Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Armenia – wiosenne porządki
2018-04-27
Aneta Strzemżalska

Po dymisji premiera Serża Sarkisjana – symbolu korupcji, nepotyzmu i oligarchii, uczestnicy masowych protestów w Armenii domagają się demontażu całego systemu politycznego. Punktem wyjścia ma być powołanie nowego rządu na czele z liderem opozycji. Czy nowy plan się uda?

Tegoroczne protesty są największymi w historii niepodległej Armenii. Zaczęły się całkiem niewinnie, jeszcze przed głosowaniem Zgromadzenia Narodowego w sprawie objęcia przez Serża Sarkisjana teki szefa rządu.

 

Siła tłumu

Założyciel i koordynator erywańskiej organizacji pozarządowej Związek Poinformowanych Obywateli Daniel Ioannisjan w rozmowie z NEW opowiada, że mobilizację narodową zainicjowały niewielkie grupy aktywistów pod kierownictwem Nikola Paszyniana, lidera partii Porozumienie Społeczne (część opozycyjnego bloku Wyjście, który w 105-osobowym parlamencie posiada dziewięć mandatów). Oponenci uzurpującego władzę premiera pokojowe protesty zaczęli od blokowania dróg i organizowania „zbiórek” pod budynkami rządowymi. W pierwszych demonstracjach wzięło udział od kilkuset do kilku tysięcy osób. Policja nie reagowała – władze łudziły się, że – tak jak w ostatnich latach bywało – kontestacyjne nastroje szybko wygasną.

Jednak ormiańskie społeczeństwo wybudziło się z letargu. Hrant Mikaelian – analityk Instytutu Kaukaskiego w wywiadzie dla NEW zwraca uwagę na nowatorskie technologie kierowania tłumem, po które sięgnął Paszynian. Armeński lider opozycji dzięki wykorzystaniu elementów performansów, odpowiedniej oprawy muzycznej i graficznej, szczegółowo opisanych w znanej książce The Politics of Nonviolent Action pióra Gene’a Sharpa (autor za prace traktujące o rewolucji bez przemocy kilkukrotnie był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla), stworzył gęstą siatkę oddolnych protestów.

Kula śnieżna kontestacji władzy Serża Sarkisjana nabrała 17 kwietnia niekontrolowanej prędkości. Daniel Ioannisjan opowiada, że z powodu gęstej blokady dróg Erywań i inne miasta zostały sparaliżowane. Na ulice wyszli przedstawiciele różnych grup społecznych i wiekowych. Pod naciskiem tłumu, po stronie którego nieśmiało opowiedziały się służby mundurowe (policja parokrotnie odmawiała stosowania przemocy wobec demonstrantów, w marszach wzięło udział kilku żołnierz armeńskiej brygady sił pokojowych), Sarkisjan ustąpił ze stanowiska szefa rządu i przywódcy rządzącej Republikańskiej Partii Armenii (przypomnijmy: do 9 kwietnia bieżącego roku przed dekadę był prezydentem kraju). 1 maja parlament ma dyskutować nad wyborem nowego premiera. Pełniący obowiązki szefa rządu Karen Karapetian obiecał, że pod uwagę zostanie wzięty kandydat opozycji. Tymczasem Nikol Paszynian zagrzewa naród do kontynuowania protestów dopóty, dopóki nie zostanie osiągnięty zasadniczy cel „pokojowej rewolucji” – mianowanie na najważniejsze stanowisko w kraju (szefa rządu – niedawno doszło do reformy ustrojowej, która ograniczyła prerogatywy prezydenta) „kandydata narodu”.

 

Oblubieniec ludu

Wyrwanie pogrążonego w apatii armeńskiego społeczeństwa bezapelacyjnie jest zasługą nowego lidera opozycji. Nikola Paszynian, w latach dziewięćdziesiątych założyciel i redaktor opozycyjnej gazety „The Armenian Times”, doświadczenie w polityce zdobywał jako członek sztabu wyborczego Lewona Ter-Petrosjana (prezydent Armenii w latach 1991-1998). Pod zarzutem organizacji zamieszek w 2008 roku został skazany na siedem lat pozbawienia wolności. W wyniku amnestii wyszedł w 2011 roku i już rok później z ramienia Ormiańskiego Kongresu Narodowego wszedł do parlamentu.

Paszynian – zdolny i charyzmatyczny orator, wokół swojej osoby gromadzi tłumy, a wraz z nimi wielu doświadczonych polityków. Po dymisji Sarkisjana na Placu Republiki – centralnym miejscu demontracji – pojawili się nie tylko posłowie frakcji romansujących z Serżem Sarkisjanem (przedstawiciele Bloku Carukjana i Dasznakcutiun), ale także członkowie Republikańskiej Partii Armenii. Na dzień dzisiejszy Paszynian jest jedynym politykiem, który cieszy się poparciem niekwestionowanej większości społeczeństwa, opozycji, a także – jak pokazują ostatnie spotkania na najwyższym szczeblu – Moskwy.

 

Na Kreml mimochodem

Objęcie sterów politycznych przez przedstawiciela nowej formacji politycznej wydaje się być realne jak nigdy dotąd. Sfrustrowane i konfrontacyjne społeczeństwo osiągnęło zbyt wiele, by teraz odejść z kwitkiem. Pytanie tylko, co nowego przyniesie dojście do władzy opozycji?

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że sytuacja wewnętrzna Armenii – bezpieczeństwo i ekonomika republiki – uzależniona jest od woli Rosji. Tymczasem zachowanie Moskwy przez pierwsze dwa tygodnie protestów wzbudzało zaskoczenie wielu ekspertów. Rosja dystansowała się od armeńskich turbulencji, zapewniając że są one wewnętrzną sprawą Erywania. Co więcej – poniekąd nawet wspierała protesty. Na przykład rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa komentując jednączącą Ormian falę protestacyjną zapewniła: „Armenio, Rosja jest z tobą”.

Pamiętająć o zaangażowaniu Rosji w wydarzenia na Ukrainie, trudno uwierzyć w bezstronność Moskwy. Tym bardziej jest to trudne, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, jak bardzo niestabilność Armenii na rękę jest Baku. Rzecznik azerbejdżańskiego MSZ Hikmet Hedżijew wyraził nadzieję, że rząd w Armenii wkrótce obejmą „zdroworozsądkowe siły polityczne”, a którymi będzie można prowadzić konstruktywne pertraktacje na temat uregulowania konfliktu karabaskiego. Do tego czasu Baku ma sprzyjać stabilizacji sytuacji na linii frontu i nie dopuścić do wybuchu nowych działań zbrojnych. Powyższe oświadczenie zapewne nie ujrzałoby światła dziennego, gdyby nie wizyta szefa rosyjskiej służby wywiadowczej Siergieja Naryszkina w Baku – w dniu 24 kwietnia Naryszkin dyskutował z Ilhamem Alijewem o kwestiach regionalnego bezpieczeństwa.

Nie można więc mieć wątpliwości, że Rosja czujnym okiem czuwa nad tym, co dzieje się w Erywaniu. Jakie zmiany polityczne przyniosą armeńskie demonstracje? Czy rzeczywiście zapoczątkują nową jakość polityki wewnętrznej? 1 mają Zgromadzenie Narodowe ma dyskutować o wyborze nowego szefa rządu. Jaką linię obierze nowy armeński przywódca dowiemy się zatem już niebawem.

Aneta Strzemżalska

Fot. Ավետիսյան91 (cc by-sa 4.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Aneta Strzemżalska
Powrót
Najnowsze

Wymazana pamięć Donbasu

13.07.2018
Jewgienija Biełorusiec Olha Rusina
Czytaj dalej

Inszallach zabija innowacyjność

10.07.2018
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Na wojnę

06.07.2018
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Akt oskarżenia przeciwko Banderze

02.07.2018
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Nikol Zbawiciel

29.06.2018
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Śladami przodków

25.06.2018
Antoni Radczenko Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu