Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wybory bez wyboru
2018-03-14
Aneta Strzemżalska

Już w niedzielę odbędą się w Rosji wybory prezydenckie. Spośród ósemki kandydatów aktywną kampanię wyborczą prowadzi jedynie córka mentora Putina, Ksenia Sobczak. Putin zapewne wygra te wybory, pytanie jednak: co dalej? Wszak powinna to być jego ostatnia kadencja.

Centralna Komisja Wyborcza zarejestrowała ośmiu kandydatów. Oprócz Władimira Putina i Władimira Żyrinowskiego jest wśród nich dwóch komunistów (Paweł Grudinin i Maksim Surajkin), trzech liberałów (Ksenia Sobczak, Grigorij Jawliński oraz Boris Titow) oraz nacjonalista Sergiej Baburin. Aktywną kampanię wyborczą prowadzi jedynie Sobczak. Celebrytka z zapałem bryluje w różnych mediach – zarówno tych państwowych, jak i uważanych za opozycyjne, spotyka się z wyborcami i zagranicznymi osobistościami. Stosunkowo prężnie działają też jej sztaby regionalne, młodzi ludzie roznoszą broszury, ulotki i gadżety. Sobczak – mimo wielu obiekcji, które budzi jej przynależność do elit państwowych, a także nie zawsze ciesząca się szacunkiem przeszłość zawodowa – jest jedyną „atrakcją” nadchodzących wyborów. To przyznają zarówno ci, którzy są skłonni na nią zagłosować, jak i jej przeciwnicy.

 

No muss, no fuss

Pozostali pretendenci na najwyższy urząd w państwie są w cieniu, pozostają bierni. Kampania Grigorija Jawlińskiego ogranicza się do kilku bilbordów w Moskwie i Petersburgu. Szef Jabłoka zamknął się we własnej skorupie, a co bardziej sceptyczni uwierzyli, że liberał zupełnie zrezygnował z walki o władzę i postanowił dogadać się z obecnym prezydentem – pod koniec ubiegłego roku rosyjskie media pisały, że ma zostać nowym przedstawicielem Rosji na Ukrainie.

Spuścić z tonu zdecydował się również początkowo dobrze rokujący Paweł Grudinin. Badania przeprowadzone w styczniu wskazywały, że dzięki stosunkowo dużej charyzmie, majątkowi i atrakcyjności fizycznej (jego podobieństwo do Stalina jest dużym plusem) kandydata komunistów może poprzeć nawet piętnaście procent obywateli. Pozycji polityka nie zaszkodziły nawet afery korupcyjne, które rozgorzały kilka tygodniu temu. Komunista zaszkodził jednak samemu sobie prezentując skrajnie niepopularny program ekonomiczny. W „Dwudziestu krokach” Grudinin wyjaśnia, jak widzi ekonomiczną przyszłość Rosji: postuluje nacjonalizację przemysłu i innych strategicznych gałęzi gospodarki, wyjście Rosji ze Światowej Organizacji Handlu, odgórną kontrolę cen na podstawowe produkty spożywcze. Nie trzeba wyjaśniać, że tak sformułowana i tak radykalna zapowiedź powrotu do ekonomicznych realiów Związku Radzieckiego skutecznie uszczupliła jego poparcie wyborcze – w wielu Rosjanach tkwi nostalgia za komunistyczną utopią, ale mało kto pozwoli, by powrót do przeszłości odbył się kosztem własności prywatnej i wolności ekonomicznej.

 

Obiecanki cacanki

Program wyborczy niekwestionowanego bohatera wyborów (nikt bowiem nie wątpi, że Władimir Putin zostanie wybrany na koleją kadencję) nie różni się zasadniczo od założeń komunistów, ale inaczej je akcentuje. W kraju, w którym znaczna większość zasobów finansowych jest skupiona w rękach około stu pięćdziesięciu oligarchów, popularność idei socjalistycznej równości nie słabnie od wielu lat. Na fakcie tym swoją strategię buduje Departament Polityki Wewnętrznej Administracji Prezydenta, odpowiedzialny za zapewnienie pozorów praworządności elekcji. Popularność Putina opiera się więc na stabilnym wsparciu najbiedniejszych grup społecznych, przy jednoczesnym zachowaniu iluzji liberalizmu gospodarczego.

Obecnie prowadzona polityka Putina przełożyła się na wzrost jego popularności. Zgodnie z oczekiwaniami Rosjan środek ciężkości został przesunięty z polityki zagranicznej (próba zakończenia konfliktu w Syrii) na politykę wewnętrzną. Denis Wołkow z Centrum Lewady w Moskwie w rozmowie z „Nową Europą Wschodnią” wyjaśnia, że ponad połowa mieszkańców FR uważa, iż rosyjska polityka zmierza w dobrym kierunku, bo gwarantuje stabilność, rozwój ekonomiczny i prestiż na arenie międzynarodowej. W związku z powyższym – kontynuuje Wołkow – w mniemaniu ankietowanych obecny prezydent prowadzi „dobrą politykę”, czyli nastawioną na podniesienie jakości życia poprzez utrzymanie minimalnego wzrostu gospodarczego oraz niwelowanie różnic społecznych.

W związku z powyższym administracja prezydenta zdecydowała się podnieść o 20 procent w porównaniu z rokiem ubiegłym wysokość minimalnego wynagrodzenia (od 1 stycznia średnie minimalne wynagrodzenie w regionach wynosi 9489 rubli; w Moskwie i Petersburgu to odpowiednio 18742 rubli i 17000 rubli; do maja ma wzrosnąć ono o kolejne 1674 rubli), kontynuować świadczenie pomocy socjalnej dla najbiedniejszych, zwiększyć wysokość rent i emerytur (wzrost ma być wyższy niż przewidywana inflacja i wynosić około 4 procent), utrzymać bezpłatną służbę zdrowia dla wszystkich obywateli (niezależnie od tego, czy są ubezpieczeni czy nie; projekt reformy służby zdrowia został odłożony w czasie), prowadzić bezpłatne szkolnictwo, a także wspierać politykę rodzinną.

 

Aranżacje wyborcze

Duże poparcie dla Putina nie oznacza jednak, że pozwoli sobie on na przeprowadzenie wolnych i demokratycznych wyborów. Szef Centrum Badań nad Modernizacją Uniwersytetu Europejskiego w Petersburgu Dmitrij Trawin w komentarzu udzielonym NEW przyznaje, że rosyjska scena polityczna jest całkowicie kontrolowana przez Kreml i bez zgody odpowiednich organów nikt nie może ubiegać się o najwyższy urząd w państwie.

O braku opozycji „Nowej Europie Wschodniej” mówi również Jekaterina Szulman. Moskiewska politolożka nie wątpi, że Centralna Komisja Wyborcza zadbała o to, by zestaw kandydatów w zbliżających się wyborach był odpowiedni.

Żaden z nich nie jest opozycjonistą. Ich rola polega na stwarzaniu pozorów jeśli nie konkurencyjności, to zróżnicowania przestrzeni politycznej – tłumaczy Szulman. – Poza tym wybory prezydenckie w Rosji nie odzwierciedlają realnego poparcia społeczeństwa dla kandydatów, a są raczej bezpiecznym badaniem socjologicznym, które mówi władzom o tym, jakie zjawiska polityczne, społeczne i ekonomiczne zyskują poparcie obywateli, a jakie nie. Dostarczają administracji prezydenta wytycznych o odpowiednim doborze polityk na przyszłość – uważa politolożka.

***

Nie ma wątpliwości, że już za kilka dni Rosjanie wezmą udział nie w prawdziwych wyborach, a w dobrze wyreżyserowanym, choć nieciekawym spektaklu. Triumf Władimira Putina jest gwarantowany. Pytanie: co dalej? Najbliższa kadencja jest ostatnią kadencją Putina – o ile zachowany będzie obecny system polityczno-ustrojowy. Czy i jak będzie wyglądało przekazanie władzy? Czy czeka nas prawdziwa wojna kremlowskich „buldogów pod dywanem”? Czy wojna z Zachodem jest jedynie przedwyborczym wybiegiem, czy realną polityką? O tym wszystkim przekonamy się w najbliższych miesiącach.

Aneta Strzemżalska

Fot. premier.gov.ru (cc by 4.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Aneta Strzemżalska
Powrót
Najnowsze

Wymazana pamięć Donbasu

13.07.2018
Jewgienija Biełorusiec Olha Rusina
Czytaj dalej

Inszallach zabija innowacyjność

10.07.2018
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Na wojnę

06.07.2018
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Akt oskarżenia przeciwko Banderze

02.07.2018
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Nikol Zbawiciel

29.06.2018
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Śladami przodków

25.06.2018
Antoni Radczenko Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu