Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wartości Zachodu i otoczenia Janukowycza są sprzeczne
2011-06-11
Niestety wartości Zachodu i Wiktora Janukowycza oraz jego otoczenia są sprzeczne, dlatego konflikt interesów wydaje się nieunikniony. Ekipa ta sądzi, że można realizować recepty byłych urzędników Administracji Prezydenta – Anatolija Oreła i Wiktora Medwedczuka – w relacjach z Zachodem. A to nic więcej, jak tylko pozycja podległa Rosji.

Walka trwa i jeżeli Zachód ustąpi kosztem Ukrainy, to okaże się, że jest w takiej samej sytuacji jak Janukowycz po podpisaniu porozumień charkowskich. Jego położenie jako partnera Rosji nie tylko się nie poprawiło, ale uległo znacznemu pogorszeniu. Teraz Janukowycz jest gotowy iść na ustępstwa względem Zatoki Kerczeńskiej. Natomiast na niższe ceny gazu nie ma co liczyć. Przyczynami są brak wykształcenia Janukowycza i odpowiedniego przygotowania do objęcia fotela prezydenta. To dotyczy nie tylko jego, ale i całego otoczenia – poważnie daje o sobie znać problem jakości ukraińskiej elity, a zwłaszcza wpływu na nią rosyjskich służb specjalnych.

Reforma sądownictwa i działania Sądu Konstytucyjnego (między innymi nadanie Janukowyczowi bezprawnych pełnomocnictw) czy prześladowanie Julii Tymoszenko dobrze ilustrują kulturę polityczną i rozumienie polityki przez lokalnych możnowładców, a także ich wartości. Problem tkwi nie w tym, że Tymoszenko nie złamała prawa czy że jest lepsza od Janukowycza, a w tym, iż prawdziwe śledztwo i sąd wykryją głębokie wpływy Rosji.

Niegdyś były prezydent Ukrainy Leonid Kuczma tworzył „chore” państwo Europy, imitując i manipulując europejskim wyborem. Janukowycz stwarza zagrożenie – o wiele większe niż Białoruś – dla bezpieczeństwa europejskiego, ponieważ wspiera iluzję Rosji, że jest ona zdolna odrodzić się jako wielka potęga. W taki sposób konserwowane są problemy, które w tej części Europy mogą wybuchnąć z nową siłą.

Dzisiaj wydaje się, że Afganistan czy Azja Południowo-Wschodnia są ważniejsze. Jednak za kilka lat procesy w Rosji i na Ukrainie mogą wyjść spod kontroli Zachodu, wtedy konflikt w Gruzji z 2008 roku może wydać się dziecięcą igraszką.

W tym sensie pomarańczowa rewolucja pozostaje dla dzisiejszych możnowładców „siekierą”, która wciąż wisi nad nimi i wywołuje w nich lęk. Zapewne rozumieją, że wydarzenia z 2004 roku były naturalnym procesem, a nie manipulacją.

Jewhen Petrenko jest dziennikarzem tygodnika „Ukrajinśke Słowo”.

Przełożył Piotr Andrusieczko

--
Zobacz także:
Piotr Andrusieczko, Andrzej Brzeziecki  Na Ukrainie się ściemnia
Powrót
Najnowsze

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu