Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Nowa płyta Mickiewicza
2018-05-30
Dariusz Rott

Na początku był mail, w którym reprezentujący agencję artystyczną PUGU PUGU art Grzegorz Stech zaprosił Andrzeja Stasiuka do udziału we wspólnym nagraniu z ukraińskim zespołem rockowo-folkowym Haydamaky – miano wykonać Mickiewiczowskie Stepy akermańskie. A potem lakoniczna odpowiedź pisarza: „…sprawa wydaje się interesująca… Pozdro a.s.”.

Rzeczywiście, projekt płyty Mickiewicz – Stasiuk – Haydamaky zestawiony z tułaczym losem samego Adama Mickiewicza dobrze wpisał się w poetykę reportaży Stasiuka (zwłaszcza tomu Wschod). Autor Taksimu podróżuje bowiem nie po przestrzeni materialnej, lecz duchowej, do której wkracza z Gorlic przez bramę na wschód, „do innego świata, innego czasu”. Jak sam pisze w książeczce dołączonej do płyty: „Trochę drzwi w zaświaty, bo przecież (…) nie ma dawnej Rzeczypospolitej, nie ma bezkresnej krainy wspartej hen o Tatarię, Krym i Turcję. I tylko wyobraźnia może tam powrócić, tylko imaginarium jest w stanie wskrzesić dawną przestrzeń (…)”.

W różny sposób próbowano w ostatnich latach oswajać Mickiewicza dla współczesnego czytelnika czy słuchacza. Przypomnę jedynie dwa projekty. Pierwszym była wydana w 2002 roku płyta zespołu Lecha Makowieckiego Zayazd zatytułowana Zayazd u Mistrza Adama (wydawcą było Polskie Radio). Zawierała ona ponad dwadzieścia utworów autora Pana Tadeusza zaaranżowanych w różnorodnych konwencjach (między innymi bluesa, romansu rosyjskiego, country, reggae). Drugim projektem był zrealizowany z wykorzystaniem tego materiału słowno-muzyczny spektakl Gliwickiego Teatru Muzycznego. Każda taka próba, wymykająca się kanonowi szkolnej lektury wieszcza, zasługuje na uznanie.

Omawiana płyta Mickiewicz – Stasiuk – Haydamaky to nie pierwsze wspólne nagranie ukraińskiego zespołu z polskimi wykonawcami. Wymienię choćby utwór wykonany z zespołem Püdelsi, współpracę z liderem zespołu Strachy na Lachy Grabażem, Pablopavo i Kamilem Bednarkiem. Jak dotąd największą popularność zdobyła płyta (i towarzysząca jej książka) zatytułowana Voo Voo i Haydamaky, która podobnie jak recenzowana pozycja ukazała się nakładem Agory. Była nominowana do Fryderyków w kategorii album roku folk/muzyka świata i uzyskała status Złotej Płyty.

Mickiewicz – Stasiuk – Haydamaky… Czego tu nie ma? Są największe poetyckie „przeboje” Mickiewicza, wśród nich otwierające płytę Stepy akermańskie (step ukraiński traktowany jako figura nieskończoności, przestrzeń wolności, ale i lęku, co w swoim eseju Granica i Ukraina zdiagnozowała Maria Janion), Reduta Ordona (w wersji ukraińskiej zyskała nową, jakże aktualną (anty)wojenną interpretację) czy Upior. Razem to dziesięć utworów i ponad czterdzieści pięć minut wciągającej muzyki. Świeżo i porażająco brzmi zwłaszcza Pielgrzym, z jedną z psychodelicznie wyśpiewywanych przez założyciela i lidera zespołu Haydamaky Ołeksandra Jarmołę w formie refrenu strof – na ukraiński przełożył ją Serhij Żadan. Albo Alpuhara, bliska muzycznie tradycjom bałkańskim i arabskim. Przebojowo i dixielandowo zabrzmiały Bajdary. Zresztą bogactwo instrumentarium (poza tradycyjnymi gitarami czy perkusją na płycie słychać trąbkę, puzon, klarnet, sopiłki, duduk, flojarę, drymbę czy ney) pozwoliło na muzyczne pulsacje od nastrojowej melancholii po bardzo energetyczne rockowe granie na szerokim „stepie dźwięków” (celne określenie użyte przez Jarmołę).

Płycie towarzyszy wspomniana książka: starannie wydana, zawiera wybrane teksty, reprodukcje rękopisów poezji Adama Mickiewicza ze zbiorów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Znajdziemy w niej także rys historyczny autorstwa Andrzeja Stasiuka, w którym pisarz uzasadnia, dlaczego akurat Haydamaky grają Mickiewicza i dlaczego wydobywają z jego poezji orientalność, wschodniość i stepowość: „Mają do tego najlepsze prawo jako muzyczni spadkobiercy kozaczyzny. A jako potężny zespół rockowy pokazują siłę Mickiewiczowskiego trzynastozgłoskowca. Przecież to jest napisane specjalnie dla rockowego bandu”. Wtóruje mu Ołeksandr Jarmoła: „Sięgnęliśmy w dawne czasy, mając Andrzeja za przewodnika i zarazem towarzysza tej literackiej eskapady (…). Na stepie dźwięków nikt nas nie ścigał, byliśmy wolni, więc gnaliśmy od Wschodu do Zachodu, od Litwy do Morza Czarnego. Liczymy na to, że naszym galopem wzburzyliśmy dostatecznie tuman w waszych głowach…”.

Mam nadzieję, że to nie ostatnie spotkanie Stasiuka i Haydamaków. Po recytacjach czy właściwie bardzo charyzmatycznych melodeklamacjach chrypiącego Stasiuka aż czekam, kiedy pisarz pójdzie o krok dalej i zaśpiewa inne utwory. Mogłyby to być choćby znakomite, ale zapomniane dzisiaj teksty humańskiej grupy literackiej ZaGoGra (chodzi mi zwłaszcza o poezję Seweryna Goszczyńskiego i Józefa Bohdana Zaleskiego). A gdyby jeszcze dołączyli do nich Wojciech Waglewski, Mateusz Pospieszalski i pozostali muzycy zespołu Voo Voo – sprawa wydaje się interesująca.

Dariusz Rott

Recenzja ukazała się w najnowszym numerze „Nowej Europy Wschodniej” (3-4/2018)


Powrót
Najnowsze

Brudna perła Finlandii. Sprawa Airiston Helmi a relacje fińsko-rosyjskie

12.11.2018
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Spotkanie z Wojciechem Góreckim

07.11.2018
NEW
Czytaj dalej

Konkurs dla prenumeratorów na 10-lecie NEWu

07.11.2018
NEW
Czytaj dalej

Do Polaków. Cały wiek polsko-ukraiński: nie pierwszy i nie ostatni

07.11.2018
Ukraińcy – obywatele Rzeczypospolitej Polskiej
Czytaj dalej

10-lecie NEW

31.10.2018
NEW
Czytaj dalej

Warszawskie spotkanie z Marceliną Szumer-Brysz

29.10.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu