Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Saakaszwili wraca do Gruzji?
2018-04-06
Wojciech Wojtasiewicz

Micheil Saakaszwili zapowiedział przyjazd do Gruzji jesienią. Czy oznacza to rezygnację z powrotu na Ukrainę? I czy Saakaszwili może jeszcze cokolwiek osiągnąć?

Saakaszwili został wydalony z Ukrainy w połowie lutego. Po krótkim pobycie w Polsce udał się do Holandii, gdzie przebywa do dzisiaj. Od tej pory skupia się raczej na odpoczynku i aktywnościach fizycznych, o czym szeroko informuje na swoim facebookowym profilu. Jednak nie oznacza to, że zrezygnował z ambicji politycznych.

Ukraina czy Gruzja?

Kilka dni temu do Holandii zjechali członkowie zarządu jego ukraińskiej partii Ruch Nowych Sił, dyskutowali o planach na przyszłość. Micheil Saakaszwili deklarował, że zamierza powrócić na Ukrainę i doprowadzić do odsunięcia obecnej władzy. W połowie marca zwolennicy byłego prezydenta Gruzji zorganizowali w Kijowie kolejny marsz w sprawie impeachmentu Petra Poroszenki, jednak cieszył się on jeszcze mniejszym zainteresowaniem niż poprzednie tego typu demonstracje – we wcześniejszych uczestniczył sam Saakaszwili, co podnosiło frekwencję. Ponadto ukraińskie służby porządkowe zlikwidowały miasteczko namiotowe Ruchu Nowych Sił ustawione kilka miesięcy temu w okolicach Rady Najwyższej Ukrainy. Ukraińskie ugrupowanie Saakaszwilego nadal cieszy się niewielkim poparciem, oscylującym wokół jednego procenta.

Kilka dni temu były prezydent w wywiadzie dla gruzińskiej telewizji Rustawi 2 zapowiedział swój powrót do Gruzji jesienią bieżącego roku. Skrytykował rząd Gruzińskiego Marzenia za katastrofalny stan gruzińskiej gospodarki. Uznał, że większość społeczeństwa żyje w ubóstwie i jest niezadowolona z sytuacji z kraju. Podał, że liczba zadłużonych Gruzinów wzrosła ze 110 do 250 tysięcy od 2012 roku. Podkreślił, że kontrolę nad gruzińską gospodarką przejęła mafia wraz z kilkoma bankami. Według niego jest to schemat realizowany przez Bidzinę Iwaniszwilego, którego nauczył się na początku lat dziewięćdziesiątych w Rosji.

W ocenie Saakaszwilego rząd Gruzji powinien zostać wymieniony w wyniku wygranych przez opozycję wyborów prezydenckich, zaplanowanych na jesień bieżącego roku. Wtedy on wraz ze swoimi współpracownikami wprowadziłby szereg reform gospodarczych wspierających działalność małych i średnich firm, co przełożyłoby się na poprawę poziomu życia Gruzinów. Zapowiedział podwyżkę emerytur do 400 lari (obecnie wynoszą 180 lari – około 250 złotych), pensji nauczycieli do 1000 lari, a policjantów do 2000 lari. Działania te mają powstrzymać masowy wyjazd Gruzinów z kraju w poszukiwaniu pracy. Dodał, że kolejne zarzuty wobec niego przedstawiane przez gruzińską prokuraturę świadczą o obawie Gruzińskiego Marzenia przed jego powrotem do kraju i przejęciem władzy.

 

Marzyciele w natarciu

Mimo że sytuacja społeczno-ekonomiczna Gruzji nie jest aż tak zła, jak rysuje ją Micheil Saakaszwili, większość Gruzinów nie ma powodu do zadowolenia z poziomu swojego życia. Z powodu deprecjacji lari, która rozpoczęła się pod koniec 2014 roku, oszczędności Gruzinów straciły na wartości, a koszty życia niepomiernie wzrosły. W ostatnich dniach liderzy Gruzińskiego Marzenia podróżują po kraju i na spotkaniach z aktywistami partyjnymi przedstawiają sukcesy rządu, próbując w ten sposób dodawać otuchy. Premier Giorgi Kwirikaszwili, przewodniczący parlamentu Irakli Kobachidze oraz mer Tbilisi Kacha Kaladze prezentują zrealizowane oraz planowane inwestycje infrastrukturalne w poszczególnych regionach kraju, a także programy gospodarcze i socjalne. Podkreślają również, że odsunięcie od władzy Zjednoczonego Ruchu Narodowego było przełomem jeśli chodzi o przestrzeganie praw człowieka w kraju, zapewnienie wolności oraz demokratyzację systemu politycznego. W ich ocenie kandydat partii rządzącej powinien bez problemu wygrać zbliżające się wybory prezydenckie. Jak się wydaje, działania te mają na celu aktywizację polityków partii rządzącej w poszczególnych regionach, aby w większym stopniu kontaktowali się w elektoratem i przedstawiali mu sukcesy rządu.

 

Kwietniowy test

Najbliższą okazją do sprawdzenia rzeczywistego poparcia, jakim cieszą się poszczególne siły polityczne w Gruzji, będą wybory uzupełniające do parlamentu zaplanowane na 28 kwietnia. Odbędą się one w okręgu wyborczym, w skład którego wchodzą miasta Choni i Wani oraz okoliczne wsie, w centralnym regionie kraju, Imeretii. Udział w nich weźmie były mer Tbilisi z ramienia ZRN (obecnie w ugrupowaniu Europejska Gruzja) Gigi Ugulawa. Powalczy o miejsce w parlamencie z byłym gubernatorem Imeretii Giwim Cziczinadzem, który jest kandydatem Gruzińskiego Marzenia. Niestety była partia Ugulawy nie zdecydowała się go poprzeć, jednak nie wystawiła własnego kandydata, co może dać mu szansę na nawiązanie wyrównanej walki z reprezentantem obozu władzy; jednak jego wygrana jest raczej mało prawdopodobna. Swojego kandydata wystawił również prorosyjski Sojusz Patriotów Gruzji oraz kilka pomniejszych partii opozycji pozaparlamentarnej.

***

Zapowiedź (trudno już liczyć która z kolei) Micheila Saakaszwilego o powrocie do kraju i przejęciu władzy jest raczej desperackim pokrzykiwaniem zmarginalizowanego polityka. W rzeczywistości nie może on wrócić na Ukrainę (został z niej wyrzucony) ani do Gruzji (toczą się przeciwko niemu śledztwa, a w jednej sprawie został prawomocnie skazany przez sąd na karę więzienia). Nic nie wskazuje również na to, żeby kandydat opozycji miał wygrać jesienne wybory prezydenckie. Jednak nawet gdyby tak się stało i gdyby był to polityk ZRN, nie będzie to oznaczało automatycznego odwołania rządu Gruzińskiego Marzenia, który cieszy się poparciem ponad trzech czwartych składu parlamentu (większość konstytucyjna). Kolejna elekcja do gruzińskiej legislatywy zaplanowana jest na jesień 2020 roku. Wywiad byłego prezydenta miał na celu przypomnienie o sobie gruzińskiemu elektoratowi i jego mobilizację. Jednak jak wskazują wszystkie sondaże Gruzini pomimo letniego stosunku do obecnego rządu i niezadowolenia z sytuacji gospodarczej nie czekają na powrót do władzy Micheila Saakaszwilego i ZRN. Podobnie rzecz się ma na Ukrainie. Jednak były prezydent Gruzji zdaje się być niepogodzony z tym stanem rzeczy. Wszystko na to wskazuje, że w najbliższych miesiącach będziemy mieli do czynienia z dalszym upadkiem niegdyś wpływowego Gruzina.

Wojciech Wojtasiewicz

Fot. Michal Reiter (CC BY-SA 3.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Wojciech Wojtasiewicz
Powrót
Najnowsze

Szaleństwo smoka

20.04.2018
Sema Kaygusuz
Czytaj dalej

W stronę rewolucji

18.04.2018
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

„Wisła” po raz jedenasty w Moskwie

17.04.2018
NEW
Czytaj dalej

„Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium” – fragment

16.04.2018
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Festiwal kina gruzińskiego

15.04.2018
NEW
Czytaj dalej

Ankieta „Ukąszeni przez Wschód – czyli jak zainteresowaliśmy się Europą Wschodnią i nie tylko” – Rozum wyprzedził serce

13.04.2018
Wojciech Górecki
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu