Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Mundial za wszelką cenę
2018-04-04
Artiom Filatow

Piłkarskie mistrzostwa świata, które odbędą się latem, będą kosztować Rosję 12 miliardów dolarów. Brazylia przed czterema laty wydała podobną sumę. Różnica pomiędzy tymi krajami polega jednak na tym, że o ile Brazylijczycy protestowali przeciwko tak wysokim kwotom, o tyle Rosjanie milczą.

Artykuł ukazał się w numerze 1/2018 „Nowej Europy Wschodniej”.

W 2018 roku odbędą się w Rosji dwa wielkie wydarzenia – na marzec zaplanowano wybory prezydenckie, a 15 czerwca rozpoczną się piłkarskie mistrzostwa świata. Mundial rozgrywany będzie na dwunastu stadionach w jedenastu miastach. Dla rosyjskich władz to jedno z najbardziej prestiżowych przedsięwzięć – na jego przygotowanie nie żałowano środków. Łączne koszty, które Rosja poniesie w związku z organizacją mundialu, wyniosą 678 miliardów rubli (prawie 12 miliardów dolarów według kursu z 2017 roku oraz 16,4 miliarda według średniego kursu z 2014 roku). Mimo że rosyjski rząd od kilku lat boryka się z problemami gospodarczymi, to co jakiś czas budżet na imprezę jest zwiększany. Kolejny raz uczyniono to w październiku ubiegłego roku, gdy na zapewnienie bezpieczeństwa wydzielono dodatkowe 600 milionów dolarów.

Wzrost wydatków na organizację imprez FIFA to nic nowego. Rosja przeznaczy na mundial blisko tyle, ile przeznaczył ich poprzedni organizator – Brazylia wydała 14 miliardów dolarów (w tym 2,7 miliarda dolarów pochłonęły budowa i modernizacja stadionów). Dla porównania mistrzostwa w 2010 roku w Afryce Południowej kosztowały 4 miliardy dolarów. Tymczasem mundial w 2022 roku w Katarze ma mieć rekordowy budżet na poziomie 200 miliardów dolarów – w tej sumie zawierają się jednak wydatki na modernizację portu lotniczego, budowę dróg, metra, a także utworzenie sztucznej wyspy z hotelami u brzegów Dochy.

Wiemy już, ile wyniosą prognozowane przychody z rosyjskiego mundialu – dane te nie nastrajają Rosjan pozytywnie. Według informacji „Forbesa”, na reklamach zarobią 229 milionów dolarów – to większy przychód niż zysk generowany przez Ligę Mistrzów, ale znacznie mniejszy niż dają zimowe bądź letnie olimpiady. Rosyjskie władze zapewniają, że miasta, w których odbędą się zawody, będą mogły zarobić również na kibicach zjeżdżających się z całego świata. Ile jednak pieniędzy mogą wydać fani? Brazylię w czasie mundialu odwiedził milion zagranicznych turystów, którzy zostawili w niej 3 miliardy dolarów. Widać więc, że wydatki nijak mają się do przychodów.

 

Stadiony zamiast emerytur

Władze efektywnie wydają środki przeznaczone na igrzyska w Soczi i na mundial – tak twierdziło 22 procent Rosjan, którzy w 2013 roku wzięli udział w badaniu Centrum Lewady. Przeciwnego zdania było 65 procent respondentów. Z kolei według przeprowadzonych w 2014 roku badań zbliżonej do władz Fundacji Opinii Społecznej 58 procent Rosjan pozytywnie oceniało fakt, że Rosja zorganizuje mundial, a tylko co dziesiąty krytykował tę decyzję – kierując się między innymi wysokimi wydatkami.

Należy wytłumaczyć, dlaczego owe 678 miliardów rubli, które pochłonie mundial, to dla Rosji wysoka suma. Wszak koszty igrzysk w Soczi były o wiele wyższe, bo szacuje się je na 1,5 biliona rubli. Jednak przygotowania do piłkarskich mistrzostw przypadły na czas kryzysu gospodarczego i dlatego w budżecie na 2018 rok znajdują się środki na sport, ale na podwyższenie emerytur zabrakło 200 miliardów rubli

Można powiedzieć, że na rzecz mundialu władze konfiskują emerytury Rosjan. W 2015 roku władze pobrały z państwowych funduszy emerytalnych 310 miliardów rubli. Futbol to zresztą niejedyny pretekst: rządzący przejęli 167 miliardów rubli przeznaczonych na emerytury, aby spłacić kredyty zaciągnięte przez przedsiębiorstwa sektora obronnego. Rosjan nikt o zdanie nie pytał.

W języku rosyjskim istnieje nawet określenie na bajońskie sumy wydawane przez władze – to superprojekty. Jednym z najnowszym superprojektów jest nowy park Zariadje, utworzony pod murami Kremla – jego koszt mógł dojść nawet do 25 miliardów rubli. W trzy lata Moskwa wydała na naprawy i budowy placów oraz ulic 138 miliardów rubli. Moskwianie denerwują się, że tego typu wydatki stanowią 10 procent stołecznego budżetu, podczas gdy władze dokonują cięć w sferze socjalnej, na przykład zmniejszając dotacje na szpitale. Owo niezadowolenie może uwidocznić się przy okazji wyborów mera Moskwy w 2018 roku, jednak jeszcze ani razu ludzie nie wyszli z tego powodu na ulice.

Społeczeństwo przyzwyczaiło się do tego, że w rosyjskim budżecie figurują wydatki, z których państwo się nie rozlicza i nie tłumaczy – to niemal co piąty rubel. Tymczasem poza mundialem w Rosji są i inne ogromne, pochłaniające wielkie środki projekty: dla porównania budowa mostu między Krymem a Kerczem kosztować będzie 300 miliardów rubli, a więc niemal połowę wydatków na mundial.

 

Koreańscy niewolnicy

Najgłośniejsza historia związana z organizacją rosyjskiego mundialu dotyczy budowy stadionu w Petersburgu. To jeden z najdroższych obiektów tego rodzaju na świecie – dysponujący 68 tysiącami miejsc siedzących stadion według niektórych szacunków kosztował Rosjan ponad miliard dolarów. Obiekt na Kriestowskim Ostrowie budowano dekadę – prace rozpoczęto jeszcze w 2007 roku, a więc kilka lat przed przyznaniem Rosji prawa do organizacji mundialu. Projekt stadionu kilkukrotnie ulegał zmianie, co było jednym z czynników, które około siedmiokrotnie zwiększyły koszty budowy. Ostateczna suma nie jest jeszcze znana, jednak może być wyższa niż koszt budowy londyńskiego Wembley (mieszczący 90 tysięcy kibiców stadion pochłonął 1,25 miliarda dolarów). Nowoczesny rozsuwany dach zaczął bowiem przeciekać od razu po inauguracji obiektu wiosną 2017 roku, a murawę trzeba było wymienić, bowiem jej stan stwarzał zagrożenie dla zdrowia zawodników.

Budowie petersburskiego stadionu towarzyszyły poważne pogwałcenia praw pracowniczych – wielu z zatrudnionych nigdy nie zobaczyło pensji. Razem z kolegami z norweskiego magazynu „Josimar” wykazaliśmy, że na budowie zatrudnieni byli robotnicy z Korei Północnej. Pracowali jak niewolnicy: czas pracy wynosił znacznie więcej niż ustawowe osiem godzin dziennie, byli kiepsko karmieni, nie mogli też samodzielnie opuścić placu budowy (w odróżnieniu od pozostałych robotników migrantów). Jeden z Koreańczyków zginął w listopadzie ubiegłego roku. Zdaniem specjalistów z branży, reguły BHP często nie były tam przestrzegane.

Pojawienie się „niewolników” z Korei eksperci tłumaczą korupcją. W pewnym momencie władzom Petersburga zabrakło środków i zażądały one, aby miejscowe firmy budowlane bądź zapewniły im bezpłatną siłę roboczą, bądź dorzuciły się do projektu. Ostrzeżono, że ci, którzy odmówią, nie mają co liczyć na zlecenia przy kolejnych budowach. W rezultacie dwie miejscowe firmy skierowały do pracy przy powstającym stadionie najtańszych robotników – obywateli północnokoreańskich. Eksperci z branży budowlanej podkreślają, że największym beneficjentem ich zatrudnienia jest reżim Kim Dzong Una – z każdych trzech zarobionych w ten sposób przez robotnika rubli dwa trafiają do Pjongjangu. Podobne historie poznaliśmy na stadionach w Rostowie nad Donem i Wołgogradzie, choć według danych Amnesty International migranci wykorzystywani są w nieuczciwy sposób również przy trwających już przygotowaniach do mundialu w Katarze.

Sprawdzian dla władzy

Sposoby organizacji igrzysk w Soczi i mundialu znacznie się różnią. Olimpiada odbyła się za cenę dewastacji środowiska naturalnego, przymusowego wysiedlenia miejscowej ludności i kolosalnych wydatków na budowę infrastruktury transportowej oraz sportowej. W istocie przeprowadzono tam operację specjalną: do tego stopnia, że niektóre prawa i wolności obywateli zostały zawieszone.

W przypadku mundialu inna jest skala prac i inne ulokowanie infrastruktury. Odbędzie się on w jedenastu miastach: od Kaliningradu, przez Soczi, do Jekaterynburga. Oznacza to, że Kreml nie jest w stanie efektywnie kontrolować wszystkich osób i firm zaangażowanych w przygotowania. W regionach pracują przedsiębiorstwa o różnych sposobach zarządzania i finansowania, budowy znajdują się na różnych etapach. Na przykład w Jekaterynburgu – w odróżnieniu od „północnej stolicy” – stadion powstaje bez poważnych skandalów. W Samarze nie udało się zdążyć na czas, w Rostowie strajkowali tureccy robotnicy, a w Wołgogradzie bliski Władimirowi Putinowi biznesmen Giennadij Timczenko oświadczył, że może odmówić dalszej budowy obiektu, jeśli państwo nie przeznaczy na ten cel większych środków. Stadiony to zresztą nie wszystko – potrzeba też stu boisk treningowych, baz dla sportowców, remontów hoteli i lotnisk.

Kontrolerzy” z Moskwy powinni ponadto brać pod uwagę klimatyczną specyfikę regionów i różne strefy czasowe. Centralizacja rosyjskiej władzy czy konflikty w regionach prowadzą do niskiej jakości prac i generują dodatkowe wydatki dla budżetu, a więc – dla podatników.

 

Rosja to nie Brazylia

Działania rosyjskich władz i nastroje społeczeństwa można porównać z sytuacją, która miała miejsce przed mundialem w 2014 roku w Brazylii. Ów kraj i partner Rosji w ramach BRICS organizował dwie wielkie imprezy sportowe w krótkim czasie: poza piłkarskimi mistrzostwami gościł także igrzyska olimpijskie w 2016 roku. Przygotowaniu do obu wydarzeń towarzyszyło załamanie brazylijskiej gospodarki. Po zakończeniu bumu surowcowego w Brazylii obniżył się PKB, na wartości straciła narodowa waluta, skurczył się budżet i wzrosło bezrobocie.

Rosja również przygotowuje się do mundialu w trudnych warunkach. Przyznano jej prawo do organizacji imprezy w odległym 2009 roku. Od tego czasu ceny ropy wyraźnie się obniżyły, rubel załamywał się nie raz, a w 2014 roku rosyjskie firmy i osoby z otoczenia Putina zostali objęli zachodnimi sankcjami. Wszystko to w istotny sposób wpłynęło na spadek poziomu życia obywateli. Władze nie dość, że tną wydatki socjalne, to wyciągają również pieniądze od ludzi, na przykład wprowadzając opłaty za poruszanie się po rosyjskich drogach federalnych dla kierowców ciężarówek (płacić będą musieli prawdopodobnie też za inne drogi) czy nakładając kolejne podatki na biznes.

Tymczasem o rezygnacji z imprezy nie może być mowy, rosyjscy notable nawet w szczytowym momencie kryzysu gospodarczego rozwiewali wszelkie podejrzenia. Również istotna część samych Rosjan nie kwapi się, aby oddać pierwszy w historii mundial przyznany Rosji. Już sam fakt jego organizacji to dla wielu kibiców stanowi powód do dumy.

W Brazylii przed paroma lata odbywały się protesty przeciwko ogromnym sumom, które pochłania mundial. Brazylijczycy byli niezadowoleni, że mistrzostwa organizuje się, tnąc środki przeznaczone na transport czy sferę socjalną. W 2014 roku jeszcze na dwa miesiące przed pierwszym gwizdkiem po ulicach Rio de Janeiro, São Paulo i innych miast przetaczały się masowe demonstracje. Podobnie było również wcześniej – w czerwcu 2013 roku, gdy Brazylia gościła Puchar Konfederacji, uznawany każdorazowo za generalną próbę przed mundialem. Wówczas z żądaniem zwiększenia nakładów na szkolnictwo i służbę zdrowia (zamiast na stadiony) na ulice wyszedł przeszło milion Brazylijczyków. Badania pokazywały, że 81 procent obywateli ich popiera.

Z protestującymi solidaryzował się nawet Pelé – podkreślał, że władze wydają zbyt dużo, choć jednocześnie ostrzegał przed bojkotem turnieju i odstraszeniem turystów. Nie sposób wyobrazić sobie, aby któryś z rosyjskich piłkarzy bądź tym bardziej cudzoziemców występujących w barwach rosyjskich klubów zajął takie stanowisko jak brazylijska legenda.

 

Mundial pod kontrolą FSB

Nie mam pojęcia, o jakie protesty i demonstracje wam chodzi. (…) u nas nie ma podłoża dla protestów, jeśli powołujecie się na przykład Brazylii. U nas sytuacja w kraju jest spokojna, nie widzę problemów” – powiedział dziennikarzom w czerwcu ubiegłego roku wicepremier Witalij Mutko.

Najwięcej powodów do wyjścia na ulice w związku z mundialem mają petersburżanie – mieszkańcy drugiego największego miasta Rosji. To w Petersburgu budowano drogi stadion, czerpiąc środki z miejscowego budżetu, a nie otrzymując je z federalnego skarbca. Miejscowe władze zmieniły priorytety: zabierały pieniądze na budowę szkół, przedszkoli i innych placówek pożytku publicznego, a „zaoszczędzone” środki przeznaczano na dokończenie stadionu na Kriestowskim Ostrowie. Ponadto z powodu mundialu w mieście zmieniono plan budowy metra. Nowe stacje nie powstaną w gęsto zaludnionych „sypialniach” miasta na południu i północy Petersburga, a pociągi będą jeździć prosto na stadion. Owa „stadionowa” stacja przez większość roku będzie jednak pusta, gdyż wokół niej po prostu nikt nie mieszka. Tę decyzję władz krytykowali opozycyjni deputowani w miejscowych władzach, jednak petersburżanie nie wyszli z tego powodu na ulice.

Rosjanie – w odróżnieniu od Brazylijczyków – nie będą mogli wyrazić swojego niezadowolenia podczas mundialu. W maju 2017 roku Władimir Putin podpisał ukaz numer 202 „o środkach bezpieczeństwa w czasie Pucharu Konfederacji i Mistrzostw Świata”. Dokument ten ogranicza konstytucyjne prawo obywateli do zgromadzeń, których w trakcie obu imprez nie można organizować bez zgody dwóch wpływowych struktur: MSW i FSB. Prawdopodobieństwo, że pozwolą one na manifestację, jest bliskie zeru, gdyż każdy przejaw aktywności obywateli władze odbierają jak zagrożenie. Chociaż mundial będzie trwać miesiąc (od 14 czerwca do 15 lipca), to nakaz ograniczający prawa do zgromadzeń obowiązywać będzie dłużej, bo dwa miesiące: od 25 maja do 28 lipca.

Usankcjonowany przez Putina wertykał władzy i kształt stosunków z obywatelami tworzą hermetyczny system, pozwalający realizować długookresowe projekty bez konieczności oglądania się na społeczeństwo. Futbol dodatkowo jest obszarem, w którym rządzący z łatwością mogą zjednać sobie wielu Rosjan, szermując populistycznymi hasłami. W końcu zwykli obywatele będą mogli obejrzeć zawody w Rosji – wraz z tymi, kto porządnie na nich zarobił.



Przełożył Zbigniew Rokita

Artiom Fiłatow jest rosyjskim dziennikarzem, brał udział w projekcie śledczym magazynu „Josimar” poświęconym praktykom korupcyjnym przy organizacji XXI Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2018 roku.

Artykuł ukazał się w numerze 1/2018 „Nowej Europy Wschodniej”.

Fot. Kremlin.ru (CC BY 4.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Artiom Filatow
Powrót
Najnowsze

Szaleństwo smoka

20.04.2018
Sema Kaygusuz
Czytaj dalej

W stronę rewolucji

18.04.2018
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

„Wisła” po raz jedenasty w Moskwie

17.04.2018
NEW
Czytaj dalej

„Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium” – fragment

16.04.2018
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Festiwal kina gruzińskiego

15.04.2018
NEW
Czytaj dalej

Ankieta „Ukąszeni przez Wschód – czyli jak zainteresowaliśmy się Europą Wschodnią i nie tylko” – Rozum wyprzedził serce

13.04.2018
Wojciech Górecki
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu