Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ukraina rok przed wyborami
2018-04-06
Jewhen Mahda

Na Ukrainie 31 marca 2019 roku mają odbyć się wybory prezydenckie. Kampania wyborcza rozkręca się już teraz, a bieżące wydarzenia dużo mówią nam o możliwych scenariuszach elekcji.

 

Wojna na Donbasie. Przyszłe wybory będą przebiegać w trudnych okolicznościach – konflikt na Donbasie nie tylko wciąż się tli i wywiera istotny wpływ na nastroje Ukraińców. Nie należy oczekiwać jego uregulowania do czasu marcowej elekcji. Rosja nie ma interesu w graniu na Poroszenkę: kremlowscy decydenci życzyliby sobie zamiast niego prezydenta, z którym można byłoby się łatwiej dogadać. Na wschodzie Ukrainy do 2019 roku nie pojawią się również „błękitne hełmy” ONZ.

Wysoka cena zwycięstwa. Choć Ukraina jest republiką parlamentarno-prezydencką, to właśnie wybory głowy państwa będą budzić największe emocje. Prezydent stoi nad Dnieprem w samym centrum systemu politycznego, nie budzi to wątpliwości. Petro Poroszenko – w odróżnieniu od swoich rywali – powinien nie tylko składać obietnice, ale również rozliczyć sam siebie z wykonanej pracy. Dla Julii Tymoszenko marcowa elekcja będzie już trzecią próbą zdobycia prezydenckiego fotela, a szereg innych kandydatów widzi w samej kampanii szansę na wzmocnienie szans swoich i swoich ugrupowań przed wyborami parlamentarnymi, które zaplanowano z kolei na jesień 2019 roku.

Zapotrzebowanie na nowe twarze. Dobra połowa ukraińskich wyborów nie podjęła jeszcze decyzji, kogo zamierza poprzeć wiosną. To rezultat i nieefektywnej komunikacji prowadzonej przez władze, i specyficznych cech ukraińskiej mentalności, i reakcji Ukraińców na stres, w którym przyszło im żyć od 2014 roku. Stąd biorą się też dyskusje o „ukraińskim Macronie”, którego wielu chce widzieć w Światosławie Wakarczuku (dotychczas nie udaje mu się jednak sprostać tym oczekiwaniom), perspektywy rysujące się przed czarnymi końmi, a także zabiegi podejmowane przez niektórych doświadczonych kandydatów, aby zaprezentować się w nowym świetle. Przy tym możliwości ubiegających się o najwyższy urząd w państwie przyciągnięcia do swojej drużyny nowych twarzy wydają się jedną z tych kwestii, które mogą zadecydować o ostatecznym rezultacie.

Media. Choć 1 lipca 2017 roku na Ukrainie zanotowano 17,7 miliona użytkowników internetu, podczas zbliżającej się elekcji decydującą rolę odegrają nie portale społecznościowe (jak może zdawać się ich użytkownikom), a telewizja. A jako że właścicielami głównych kanałów są oligarchowie, to oni będą mieli dużo do powiedzenia. Przypomnę też, że na Ukrainie funkcjonuje dziś siedem stacji informacyjnych, które są w stanie nieustannie wpływać na formułowanie „przekazu dnia” i nastrojów społecznych.

Prawdopodobieństwo rewanżu. Wiele osób zastanawia się, czy w tej bądź innej formie mogą powrócić do gry stronnicy Wiktora Janukowycza. Odpowiedź brzmi: nie. Dlaczego? Przyczyn jest kilka: na Krymie nie odbędą się wybory, a Donbas uległ poważnym zmianom na przestrzeni ostatnich lat, przestając być elektoralną bazą Wiktora Janukowycza i Partii Regionów. Znacznie większe zagrożenie należy jednak upatrywać w populizmie – wielu kandydatów, którzy staną szranki, będzie się nim posługiwało.

Rozczarowani socjologią. Na finiszu kilku ostatnich kampanii wyborczych przedstawiane przez ośrodki badawcze dane budziły poważne wątpliwości Ukraińców. To jedna z technik – przeprowadzać zmanipulowane sondaże, szafować ich wynikami, aby w rezultacie utwierdzać wyborców, że dany kandydat odniesie zwycięstwo. Sądząc po tendencjach obserwowanych w pierwszym kwartale bieżącego roku, tym razem badania socjologiczne mogą nie tylko stracić swoje znaczenie jeszcze przed rozpoczęciem oficjalnej kampanii; wyborcy mogą polegać nie na nich, a na własnych przeczuciach, obserwacjach, sympatiach.

Zewnętrzne wpływy. Nie budzi wątpliwości, że Rosja nie będzie w stanie wpływać na kampanię wyborczą na Ukrainie w takim stopniu, w jakim czyniła do przed 2014 rokiem. Moskwa mimo to postara się wykorzystać doświadczenie, które zdobyła w zachodnich krajach, by jednak dorzucić swoje trzy grosze. Unia Europejska i Stany Zjednoczone będą mówić przede wszystkim o konieczności przestrzegania standardów demokratycznych podczas elekcji. „Swoich” kandydatów Waszyngton i Bruksela w tym przypadku nie mają. Rezultaty wyborów zależeć będą od ukraińskich obywateli.

Przełożył Zbigniew Rokita

Jewhen Mahda jest ukraińskim politologiem. Współpracownik „Nowej Europy Wschodniej”.

Fot. Sajmon (domena publiczna) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Tolerancyjny jak Gruzin

22.05.2018
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Forum Europa z Widokiem na Przyszłość

22.05.2018
NEW
Czytaj dalej

Dokąd uda się Nieśmiertelny Pułk?

17.05.2018
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Z domu do domu?

15.05.2018
Damian Markowski
Czytaj dalej

Pisanie w ciężkich czasach…

14.05.2018
Oya Baydar
Czytaj dalej

Wokół książki „Czerniawski. Polak, który oszukał Hitlera”

14.05.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu