Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Jeszcze o ustawie o IPN
2018-03-16
Andrzej Szeptycki

Wedle ostatniego sondażu CBOS jedynie 24 procent Polaków z sympatią odnosi się do Ukraińców – to o 12 procent mniej niż w 2017 roku. Spadek wiąże się z ogólnym wzrostem niechęci Polaków do innych nacji, ale też z narastającym polsko-ukraińskim konfliktem o pamięć historyczną.

Nastroje wśród polskiego społeczeństwa w istotnym stopniu kontrastują z tymi na Ukrainie. Wedle badań GfK Ukraine z końca 2017 roku około połowy Ukraińców „ciepło” lub „bardzo ciepło” odnosiło się do Polski. Tegoroczne wyniki nie są jeszcze dostępne. Pewne zmiany sygnalizuje sondaż Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii ze stycznia 2018 roku: Polska to drugi kraj, do którego Ukraińcy najbardziej chcą wyjechać w celach zarobkowych (taką wolę deklaruje 13,1 procent; w przypadku Niemiec to 13,6 procent), ale zarazem i drugi, w którym najbardziej boją się antyukraińskich incydentów (7,2 procent; pierwsza jest Rosja z rezultatem 34,4 procent). Polska pozostaje dla społeczeństwa ukraińskiego bliskim sąsiadem i państwem, gdzie żyje się lepiej niż na Ukrainie, co przekłada się między innymi na poziom migracji Ukraińców do Polski. Przy całej sympatii, jaką Ukraińcy żywią do Polaków, ciekawym zjawiskiem jest relatywnie niski poziom wiedzy na temat Polski i zainteresowania naszym krajem. Na Ukrainie nie powstały doradzające władzom instytucje eksperckie, które zajmowałyby się Polską czy całym regionem Europy Środkowej. Z powodu słabości finansowej i kadrowej przez wiele lat nie były również w Polsce reprezentowane ukraińskie media. Sytuacja uległa zmianie po „rewolucji godności”, zwłaszcza odkąd pomiędzy oboma państwami zaczął narastać spór o historię. Tak jak Polacy przez kilkanaście lat starali się zrozumieć, co się działo nad Dnieprem, tak teraz Ukraińcy próbują zrozumieć, co dzieje się nad Wisłą.

Niestety, wśród Ukraińców wysiłki te zdają się przynosić ograniczone efekty. W społeczeństwie ukraińskim (mam tu na myśli nie elity, zwłaszcza te zaangażowane w dialog polsko-ukraiński, ale zwykłych ludzi) przybysz spotyka się jeśli nie z pretensjami dotyczącymi nowelizacji ustawy o IPN, to przynajmniej z żalem i niezrozumieniem, a niekiedy z próbami swoistej racjonalizacji zaistniałej sytuacji.

Ukraińcy, zwłaszcza ci z zachodniej części kraju, nie rozumieją, dlaczego Polska – ich sąsiad i partner, państwo zawsze dotychczas kojarzone z pomocą dla Ukrainy – dopuściło się bezprecedensowego w ich mniemaniu ataku na ich kraj, pomawiając narodowych bohaterów o zbrodnie i kolaborację z Trzecią Rzeszą. Ukraińska Powstańcza Armia prowadziła ich zdaniem w ciężkich, właściwie beznadziejnych warunkach, walkę o niepodległość. Choćby z tego powodu zasługuje na szacunek. Argumenty o pewnej „symetrii win” polskiego i ukraińskiego ustawodawcy do nich nie przemawiają. Faktem jest, że Ukraina przyjęła w 2015 roku słynne „ustawy historyczne”, które w szczególności penalizowały „zaprzeczanie faktu legalności walki o niezależność Ukrainy w XX wieku”. Zapis ten mógł być potencjalnie wykorzystywany przeciwko badaczom zbrodni wołyńskiej. Ukraiński ustawodawca nie potępił jednak expressis verbis polityki Polski czy działań polskiego podziemia, co uczyniono w znowelizowanej ustawie o IPN w odniesieniu do strony ukraińskiej.

Wspomniany żal po części kompensuje Ukraińcom przekonanie, że polsko-ukraiński spór wokół wspomnianej ustawy ma charakter pozorny. Został bowiem sztucznie wywołany w celach politycznych – być może przez polskie (ukraińskie) władze, a najpewniej przez Rosję. Szerzenie dezinformacji i podziałów to wszak typowe instrumenty rosyjskiej „wojny hybrydowej”. Należy jednak mieć nadzieję, że Polaków i Ukraińców nie da się tak łatwo skłócić – oba państwa i narody tyle przecież łączy.

Powyższe tezy świadczą o fiasku strategii komunikacyjnej Polski w odniesieniu do społeczeństwa ukraińskiego. Mówiąc prościej – polska polityka spotyka się tam z niezrozumieniem. W Polsce można spotkać się z przekonaniem, że nowelizacja ustawy o IPN przyniosła w odniesieniu do Ukrainy pozytywne z polskiej perspektywy efekty, gdyż zainicjowała w tym kraju dyskusję na temat zbrodni UPA. Nawet, gdyby druga część tego zdania była prawdziwa, to Ukraińcy w niewielkim stopniu biorą pod uwagę polskie argumenty. Czy w takim przypadku „mówienie prawdy” (to słowo-klucz polityki historycznej PiS) ma jakikolwiek praktyczny sens?

 

Andrzej Szeptycki

Fot. Adrian Grycuk (cc by-sa 3.0 pl) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Szaleństwo smoka

20.04.2018
Sema Kaygusuz
Czytaj dalej

W stronę rewolucji

18.04.2018
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

„Wisła” po raz jedenasty w Moskwie

17.04.2018
NEW
Czytaj dalej

„Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium” – fragment

16.04.2018
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Festiwal kina gruzińskiego

15.04.2018
NEW
Czytaj dalej

Ankieta „Ukąszeni przez Wschód – czyli jak zainteresowaliśmy się Europą Wschodnią i nie tylko” – Rozum wyprzedził serce

13.04.2018
Wojciech Górecki
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu