Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Syberiada
2018-05-25
Mikołaj Banaszkiewicz

Książka Dom umarłych. Syberyjska katorga w czasach carów brytyjskiego historyka Daniela Beera tytułem nawiązuje do pamiętnikowej powieści Wspomnienia z domu umarłych Fiodora Dostojewskiego. To nie tyle chwyt retoryczny, ile raczej drogowskaz interpretacyjny. W centrum zainteresowania autora znajduje się bowiem zesłaniec syberyjski. Jest on wrzucony w mroczny świat rosyjskiego Dzikiego Wschodu, gdzie władze usiłują realizować dwa sprzeczne cele: kolonizacji dziewiczego obszaru przez ochotników i przymusowego osiedlenia niebezpiecznego elementu. Książka ukazuje perspektywę ofiar rosyjskiego systemu penitencjarnego, zderzonych z realiami przymusowego wygnania.

Układ kompozycyjny tomu ma charakter chronologiczno-rzeczowy. Czytelnik poznaje dzieje Syberii przez pryzmat doświadczeń kolejnych grup, ukaranych przez rosyjskie samowładztwo za postępki polityczne (wyimaginowane i rzeczywiste). Korowód więźniów otwierają dekabryści, po nich kroczą powstańcy listopadowi, pietraszewcy, powstańcy styczniowi i wreszcie zamykający pochód heroldzi rewolucji. Autor pozostaje wierny metaforze Aleksandra Hercena o międzypokoleniowej sztafecie przeciwników autokracji, przekazujących sobie dumnie płonącą pochodnię sprzeciwu wobec tyranii. Oryginalność zamysłu polega na wpisaniu politycznych kolei różnych generacji zesłańców w ramy historii społecznej. Lektura książki pozwala więc towarzyszyć jej bohaterom w najważniejszych momentach: wycieńczającego marszu do miejsca przeznaczenia (oddalonego o tysiące kilometrów od punktu wyjścia), poznawania bezwzględnych reguł narzuconych przez więźniów kryminalnych, zetknięcia się ze skorumpowaną i brutalną administracją, zanurzenia w obce kulturowo środowisko, i w końcu w próbach ułożenia sobie życia w nowych warunkach.

Książka traktuje o różnych kategoriach zesłańców: opisy życia katorżników sąsiadują z charakterystyką położenia skazanych „jedynie” na osiedlenie. Nie należy zatem wyobrażać sobie, że bez mała wszyscy maszerowali w kajdanach, by trafić do owianej złą sławą kopalni złota w Nerczyńsku. Przykładem jest choćby Lenin, który większą część trasy pokonał koleją (w 1897 roku Transsib znajdował się w zaawansowanym stadium budowy), zamieszkał w wiosce nad Jenisejem i nieniepokojony czytał książki przysyłane ze stołecznych bibliotek oraz prowadził obfitą korespondencję; wracając, wiózł ze sobą księgozbiór ważący ćwierć tony… We wcześniejszych dekadach nie mogli liczyć na podobne luksusy aresztanci nieszlachcice, podążający na Syberię pieszymi konwojami, z dobytkiem ograniczonym do dwunastu kilogramów. Można tylko domyślać się odczuć, jakie towarzyszyły im dwa i pół tysiąca kilometrów od Petersburga, gdy mijali słup graniczny, oddzielający gubernię permską od tobolskiej, a więc Europę od Azji. Łupieni przez kolejne grupy konwojentów, organizowali się w tak zwane artele, to jest nieformalne organizacje samoobrony skazańców, będące pośrednikiem między władzami i więźniami. Analogiczną funkcję w miejscach odosobnienia pełniła wspólnota (obszczina), podporządkowująca jednostkę woli ogółu w zamian za ochronę przed samowolą administracji. Jedyną realną alternatywą dla tej zależności była ucieczka i obranie drogi wyjętego spod prawa włóczęgi, narażonego na straszliwe kary cielesne w razie schwytania.

Szczególnie interesująco wypadają rozważania autora nad socjologią przemocy. Beer wskazuje, że brutalność w stosunku do przymusowych przybyszów miała źródło w słabości i poczuciu zagrożenia bardzo nielicznej administracji syberyjskiego więzienia. To tłumaczy, dlaczego utrzymywano drakońskie kary mimo stopniowej liberalizacji ustawodawstwa karnego w XIX wieku. Knut, kańczug, a w najlepszym razie kij, nieodłączne atrybuty stróżów porządku, miały zapewnić im posłuch. Praktyka pokazała, że barbarzyńskie kary nie przeciwdziałały złu, a wręcz brutalizowały społeczność. Chłosta nie sprowadzała bitego na właściwą drogę, lecz stanowiła osobliwe odznaczenie, wprowadzające w szeregi elity kryminalnej. Z czasem wywoływała też coraz gorętsze protesty opinii publicznej, dodatkowo osłabiając moralną legitymizację władz do rządzenia. W perspektywie długoterminowej bezwzględność aparatu represji obróciła się przeciwko monarchii: przemoc ancien régime’u uległa spotęgowanej przemocy wrogów samowładztwa, które nie mogło liczyć na niczyje współczucie.

Ważne miejsce w książce zajmuje los najsłabszych: kobiet i dzieci. Ich podrzędny status najsilniej dał o sobie znać w kolonii karnej na Sachalinie, która w intencji władz miała być wzorcowym przykładem reedukacyjnych zalet polityki penitencjarnej. W rzeczywistości zarówno więźniarki, jak i dobrowolne osadniczki przechodziły gehennę niewolnic seksualnych i wyrobnic, gwałconych, stręczonych i maltretowanych – nie tylko przez obcych, ale i swoich mężów czy ojców. Wykorzystywanie seksualne dzieci stało się normą. Na porządku dziennym był także handel ludźmi. Informacje na ten temat docierały do opinii publicznej dzięki prasie, w tym słynnym reportażom Antona Czechowa. Patologie systemu penitencjarnego i dehumanizujący wpływ zesłań przestały być tajemnicą i doszczętnie kompromitowały carat, nobilitując (zwykle niezasłużenie) rewolucjonistów.

Istotnym walorem Domu umarłych są liczne odwołania do literatury pięknej i malarstwa, co unaocznia obecność syberyjskiej zsyłki w przestrzeni kulturowej Europy Środkowo-Wschodniej. Włączenie do narracji tych wątków nie tylko świadczy o nadzwyczajnej erudycji brytyjskiego autora, lecz także pokazuje, jak głęboko wniknął on w problematykę. Polskiemu czytelnikowi trudno opanować wzruszenie, gdy obok dzieł rosyjskich natrafia na strofy Adama Mickiewicza, a w bogatym materiale ilustracyjnym dostrzega reprodukcje obrazów Aleksandra Sochaczewskiego i Jacka Malczewskiego.

Na koniec trzeba odnotować wysoką kulturę przekładu autorstwa Michała Ronikiera i staranną szatę graficzną wydania. Aż trudno uwierzyć, że tak dobra książka o carskiej polityce karnej wyszła spod pióra badacza wywodzącego się z anglosaskiego kręgu kulturowego, niemającego bezpośredniej styczności z rosyjskim samowładztwem. Należą mu się za to szczere podziękowania.

Mikołaj Banaszkiewicz

 

Daniel Beer, Dom umarłych. Syberyjska katorga w czasach carów, tłum. Michał Ronikier, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018


Powrót
Najnowsze

Polska Polityka Wschodnia 2018

21.10.2018
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Gruzińskie Sowa i Przyjaciele

18.10.2018
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

XIV Konferencja Polska Polityka Wschodnia 2018

14.10.2018
NEW
Czytaj dalej

"Pepiki" Mariusza Surosza – Zapowiedź

10.10.2018
NEW
Czytaj dalej

Moskiewska Brygada Śmierci

09.10.2018
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Polacy na Litwie: między Wilnem, Warszawą a Moskwą

07.10.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu