Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Powrót Iwaniszwilego
2018-04-26
Wojciech Wojtasiewicz

Od kilku tygodni Gruzińskim Marzeniem targa coraz poważniejszy konflikt wewnętrzny. Buldogi wychodzą spod dywanu. Na dzisiejszym posiedzeniu kierownictwa partii Gruzińskie Marzenie postanowiono, że jej liderem ponownie zostanie Bidzina Iwaniszwili. Oznacza to powrót miliardera do aktywnej polityki. Dotychczasowy przewodniczący ugrupowania Giorgi Kwirikaszwili zachowa stanowisko premiera. Czy ma to być ratunek przed rozpadem ugrupowania?

Wszystko zaczęło się dość niewinnie na początku kwietnia. Wybierano przedstawicieli dwóch organów – parlamentu i Ludowego Obrońcy Gruzji – do zarządu Gruzińskiego Nadawcy Publicznego (publiczne radio i telewizja; GNP). Deputowani Gruzińskiego Marzenia ze sporym oporem zdecydowali się poprzeć kandydaturę posłanki opozycyjnego ugrupowania, Europejskiej Gruzji. Nie wszyscy w szeregach władz byli jednak zgodni – wpływowy deputowany Marzycieli, Gedewan Popchadze, zaprotestował, co otworzyło przysłowiową puszkę Pandory.

 

Walki buldogów pod dywanem

Niepozorny incydent obnażył szereg konfliktów i napięć w łonie partii rządzącej i rzucił nowe światło na tamtejszą scenę polityczną. Gedewan Popchadze oświadczył, że zamierza opuścić szeregi Gruzińskiego Marzenia – jego zdaniem wpływu na publiczne radio i telewizję nie powinna mieć osoba, która znana jest z krytycznego stosunku do Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej i obraża katolikosa Eliasza II. Pozostali deputowani GM różnie zareagowali na oświadczenie Popchadzego.

Najbardziej oberwało się Irakliemu Kobakidzemu, który jest jednocześnie przewodniczącym parlamentu i sekretarzem GM – to on podjął ostateczną decyzję o poparciu kontrowersyjnej kandydatury przez partię władzy. Zarzucono mu podejmowanie autorytarnych decyzji. Skrytykowano również szefa klubu parlamentarnego GM Mamukę Mdinaradzego, którego wraz z Kobakidzem oskarżono o próbę przejęcia kontroli nad partią. Obydwaj politycy są przedstawicielami młodszej generacji polityków GM, zaangażowali się w działalność ugrupowania dopiero przed drugą kadencją jej rządów: w 2016 roku. Starsi deputowani zarzucili im szarogęszenie się, choć nie uczestniczyli w odsunięciu od władzy Micheila Saakaszwilego w 2012 roku; zapowiedzieli, że jeśli Kobakidze zdecyduje się na wyciągnięcie konsekwencji wobec krytykujących go dziś deputowanych, zrobią wszystko, aby pozbawić go władzy w ugrupowaniu.

Irakli Kobakidze zapowiedział zmiany w sposobie zarządzania partią i klubem parlamentarnym, w składzie rady politycznej i komisji rewizyjnej oraz dyskusję wewnętrzną na temat obecnych problemów. Dodał, że podjęte działania będą miały na celu zapobieżenie w przyszłości podobnym incydentom. Jego adwersarze podkreślali, że dobrze byłoby, gdyby w rozwiązanie konfliktu zaangażował się nieformalny lider obozu władzy Bidzina Iwaniszwili.

Spór wokół kandydatury przedstawicielki opozycji do zarządu GNP nie był jedynym problemem obozu władzy w ostatnich tygodniach. Politycy marginalnej Partii Socjaldemokratów, którzy dostali się do parlamentu z listy GM (trzech deputowanych; ogólnie koalicja GM posiada w parlamencie 115 na 150 deputowanych), zapowiedzieli, że w 2020 roku będą startować w wyborach parlamentarnych samodzielnie. Ponadto ogłosili, że jeśli ich propozycje dotyczące reformy emerytalnej, podatków, gospodarki i rolnictwa nie zostaną uchwalone przez GM, odejdą z klubu sejmowego partii rządzącej i ustanowią własną frakcję. W skład klubu parlamentarnego Marzycieli wchodzą również politycy Partii Konserwatywnej oraz ugrupowania Przemysł Uratuje Gruzję. Nie można wykluczyć, że w przyszłości, wraz z kolejnymi problemami GM, również oni zdecydują się na samodzielną działalność polityczna. Utrata koalicjantów nie odbierze partii władzy większości parlamentarnej, jednak pozbawi ją większości konstytucyjnej.

 

Słabnąca demokracja?

Kolejnym ciosem w ostatnim miesiącu dla GM był doroczny raport Freedom House odnoszący się do postępów i niepowodzeń w demokratyzacji dwudziestu dziewięciu byłych europejskich i euroazjatyckich państw komunistycznych. Wynik Gruzji w 2017 roku pogorszył się (4,68 punktów w stosunku do 4,61 w 2016 roku, gdzie 1 to skonsolidowana demokracja, a 7 to skonsolidowany reżim autorytarny). Autorzy opracowania napisali, że Bidzina Iwaniszwili w dalszym ciągu zachowuje nieformalny wpływ na rządzenie Gruzją oraz GM, mimo że pod koniec 2013 roku zrezygnował z teki premiera. Podkreślili, że najwyższe stanowiska w państwie zajmują byli biznesowi współpracownicy miliardera. Skrytykowali ponadto plany inwestycyjne Iwaniszwilego w Tbilisi (budowa kompleksu hotelowo-konferencyjnego Panorama, szkodzącego środowisku w stolicy) oraz polityczną wendetę z udziałem prokuratury przeciwko poprzedniej władzy i dalszą zależność sądownictwa od władzy wykonawczej. Dodali, że prodemokratyczne reformy zapoczątkowane w 2012 roku zostały w ostatnim czasie zastopowane.

Z zaniepokojeniem przyjęto również ograniczanie niezależności mediów (upolitycznienie Gruzińskiego Nadawcy Publicznego, naciski na sprzyjającą opozycji stację Rustawi 2), naruszanie praw człowieka (deportacja niezależnego azerskiego dziennikarza Afgana Muchtarliego do Azerbejdżanu najpewniej z udziałem gruzińskich służb specjalnych). Ustalenia amerykańskiej organizacji pozarządowej zganił spiker gruzińskiego parlamentu uznając, że są one stronnicze. Uznał Freedom House za pseudoliberalny podmiot, który nie chce dostrzec ogromnego postępu, którego dokonała Gruzja od 2012 roku na ścieżce demokratyzacyjnej. Raport skrytykował również premier. Z kolei administracja prezydenta zaapelowała do rządu o rozwiązanie problemów wskazanych w opracowaniu i powstrzymanie się od ataków na niezależnych ekspertów.

 

Manewry prezydenckie

Spory w łonie partii rządzącej zbiegły się w czasie ze zbliżającą się kampanią przed wyborami prezydenckimi. Władze GM zapowiedziały, że przedstawią swojego kandydata dopiero w drugiej połowie lata. Świadczyć to może o tym, że ugrupowanie władzy nie ma osoby, która mógłaby powalczyć o najwyższy urząd w państwie. Z kolei prezydent Giorgi Margwelaszwili w dalszym ciągu nie podjął decyzji, czy zamierza ubiegać się o reelekcję. Może on liczyć na poparcie drobnej, pozaparlamentarnej opozycji, w tym m.in. prozachodniej partii Nasza Gruzja-Wolna Gruzja.

Walka GM z Margwelaszwilim z pewnością będzie zażarta. W ostatnim czasie politycy partii rządzącej nie przepuścili okazji do skrytykowania głowy państwa w związku z kontrowersjami dotyczącymi ułaskawienia przez niego więźnia, który po wyjściu na wolność zamordował swoją pasierbicę. Prezydentowi zarzucono, że w podjęciu decyzji o ułaskawieniu skazanego za wcześniej popełnione przez niego przestępstwa (przemoc domowa, wypadek samochodowy) nie uwzględnił faktu, że komisja zajmująca się przedterminowymi zwolnieniami więźniów, działająca przy Ministerstwie Więziennictwa, sześć razy oddalała jego prośby o ułaskawienie. Do krytyki przyłączyli się politycy Zjednoczonego Ruchu Narodowego i Europejskiej Gruzji. Prezydent odnosząc się do zarzutów poinformował, że komisja zajmująca się ułaskawieniami, działająca przy jego urzędzie, pierwotnie odrzuciła prośbę skazanego w 2015 roku, natomiast w 2016 roku odniosła się do niej pozytywnie. Wyrok został skrócony o siedem miesięcy, w wyniku czego skazany wyszedł z więzienia w maju, zamiast w grudniu 2017 roku. Decyzja ta została podjęta w oparciu o pozytywną opinię służby więziennej na temat skazanego oraz prośbę jego rodziny. Prezydent wyraził swoje zaniepokojenie i zapowiedział rewizję procedury ułaskawienia, tak aby w przyszłości nie dochodziło do podobnych nieszczęść. Dodał, że do czasu przeprowadzenia zmian we współpracy z różnymi instytucjami publicznymi proces ułaskawiania więźniów zostanie zawieszony.

***

Trudno nie odnieść wrażenia, że w szeregi partii rządzącej wkradł się poważny chaos. Liderom trudno zapanować nad tak liczną reprezentacją parlamentarną. W GM powstały różne grupy wpływu, koterie, kliki, które ze sobą rywalizują. Ponadto co kilka tygodni w przestrzeni publicznej pojawiają się spekulacje na temat rychłej dymisji premiera Giorgiego Kwirikaszwilego, który nie potrafi zapanować nad obozem politycznym Marzycieli. Nie może on już liczyć na pomoc Kachy Kaladzego, który jesienią zeszłego roku przesiadł się z fotela wicepremiera na fotel mera Tbilisi i zajęty jest rozwiązywaniem licznych problemów stolicy. W końcu jeden z najbardziej znanych gruzińskich ekspertów politycznych Gia Chuchaszwili stwierdził, że to Bidzina Iwaniszwili powinien być kandydatem GM w październikowych wyborach prezydenckich w celu przywrócenia porządku w kraju. Porównał on obecny stan GM do sytuacji w szkole, w której w połowie lekcji nauczyciel wychodzi z klasy zostawiając uczniów samym sobie.

Możliwe, że pewne uspokojenie nastrojów w partii rządzącej przyniesie wygrana jej kandydata Gigiego Cziczinadzego w wyborach uzupełniających do parlamentu, które odbędą się w jednomandatowym okręgu wyborczym w Imeretii już 28 kwietnia. Jego głównym kontrkandydatem będzie jeden z liderów opozycyjnej Europejskiej Gruzji i były mer Tbilisi Giwi Ugulawa. Jednak w przypadku wygranej opozycji proces dekompozycji obozu władzy może przyspieszyć. Okaże się również jaki wpływ na procesy zachodzące wokół ugrupowania władzy będzie miał powrót Iwaniszwilego.

Wojciech Wojtasiewicz

Fot. Saeima (CC BY-SA 2.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Wojciech Wojtasiewicz
Powrót
Najnowsze

Tolerancyjny jak Gruzin

22.05.2018
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Forum Europa z Widokiem na Przyszłość

22.05.2018
NEW
Czytaj dalej

Dokąd uda się Nieśmiertelny Pułk?

17.05.2018
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Z domu do domu?

15.05.2018
Damian Markowski
Czytaj dalej

Pisanie w ciężkich czasach…

14.05.2018
Oya Baydar
Czytaj dalej

Wokół książki „Czerniawski. Polak, który oszukał Hitlera”

14.05.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu