Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Krymska laurka
2018-01-22
Piotr Pogorzelski

Warto zapoznać się z tą książką o Mustafie Dżemilewie – nie tylko dlatego, że jest ona pełna interesujących szczegółów, ale także z uwagi na fakt, iż pokazuje nam, jak Ukraińcy chcieliby widzieć swoich bohaterów.


Sewhil Musajewa, Alim Alijew, Mustafa Dżemilew. Niezłomny, Wydawnictwo Vivat, Charków 2017

Książka Sewhil Musajewej i Alima Alijewa o Mustafie Dżemilewie to pomnik wystawiony przywódcy Tatarów krymskich jeszcze za życia. Dzięki niej możemy poznać jego życiorys, zaznajamiając się nie tylko z najważniejszymi faktami, ale też z wieloma szczegółami, które nie są szeroko znane: na przykład z czasów młodości Dżemilewa (którą spędził w radzieckich łagrach) czy z ostatnich lat, już po aneksji Krymu. Możemy poznać też jego poglądy, także na kontrowersyjne sprawy.

Niezłomny składa się z wywiadów, które dwójka ukraińskich dziennikarzy pochodzenia krymskotatarskiego przeprowadziła z Mustafą Dżemilewem, towarzysząc mu w czasie różnych wydarzeń na Ukrainie i na świecie. Możemy także zapoznać się z całym wystąpieniem polityka w ONZ (choć: czy nie wystarczyłoby, gdyby Musajewa i Alijew przedstawili to, co było w nim najważniejsze?). Wywiadom towarzyszą krótkie notatki, uzupełniające rozmowy i opisujące konkretne tematy; tłumaczą na przykład, czym była deportacja Tatarów krymskich po II wojnie światowej oraz jak zakładano tatarski samorząd, Medżlis. Większość z tych informacji równie dobrze mogłaby być wpleciona w tekst rozmów, dzięki czemu książkę o wiele łatwiej by się czytało. W Niezłomnym znalazły się też krótkie opisy Mustafy Dżemilewa pióra jego żony, piosenkarki Dżamali, obecnego przewodniczącego Medżlistu Refata Czubarowa i radzieckich dysydentów: Aleksandra Podrabinka oraz Myrosława Marynowycza. Na sam koniec mamy króciutki esej historyka Jarosława Hrycaka, piszącego o Tatarach krymskich jako „o soli w oku” Kremla.

Dzieło Sewhil Musajewej i Alima Alijewa sprawia wrażenie zbioru materiałów, które dopiero po solidnym opracowaniu mogłyby stać się zaczynem książki poświęconej Dżemilewowi: nie oddzielono ziarna od plew, ważnego od nieważnego. To akurat częsta cecha ukraińskich dziennikarzy, którzy są w stanie opisać konkretne wydarzenie, nie mogąc znaleźć jednak jego clue. Książkę czytałoby się o wiele przyjemniej, gdyby nie była zbiorem wywiadów i informacyjnych „okienek”, a jedną całością: bądź wywiadem rzeką, bądź biografią. Ta ostatnia wersja na pewno wymagałaby o wiele większego nakładu pracy – należałoby znaleźć osoby, z którymi Mustafa Dżemilew się stykał, dokładniej przyjrzeć się niektórym jego deklaracjom i wspomnieniom. Być może trzeba byłoby też porozmawiać z jego oponentami (oczywiście nie mam na myśli funkcjonariuszy rosyjskich władz anektowanego Krymu). Autorzy powinni także pojechać w miejsca związane z krymskotatarskim politykiem. Na pewno ktoś go pamięta i mógłby powiedzieć o nim kilka ciekawych słów. Zamiast tego otrzymujemy wyidealizowany, pozbawiony głębi obraz wręcz komiksowego bojownika o wolność, który prowadzi walkę o sprawiedliwość na świecie i godne życie dla własnego narodu. Dziennikarze stawiają „odpowiednie” pytania, sięgają po „odpowiednie” fakty tak, by stanowiły „odpowiednie” tło dla polityka.

Dżemilewowi nie można oczywiście odmówić tego, że bohatersko walczy o prawa własnego narodu, a także o niepodległą Ukrainę. Po raz kolejny pokazuje, że nie da się go złamać – kiedyś gnębił go reżim radziecki, teraz to samo robi putinowska Rosja. Jest autorytetem nie tylko dla Tatarów, ale też dla Ukraińców. Takich postaci wśród polityków na Ukrainie wyraźnie brakuje: osób o niemal kryształowej reputacji, które walczą o swój naród, a nie o własną kieszeń. Zapewne z potrzeby posiadania takiego autorytetu wynika idealizowanie go przez autorów.

Trzeba przy tym pamiętać – a niestety w Polsce i na Zachodzie często się o tym zapomina – że Ukraina pozostaje de facto w stanie wojny z Rosją. W wyniku aneksji Krymu ukraińskie państwo straciło część terytorium, w Zagłębiu Donieckim niemal codziennie giną żołnierze. Ukraina i jej mieszkańcy potrzebują wzorców, potrzebują „niezłomnych”: nawet jeśli są to wyidealizowane postaci. Być może w przyszłości przyjdzie czas na głębsze analizy i wielobarwne obrazy. Na razie warto zapoznać się mimo wszystko z obrazem, którego autorami są Alijew i Musajewa – nie tylko dlatego, że jest on pełen interesujących szczegółów, ale także z uwagi na fakt, iż pokazuje nam, jak Ukraińcy chcieliby widzieć swoich bohaterów.


Piotr Pogorzelski


Polecamy inne artykuły autora: Piotr Pogorzelski
Powrót
Najnowsze

Szaleństwo smoka

20.04.2018
Sema Kaygusuz
Czytaj dalej

W stronę rewolucji

18.04.2018
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

„Wisła” po raz jedenasty w Moskwie

17.04.2018
NEW
Czytaj dalej

„Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium” – fragment

16.04.2018
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Festiwal kina gruzińskiego

15.04.2018
NEW
Czytaj dalej

Ankieta „Ukąszeni przez Wschód – czyli jak zainteresowaliśmy się Europą Wschodnią i nie tylko” – Rozum wyprzedził serce

13.04.2018
Wojciech Górecki
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu