem światowego handlu, który ukazał się na finansowanym przez gruzińską dyplomację niemieckojęzycznym portalu Georgien Aktuell. Autorzy tekstu dowodzą, że Gruzja stanowi nieodzowny element „Nowego Jedwabnego Szlaku”, a najkrótszą drogę dla tranzytu chińskiej produkcji do Zachodniej Europy może zapewnić wspomniany port morski w Anaklii. Miałby on obsługiwać nawet do 100 milionów ton rocznie ładunków (dla porównania – odpowiadałoby to jednej piątej całości dzisiejszego przeładunku w basenie Morza Czarnego) i zapewniać synergię z należącym do Chińczyków portem w Pireusie oraz stanowiącym przedmiot chińskich inwestycji portem w rumuńskiej Konstancy.

Zgodnie z obowiązującą strategią rozwoju kraju „Gruzja 2020” Gruzini deklarują, że już w perspektywie najbliższych lat chcą stać się kluczowym centrum tranzytowym w regionie.

***

Gruzini malują przyszłość współpracy gospodarczej z Chinami w zdecydowanie różowych barwach. Należy jednak pamiętać, że podobne nadzieje przejawia znakomita większość państw szeroko rozumianego regionu, zaś same chińskie inwestycje nigdy nie przychodzą za darmo i w pierwszej kolejności mają służyć interesom Państwa Środka. Naiwnym byłoby sądzić, że Pekin mógłby nagle doprowadzić do rozkwitu gruzińskiej gospodarki – nawet mimo tego, że Chińczycy prawdopodobnie na długo pozostaną jednym z najważniejszych partnerów ekonomicznych Gruzji.


Mateusz Kubiak jest absolwentem Studiów Wschodnich i Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Pracuje jako analityk w firmie Salvor i Wspólnicy.

Fot. Daderot (public domain) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Mateusz Kubiak
Powrót
Najnowsze

Donbaskie roszady

16.11.2018
Paweł Kost
Czytaj dalej

Koniec rewolucji – wybory w Armenii

15.11.2018
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Zdezawuowane idee Giedroycia

14.11.2018
Igor Ksenicz Wołodymyr Pawliw
Czytaj dalej

Do przerwy 1:1

13.11.2018
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Brudna perła Finlandii. Sprawa Airiston Helmi a relacje fińsko-rosyjskie

12.11.2018
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Spotkanie z Wojciechem Góreckim

07.11.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu