Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Tylko Unia zatrzyma autorytaryzm
2011-06-07
Z Borysem Tarasiukiem rozmawia Tomasz Kułakowski
TOMASZ KUŁAKOWSKI: Ostatnie tygodnie na Ukrainie obfitują w negatywne wydarzenia. Były szef resortu spraw wewnętrznych w rządzie Julii Tymoszenko Jurij Łucenko głoduje w areszcie. Była premier ciągana jest po sądach i prokuraturach, niedawno została aresztowana. Były prezydent Leonid Kuczma jest podejrzany o zabójstwo dziennikarza Georgija Gongadzego w 2000 roku. Reżim Wiktora Janukowycza przekonuje, że walczy w ten sposób z korupcją i bezprawiem. Co tak naprawdę dzieje się na Ukrainie?

BORYS TARASIUK: Mamy do czynienia z nasileniem politycznych represji, jednak nie dotyczy to sprawy Leonida Kuczmy. Wezwanie byłego prezydenta do prokuratury to pokazówka, że władza nie traktuje prawa wybiórczo. Natomiast działania wobec Julii Tymoszenko to tłamszenie opozycji, jej liderka bowiem cieszy się dużym poparciem społecznym i jest realnym zagrożeniem dla Wiktora Janukowycza i proprezydenckiej Partii Regionów – zarówno w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, jak również prezydenckich. Co prawda, głowę państwa wybierzemy dopiero za cztery lata, ale Janukowycz już podporządkował działania całego aparatu głównie nieczystej walce o reelekcję. Stąd też plan zniszczenia Tymoszenko przez skazanie jej za „cokolwiek”. Po wyroku skazującym nie będzie mogła ubiegać się o start w wyborach. W rozumowaniu władz, nawet jeśli nie uda się jej skazać, to zamiast polityką liderka opozycji będzie zajmowała się bieganiem po sądach i prokuraturach, jak podczas ubiegłorocznych wyborów samorządowych. Sprawa byłego szefa MSW Jurija Łucenki również nie ma nic wspólnego z praworządnością.

Czy Julia Tymoszenko nadaje się na liderkę opozycji? Rozczarowała setki Ukraińców populistycznymi rządami, brutalną walką o władzę i wpływy z byłym prezydentem i dawnym koalicjantem z pomarańczowej rewolucji Wiktorem Juszczenką. Coraz częściej słychać głosy, że opozycja potrzebuje nowego przywódcy, ponieważ Tymoszenko się „przejadła”.

Problem ukraińskiej opozycji polega na tym, że jest ona rozbita i rozproszona, do czego doprowadził Wiktor Juszczenko. Mamy wiele demokratycznych sił, ale nie czują się one w obowiązku zjednoczenia się dla „wspólnej sprawy”, jak w 2004 roku, przed rewolucją i w jej trakcie. Wskutek tego rozdrobnienia odezwały się głosy, że Tymoszenko straciła autorytet i nie nadaje się na przywódcę opozycji. Ja się z tym nie zgadzam, bo ona jest największą siłą.

I dlatego trzeba ją wspierać?

Trzeba być realistą, a nie jest nim polityk, który przekonuje, że opozycja zjednoczy się dopiero po ustąpieniu Julii Tymoszenko.

Często Pan apeluje do opozycji o mądrość.

Bo musimy mówić jednym głosem. Tylko wtedy staniemy się siłą, z jaką władza będzie musiała się liczyć. Gdy każda z ośmiu-dziesięciu partii opozycyjnych chce czegoś innego, to oznacza, że liczy się tylko prywata tych drobnych liderów. Stąd apele o mądrość i odpowiedzialność za zjednoczenie się opozycji. Ludowy Ruch Ukrainy, którego jestem szefem, popiera Julię.

Jak wygląda Pana strategia walki z reżimem Janukowycza?

Konstruktywnie krytykuję władzę, przede wszystkim w sferze polityki zagranicznej. Władza robi wszystko, by dogodzić Moskwie, zaprzedając nasze strategiczne interesy. Bo jak nazwać inaczej zgodę na przedłużenie stacjonowania rosyjskiej Floty Czarnomorskiej na Krymie, co jest sprzeczne z konstytucją?

Inna sprawa, że dla obecnej władzy opozycja nie istnieje. Dla Janukowycza nawet konstytucja nie jest świętością, nie mówiąc już o prawie czy moralności. W takich warunkach musimy działać, ale po naszej stronie jest społeczeństwo, które nie da się zagnać do obory jak bydło i prędzej czy później wyjdzie na ulicę.

Jednak społeczeństwo jest bierne. To przecież Ukraińcy, sfrustrowani niezrozumiałymi dla nich „wojnami na górze” między Tymoszenko a Juszczenką, wybrali Janukowycza, a potem pozwolili mu na skupienie pełni władzy w swoich rękach.

Nie zgadzam się. Według badań socjologicznych, połowa Ukraińców jest gotowa do wyjścia na ulice, i to nastąpi. Pytanie tylko, jaką formę przybierze protest. Prawie dwie trzecie Ukraińców uważa, że sytuacja zmierza w złym kierunku. Jest masa niezadowolonych ludzi, którym obiecano poprawę warunków bytowych, a stało się odwrotnie. Rosną ceny gazu, produktów i usług komunalnych, a pensje zamrożono. Za 100 hrywien można kupić połowę tego co rok temu.
   
A jak Pan ocenia prezydenta Janukowycza? To przywódca typu Leonida Kuczmy czy może bardziej przypomina Władimira Putina albo – jak głoszą najwięksi pesymiści – Aleksandra Łukaszenkę?

Nie porównywałbym Janukowycza do żadnego z nich, choć…. na pewno chce mieć tyle władzy co Leonid Kuczma, ale wykorzystuje ją bardziej cynicznie i autorytarnie niż były prezydent. Do Putina też nie można Janukowycza porównać, ponieważ premier Rosji broni przede wszystkim interesów własnego państwa, a nie cudzego. A co do Łukaszenki, to może Janukowycz ma autorytarne zapędy, ale u nas funkcjonują instytucje demokratyczne, których nie ma na Białorusi.

Wkrótce Polska obejmie przewodnictwo w Unii Europejskiej. Jak Pan ocenia stosunki polsko-ukraińskie? Spotkań na szczycie jest sporo, nie tylko prezydentów, ale również premierów i szefów dyplomacji. Jednak słychać narzekania, że Kijów oddalił się od Warszawy tak jak Warszawa oddaliła się od Kijowa.

Z jednej strony nasz prezydent dopiero rok po inauguracji znalazł czas, by odwiedzić Polskę, co nie jest normalne w relacjach polsko-ukraińskich. Z drugiej strony Polska chłodniej traktuje Ukrainę, bowiem jako członek NATO i Unii Europejskiej musi mieć zbieżne z nimi – krytyczne wobec Ukrainy – stanowisko. Niestety, gdzieś zagubiliśmy tę bliskość z ostatnich lat.

Czy nasza prezydencja to szansa na przyciągnięcie Ukrainy do Unii? Władze negocjują z Brukselą umowę stowarzyszeniową, w tym umowę o powołaniu strefy wolnego handlu. Ostatnio nastąpił postęp w negocjacjach w sferze energetyki. Czy uda się podpisać te dokumenty jeszcze w tym roku?

Mimo że traktat lizboński osłabił rolę przewodnictwa unijnego, wiążemy wielkie nadzieje z waszą prezydencją, ponieważ to Polska jest naszym największym sprzymierzeńcem w Europie. Oczywiście, Polska nie może działać bez konsultacji z pozostałymi państwami członkowskimi i kierować samodzielnie Wspólnotą, ale może stworzyć przyjazną atmosferę do rozwiązania kwestii, które omawiamy z Brukselą. Liczymy na to, że podczas polskiej prezydencji zakończą się negocjacje dotyczące umowy stowarzyszeniowej z Unią, w tym też umowy o strefie wolnego handlu, nawet jeśli nie uda się ich podpisać w drugim półroczu.

Chciałbym zaapelować do polskich polityków: nie ustawajcie w rozwijaniu stosunków z Ukrainą, nie przestawajcie pomagać nam w integracji z Unią Europejską. Ukraina we Wspólnocie to gwarancja, że nigdy nie powróci autorytaryzm. Dzięki temu zwycięży nasze państwo i społeczeństwo, zjednoczona Europa, a także Polska.

Borys Tarasiuk jest ukraińskim politykiem, był aktywnym uczestnikiem pomarańczowej rewolucji, dwukrotny minister spraw zagranicznych Ukrainy, lider partii Ludowy Ruch Ukrainy, wchodzącej w skład koalicji Nasza Ukraina-Ludowa Samoobrona.

Tomasz Kułakowski jest dziennikarzem Polskiego Radia.

Tekst ukazał się na stronie „Dziennika Polskiego”.

***
Borys Tarasiuk przyjechał do Polski na VI Forum Europa-Rosja, które odbyło się w dniach 31 maja-1 czerwca w Warszawie.

Konferencja odbyła się pod patronatem „Nowej Europy Wschodniej”.

Polecamy inne artykuły autora: Z Borysem Tarasiukiem rozmawia Tomasz Kułakowski
Powrót
Najnowsze

Nadchodząca agonia systemu? Przedterminowe wybory parlamentarne na Ukrainie

17.07.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Zwykły człowiek vs Rosja

16.07.2019
Tomasz Grzywaczewski Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Zrzutka na Seferisa

16.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Wilno: Spotkanie wokół obławy augustowskiej 1945

14.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Baśnie z tysiąca i jednego protestu. Gruzińska kronika wydarzeń

11.07.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Wojna nie przynosi ani zwycięstwa, ani przegranej

10.07.2019
Tomasz Filipiak
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu