Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Akt oskarżenia przeciwko Banderze
2018-07-02
Marek Wojnar

Postać Grzegorza Rossolińskiego-Liebe jest dobrze znana osobom interesującym się zagadnieniami ukraińskiego nacjonalizmu. W 2012 roku uczony, pracując nad biografią Stepana Bandery, na zaproszenie Fundacji im. Heinricha Bölla miał przeprowadzić sześć wykładów na Ukrainie. Wybuchł skandal, gdyż historyk określał przywódcę OUN-B jako ukraińskiego faszystę. Odbyło się zaledwie jedno spotkanie: w ambasadzie niemieckiej w Kijowie, w asyście milicji i protestujących z nacjonalistycznej Swobody. Dwa lata później biografia Bandery pióra Rossolińskiego-Liebe ukazała się po angielsku, wywołując ożywioną dyskusję na Ukrainie i poza jej granicami. Kontrowersje spowodowały, że do dzisiaj nie ukazał się jej ukraiński przekład. W 2018 roku został natomiast wydany przekład polski – Bandera. Faszyzm, ludobójstwo, kult. Życie i mit ukraińskiego nacjonalisty.

Praca Rossolińskiego-Liebe poraża bogactwem źródłowym. Autor wykorzystał imponującą liczbę dokumentów, pracując w kilkunastu archiwach Polski, Ukrainy, Rosji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Nie mniejsze wrażenie wywołuje zgromadzona i cytowana przez historyka literatura, którą można uznać za niemal kompletną. Niemal, gdyż autora cechuje przesadny dystans wobec profesjonalnej ukraińskiej historiografii, wskutek czego nie odwołuje się do ważnych prac Heorhija Kasjanowa i Ołeksandra Zajcewa.

Pod względem interpretacyjnym książka jest jednak już bardziej niejednoznaczna. Nieraz można odnieść wrażenie, że niektóre zagadnienia autor opisuje w taki sposób, aby potwierdzały tezy o ludobójczym i faszystowskim charakterze działalności Stepana Bandery. Rossoliński-Liebe nie ogranicza się do opisania życia prowidnyka OUN-B i jego późniejszego kultu, lecz omawia też zbrodnie ukraińskich nacjonalistów, na które ten miał wpływ co najwyżej pośredni (pogromy antyżydowskie) lub na które nie miał żadnego wpływu (zbrodnia wołyńska). Równocześnie autor niewiele miejsca poświęca powojennej walce Ukraińskiej Powstańczej Armii z Sowietami. Ten element historii UPA jawi się mu jako przedłużenie zbrodniczej działalności ukraińskich nacjonalistów. Rossoliński-Liebe kilkukrotnie powtarza, że w wyniku powojennej działalności UPA zginęło 20 tysięcy cywilów i tylko 10 tysięcy wojskowych. Zapomina przy tym dodać, że sytuacja, w której z rąk podziemia ginie większa liczba cywilów niż wojskowych, jest dość typowa (pod tym względem powojenne ukraińskie podziemie ustępowało chociażby litewskiemu).

Sporą konsternację budzi też podejście Rossolińskiego-Liebe do ofiar nacjonalizmów i totalitaryzmów w Europie Wschodniej w pierwszej połowie XX wieku. Oczkiem w głowie autora jest przemoc ukraińskich nacjonalistów wobec Żydów i to jej poświęca on zdecydowanie najwięcej miejsca. Budzi to pewne zdziwienie, bowiem to masowe mordy na ludności polskiej Wołynia i Galicji Wschodniej stanowiły zbrodnię zaplanowaną i przeprowadzoną przez ukraińskie nacjonalistyczne podziemie, podczas gdy odpowiedzialność OUN i UPA za Holokaust była najczęściej pośrednia. Autorowi wyraźnie brakuje też empatii w opisywaniu cierpień Ukraińców. Niemieckiej przemocy wobec miejscowej ludności w Komisariacie Rzeszy Ukraina praktycznie nie zauważa. Z kolei stosowanie terminu „ludobójstwo” na określenie Wielkiego Głodu to dla Rossolińskiego-Liebe „ważna nacjonalistyczna narracja”.

Sporo uwag można mieć wobec wielu bardziej szczegółowych twierdzeń autora. Stanowczo przecenia on znaczenie rasizmu w ukraińskiej myśli politycznej, a przywoływanie w tym kontekście Mychajły Hruszewskiego jest wręcz dziwaczne. Autor bardzo stara się też połączyć Banderę z faszyzmem. Sugeruje, że młody nacjonalista musiał czytać pochwalne wobec tej ideologii artykuły przedstawiciela OUN we Włoszech Jewhena Onackiego na łamach „Rozbudowy Nacji”. Autor nie uwzględnia rezerwy, z którą młode po- Recenzje Grzegorz Rossoliński- Liebe, Bandera 163 kolenie OUN odnosiło się do poglądów starszych działaczy, nie zauważa też, że mimo afirmacji faszyzmu Onacki był jednym z najbardziej umiarkowanych działaczy OUN. Wydaje się, że Rossoliński-Liebe przecenia także rolę Bandery w sformułowaniu koncepcji przemocy etnicznej OUN-B. W rzeczywistości Jarosław Stećko i Mychajło Kołodziński nakreślili zasadnicze kierunki polityki nacjonalistów wobec Żydów i Polaków już pod koniec lat trzydziestych, kiedy Bandera przebywał jeszcze w więzieniu.

Na plus autorowi należy zaliczyć próbę komparatystycznego zestawienia ukraińskiego nacjonalizmu z innymi skrajnie prawicowymi ruchami w Europie Środkowej i Wschodniej. Rossoliński-Liebe dość szeroko porównuje OUN na różnych etapach rozwoju z takimi ruchami, jak chorwaccy ustasze, rumuńska Żelazna Gwardia czy słowacka Partia Ludowa. Więcej wątpliwości musi za to budzić próba zestawienia Bandery (i jego kultu) z takimi liderami nacjonalistycznych ruchów, jak Corneliu Codreanu, Ion Antonescu, Ante Pavelić, Roman Dmowski czy ksiądz Jozef Tiso. Faktycznie biografie powyższych postaci (z wyjątkiem Codreanu) są tak nieprzystające do życiowej drogi Bandery, że próba porównania wydaje się dość jałowa intelektualnie.

Rossoliński-Liebe słabo rozumie rzeczywistość polityczno-społeczną na współczesnej Ukrainie, w której kultywowana jest pamięć o Banderze. Państwo ukraińskie po 1991 roku jawi mu się miejscem, gdzie zwolennicy przywódcy OUN-B spierają się z gloryfikatorami Lenina. Autor praktycznie nie dostrzega różnorodności regionalnej, za to nieraz popada w fałszywy symetryzm, czego przykładem może być określenie Partii Regionów jako „lustrzanego odbicia Naszej Ukrainy”. Znacznie lepiej odczytuje słabości polsko-ukraińskiego dialogu historycznego, słusznie zwracając uwagę, że polityka pojednania koncentrowała się w większym stopniu wokół UPA i polskiego podziemia niż wokół ich ofiar.

Grzegorz Rossoliński-Liebe nie zostanie zwolennikiem Bandery. Mimo to nie opuszcza mnie wrażenie, że jedna rzecz ściśle łączy go z apologetami przywódcy OUN-B. Podobnie jak oni, niemiecko-polski historyk stanowczo przecenia historyczne znaczenie Bandery, którego nazwisko należy łączyć głównie z rozłamami w ukraińskim ruchu nacjonalistycznym. Chciałbym kiedyś przeczytać książkę, która przekonująco wyjaśni, w jaki sposób ten kiepski polityk i pośledni intelektualista stał się równocześnie symbolem bohaterstwa i ludobójstwa. Póki co mamy niezwykle wartościową źródłowo i zasługującą na lekturę książkę Rossolińskiego-Liebe, która zarazem jest aktem oskarżenia przeciwko Banderze.

Marek Wojnar

 

Grzegorz Rossoliński-Liebe, Bandera. Faszyzm, ludobójstwo, kult. Życie i mit ukraińskiego nacjonalisty, tłum. Sebastian Szymański, Prószyński Media, Warszawa 2018


Powrót
Najnowsze

Wymazana pamięć Donbasu

13.07.2018
Jewgienija Biełorusiec Olha Rusina
Czytaj dalej

Inszallach zabija innowacyjność

10.07.2018
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Na wojnę

06.07.2018
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Akt oskarżenia przeciwko Banderze

02.07.2018
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Nikol Zbawiciel

29.06.2018
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Śladami przodków

25.06.2018
Antoni Radczenko Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu