Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Białoruś – równanie z wieloma niewiadomymi
2011-06-13
Kamil Kłysiński
Polityczne represje na Białorusi wywołały kolejny kryzys w stosunkach z Unią Europejską. Prawdopodobnie kiepska kondycja białoruskiej gospodarki i naciski Rosji wymuszą na Aleksandrze Łukaszence ustępstwa wobec Unii. Jednak czy Bruksela będzie potrafiła skutecznie działać w nowej sytuacji?

Powrót władz białoruskich do polityki represji wobec opozycji doprowadził do kolejnego kryzysu w relacjach Mińsk-Bruksela. Białoruś ponownie stała się problemem dla Unii Europejskiej, utrudniającym i destabilizującym realizację wszystkich programów skierowanych do obszaru poradzieckiego, w tym przede wszystkim Partnerstwa Wschodniego. Jednocześnie drastycznie pogarszająca się sytuacja białoruskiej gospodarki oraz działania Rosji, usiłującej wykorzystać trudne położenie Białorusi, stwarzają kolejną szansę na powrót do dialogu białorusko-unijnego. Jednak tym razem Unia powinna bardziej adekwatnie oceniać ewentualne demokratyzacyjne działania reżimu i w związku z tym wymagania wobec Aleksandra Łukaszenki powinny wyjść poza postulat zwolnienia wszystkich więźniów politycznych.

Podejmując decyzję o rozpędzeniu 19 grudnia ubiegłego roku powyborczej demonstracji opozycji w centrum Mińska, Łukaszenka zerwał wszelkie formalne i nieformalne zasady budowania relacji z Unią Europejską. Tym samym zakończył się, trwający od jesieni 2008 roku, dialog na linii Mińsk-Bruksela.

W odpowiedzi na falę represji wobec opozycji, niezależnych mediów i przedstawicieli organizacji społecznych ministrowie spraw zagranicznych krajów Unii Europejskiej jeszcze w styczniu 2011 roku zdecydowali o wprowadzeniu listy sankcji wizowych wobec przedstawicieli reżimu. Po kilku rozszerzeniach spis ten obejmuje obecnie niemal dwieście nazwisk i jest to najdłuższa lista sankcji wizowych w wieloletniej historii trudnych stosunków unijno-białoruskich.

Ponadto, mimo że Białoruś nie została formalnie usunięta z programu Partnerstwa Wschodniego, to de facto współpraca w większości z zainicjowanych wcześniej projektów jest zamrożona. Na czas nieokreślony zostało zawieszone – planowane jeszcze przed wyborami – uruchomienie mandatu Europejskiego Banku Inwestycyjnego na finansowanie projektów z udziałem Białorusi. Pod znakiem zapytania znalazło się również udzielenie kolejnych kredytów stabilizacyjnych z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a także realizacja nowych projektów z Bankiem Światowym oraz Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju. Jednocześnie część państw członkowskich Unii Europejskiej opowiada się za wprowadzeniem – wzorem USA – sankcji ekonomicznych, skierowanych przeciwko konkretnym przedsiębiorstwom państwowym, będącym źródłem dochodów dla reżimu. Wśród nich wymienia się koncern petrochemiczny Biełnieftiechim i eksportera broni oraz sprzętu wojskowego Biełtiecheksport. Z kolei prestiżowym ciosem dla Mińska była z pewnością inauguracja 3 maja 2011 roku Zgromadzenia Parlamentarzystów Krajów Partnerstwa Wschodniego Euronest bez udziału białoruskiej delegacji.

Jak na razie unijne sankcje i ograniczenia nie powodują zmian w polityce reżimu. Sądy według ustalonego harmonogramu skazują kolejnych działaczy opozycji, w tym kontrkandydatów Aleksandra Łukaszenki, na wyroki pozbawienia wolności (choć część z nich otrzymuje kary w zawieszeniu). Organy bezpieczeństwa nadal represjonują działające jeszcze niezależne struktury, również zarejestrowane partie polityczne. Natomiast w oficjalnych komunikatach białoruskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wciąż pojawiają się oskarżenia pod adresem Unii o „niekonstruktywne i nieobiektywne podejście” i „ingerowanie w sprawy suwerennego państwa”.

Taka sytuacja sprawia, że Białoruś coraz bardziej zostaje w tyle za innymi państwami objętymi Partnerstwem Wschodnim i tym samym – już po raz kolejny – staje się swego rodzaju brakującym ogniwem w unijnej polityce wschodniej. Jest to problematyczne dla Wspólnoty Europejskiej, jak dotąd bowiem nie udało się wypracować skutecznej strategii oddziaływania na reżim białoruski. Bruksela, pomimo wielokrotnych prób, wciąż nie jest w stanie nakłonić białoruskich władz do wyboru europejskiej drogi rozwoju, nawet w ograniczonym zakresie, czyli bez perspektywy integracji.

Nie jest do końca prawdą – jak twierdzi część ekspertów – że Unia jest całkowicie pozbawiona instrumentów nacisku wobec Białorusi i w związku z tym nie może – w odróżnieniu od Rosji – wywrzeć dostatecznie mocnej presji. Problem Unii polega na niemożności, a poniekąd również niechęci, do wykorzystania posiadanego potencjału. Wprowadzenie embarga na eksport białoruskich produktów naftowych na rynki unijne (głównie do Wielkiej Brytanii i Holandii) byłoby poważnym ciosem w jedną z kluczowych dla białoruskiej gospodarki gałęzi przemysłu. Jednak mimo ciągłych przejawów represji nie udało się przekonać wszystkich państw członkowskich do podjęcia decyzji w tej sprawie. Ważnym aspektem oddziaływania jest również wsparcie kredytowe z ramienia międzynarodowych instytucji finansowych, w których Unia ma wpływ na proces decyzyjny. Bez zgody państw unijnych trudno sobie wyobrazić chociażby kredyt stabilizacyjny z Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Paradoksalnie obecny fatalny stan relacji z Białorusią jest korzystny dla Brukseli. Represyjna polityka wewnętrzna reżimu pozwala zachować względną spójność i konsekwencję stanowiska Unii Europejskiej wobec „kwestii białoruskiej”. Mimo że nie udaje się uzyskać jednomyślności odnośnie do sankcji ekonomicznych, to żadne z państw członkowskich nie znajduje podstaw do wyłamania się z sankcji wizowych.

Jednak sytuacja może w najbliższym czasie ulec zmianie. Od kilku miesięcy drastycznie pogarsza się sytuacja gospodarcza na Białorusi. Brakuje obcych walut na rynku, topnieją rezerwy banku centralnego, inflacja nabiera tempa, rośnie napięcie społeczne, a część podmiotów gospodarczych zawiesza działalność. Władze białoruskie wykazują daleko idącą bezradność i inercję, a jednocześnie desperacko poszukują zewnętrznego wsparcia kredytowego. Sytuację usiłuje wykorzystać Rosja, która zgodziła się udzielić wsparcia (poprzez zdominowaną przez siebie Euroazjatycką Wspólnotę Gospodarczą) w zamian za stopniową prywatyzację atrakcyjnych dla rosyjskich koncernów strategicznych białoruskich zakładów petrochemicznych, maszynowych i spożywczych. Aby zrównoważyć siłę rosyjskiej presji oraz dodatkowo wzmocnić stan finansów, Mińsk zwrócił się 31 maja do MFW z oficjalną prośbą o przyznanie pożyczki stabilizacyjnej w wysokości do ośmiu miliardów dolarów. Wydaje się zatem bardzo prawdopodobne, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy Aleksander Łukaszenka wykona kilka drobnych gestów dobrej woli pod adresem Zachodu, tak aby stworzyć odpowiedni klimat dla uzyskania pomocy. Jak można przypuszczać, w pierwszej kolejności jako karty przetargowej reżim użyje więźniów politycznych.

Wówczas nastąpi kluczowy moment dla unijnej polityki wobec Białorusi. Pojawi się bowiem ryzyko, że część państw członkowskich – głównie tych zainteresowanych elastyczną polityką wobec Mińska – zaproponuje powrót do dialogu oraz udzielenie wsparcia zagrożonej rosyjską ekspansją Białorusi, bez konieczności całkowitego spełnienia wielu warunków, dotyczących zarówno kwestii politycznych, jak i gospodarczych. W tym przypadku reżim białoruski otrzyma sygnał, że Bruksela jest gotowa zgodzić się na swoisty „handel” więźniami politycznymi, co jeszcze bardziej utwierdzi Aleksandra Łukaszenkę w przekonaniu, iż nie ma najmniejszej potrzeby zmieniać dotychczasowej polityki i można podtrzymywać status quo w każdej sferze.

Wszystko wskazuje na to, że najbliższe miesiące będą rozstrzygające nie tylko dla przyszłości samej Białorusi, ale również określą na najbliższe lata relacje unijno-białoruskie. Wydaje się, że niezależnie od obaw przed pozbawieniem Białorusi suwerenności przez Rosję lub destabilizacją społeczno-ekonomiczną na skutek kryzysu, Unia Europejska powinna powstrzymać się od pochopnych decyzji w sprawie ponownego angażowania się w „kwestię białoruską”. Stawiając twarde warunki podjęcia dialogu i udzielenia wsparcia finansowego, Bruksela w najgorszym razie przynajmniej zabezpiecza się przed kolejną porażką i rozczarowaniem we współpracy z władzami Białorusi. A w najbardziej optymistycznym wariancie może nawet skłonić poszukującego bezpieczniejszego od rosyjskiego wsparcia kredytowego Aleksandra Łukaszenkę do szerokich reform gospodarczych i ograniczonych zmian politycznych.

Kamil Kłysiński jest analitykiem Ośrodka Studiów Wschodnich, stałym współpracownikiem „Nowej Europy Wschodniej”.

Projekt współfinansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych.






--
Zobacz także:
17 czerwca, konferencja: „Prezydencja Polski w Unii Europejskiej a Europejska Polityka Sąsiedztwa – czas wyzwań
Rozmowa Tomasza Kułakowskiego z Vladem Filatem Mołdawia: od reintegracji do integracji
Artykuł Kamila Całusa i Piotra Oleksego  Success story pilnie potrzebne, czyli mołdawskie oczekiwania wobec polskiej prezydencji
Rozmowa Piotra Pogorzelskiego z Pawłem Klimkinem Przede wszystkim integracja ekonomiczna
Artykuł Kakhi Gogolashvilego Polska prezydencja – największa szansa dla Gruzji
Artykuł Rubena Mehrabiana Polskie inspiracje w armeńskiej polityce
Artykuł Marty Jaroszewicz Umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską: jak to widzi Ukraina?

Polecamy inne artykuły autora: Kamil Kłysiński
Powrót
Najnowsze

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu