Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Sport postawiony pod ścianą
2018-12-15
Krzysztof Popek, Piotr Rowicki

Z Piotrem Rowickim, dramatopisarzem oraz prozaikiem, rozmawia Krzysztof Popek.

 

 

 

KRZYSZTOF POPEK: Przygotował Pan scenariusz teatralny na podstawie książki Królowie strzelców Zbigniewa Rokity, która opowiada najnowszą historię Europy Wschodniej przez pryzmat sportu. Nie ukrywam, że jest to dosyć zaskakujące – reporterska opowieść jako podstawa dla sztuki teatralnej. Skąd ten pomysł?

PIOTR ROWICKI: Pomysł wypłynął od reżysera, Piotra Ratajczaka, z którym współpracuję od lat. Przeczytał on Królów strzelców i zapalił się do realizacji teatralnej tych historii. Wcześniej wspólnie przenosiliśmy reportaże na scenę, między innymi Białą siłę, czarną pamięć Marcina Kąckiego czy Żeby nie było śladów Cezarego Łazarewicza, także nie był to nasz pierwszy raz i jakieś tam doświadczenie mieliśmy. Reportaże, dobre reportaże są znakomitą pożywką dla teatru. Jest w nich dramat, napięcie, postaci, emocje i historie, które sprawiają, że widz przez dwie godziny jest w stanie oglądać i nie nudzić się. Dodam, że moja praca jako autora scenariusza nie polegała na kopiowaniu i przenoszeniu historii czy postaci, to raczej czerpanie z tej pożywki, wyciskanie, kompilowanie, przestawianie, można powiedzieć tworzenie na nowo. Pojawiają się sytuacje i osoby, których w reportażu nie ma. Teatr nie musi mówić o prawdziwych zdarzeniach. Teatr musi poruszać, dotykać, wkurzać. Nie musi mówić jeden do jednego jak było, kto, o której godzinie i dlaczego, nawet jeśli wychodzimy od rzeczywistych zdarzeń, to bardzo często fantazjujemy i balansujemy na granicy prawda/nieprawda. W przypadku reportaży Zbigniewa Rokity było tak, że zainspirował on nas do własnych poszukiwań, do przyglądania się jeszcze innym sytuacjom, innym postaciom. To była twórcza burza mózgów, w której uczestniczyli również aktorzy.

 

 

Co właściwie zostało przełożone z książki na scenę?

To może być ciekawe zajęcie dla tych widzów, którzy przeczytali Królów strzelców i będą starali się w trakcie przedstawienia przypomnieć czy to było w książce, czy nie. Nie chciałbym teraz wdawać się w wyliczanie, powiem, że ograniczeni byliśmy czasowo i kilka scen, napisanych i właściwie gotowych, nie weszło. Na przykład scena o państwach nieuznanych, które rozgrywają swoje własne mistrzostwa świata. Jest za to Krwawy Mecz, czyli rozgrywka między drużynami Węgier i ZSRR na Igrzyskach w Melbourne w 1956 roku. Udało się pokazać piłkę wodną bez wody, duża w tym zasługa reżysera i Anety Jankowskiej, zajmującej się ruchem scenicznym. Są bracia Starostinowie, Ernest Wilimowski i kilka innych rzeczy. Jest też kilka wątków regionalnych związanych ze Śląskiem. Oprócz wspomnianego Wilimowskiego, opowiadamy historią zapomnianego klubu piłkarskiego FC Katowice, który jako klub mniejszości niemieckiej przez siedemnaście lat grał w polskiej lidze.

 

 

Osobiście, nie jestem wielkim fanem sportu, jednak Królów strzelców, jako osoba fascynująca się historią oraz Europą Wschodnią, przeczytałem z dużym zainteresowaniem. Czy sztuka będzie także dla mnie?

Oczywiście. To nie jest przedstawienie tylko i wyłącznie dla fanów sportu. Fani sportu wolą prawdziwe mecze. My ten sport właściwie, brzydko mówiąc stawiamy pod ścianą. Przez dramaty ludzkie ukazujemy go jako siłę niszczącą. Przede wszystkim przez powiązania z ideologią faszystowską, komunistyczną, totalitaryzmem. Sport, szczególnie w XX wieku, został zawłaszczony i wykorzystany do brudnych rozgrywek politycznych, do propagandy i demonstrowania przewagi nad innymi. Czego skrajnym przykładem była Niemiecka Republika Dopingowa. Ten problem również poruszyliśmy w zabrzańskim przedstawieniu. Chcę też dodać, że nie jest to ciężkie przedstawienie o ciężkich tematach. Udało się zbudować taką formą sceniczną, w której aktorzy świetnie się odnaleźli, gdzie mimo wagi i dramatyczność zdarzeń, zachowana została lekkość i nawet dowcip, ale to już kwestia indywidualna.

 

Czy można powiedzieć, że spektakl ma za zadanie sprawić, żebyśmy przestali neutralnie patrzeć na sport? Obserwując ostatni Mundial w Rosji, wydaje się, że coraz więcej ludzi ma świadomość ścisłego związku sportu z polityką.

Spektakl nie miał aż tak dalekosiężnych celów. I jako autor scenariusza nie jestem w stanie powiedzieć co poczuje widz, co zrozumie i z jaką myślą wyjdzie z teatru. Tego się nie da ani zaplanować, ani przewidzieć. Mogę mówić tylko i wyłącznie o swoich odczuciach. Nie mam wątpliwości co do powiązań na styku polityka – sport. Świat się zmienił, mamy XXI wiek, ale to wcale nie oznacza, że sport powrócił do starożytnych, greckich ideałów: „kalos, kagathos”. Sport jest ciągle grą wielkich interesów. Jako kibice jesteśmy skazani na to, co dostajemy w przekazie telewizyjnym. Możemy mieć większą lub mniejszą świadomość, możemy nawet wiedzieć, co się dzieje przy budowie stadionów w Katarze i jaką rolę w tym biznesie odgrywa FIFA, ale to nie zmieni faktu, że jak reprezentacja Polski awansuje do finałów, to będziemy oglądać i nic innego nie będzie nas interesować.

 

 

Sport to coraz większe pieniądze, a co za tym idzie – coraz większy biznes i ściślejsze powiązania z polityką. W jakim kierunku to zmierza? Czy jest Pan w tych kwestiach optymistą czy pesymistą?

Jestem realistą. Tak jak już wspomniałem wcześniej, z aren sportowych nie wieje optymizmem. Wieje coraz większą komercjalizacją. Ma być show, przerywane od czasu do czasu reklamami, żeby to się wszystkim jakoś zwróciło.

 

Jakie refleksje natury uniwersalnej można wyciągnąć z tej opowieści?

Mam taką nadzieję, że refleksje po spektaklu się pojawią u widza. Dajemy wręcz odpowiedź na te wszystkie wątpliwości, naszą wizję sportu w ostatniej scenie. Oczywiście jest to refleksja poetycka i metaforyczna i być może błędna, ale przynajmniej próbowaliśmy. Najlepiej się o tym przekonać osobiście. Zapraszam w imieniu realizatorów i przede wszystkim aktorów, do Teatru Nowego w Zabrzu.

 

Premiera sztuki Królowie strzelców. Sport w cieniu imperium miała miejsce w Teatrze Nowym w Zabrzu 1 grudnia 2018 roku. Scenariusz został przygotowany na podstawie książki pod tym samym tytułem autorstwa redaktora NEWu Zbigniewa Rokity przez Piotra Rowickiego i Piotra Ratajczaka. Kolejne spektakle będzie można obejrzeć w styczniu 2019 roku. Bilety są do kupienia na stronie internetowej.

 

Piotr Rowicki jest dramatopisarzem, prozaikem, autorem książek dla dzieci, z wykształcenia historykiem.

 

Fot. Paweł JaNic Janicki


Powrót
Najnowsze

Książka Pawła Kowala nominowana do Nagrody Moczarskiego 2019

21.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Protesty na Ukrainie – tymczasowy kryzys czy nowy Majdan?

21.10.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Kaukaz a turecka inwazja w Syrii

17.10.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

16.10.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Warszawa: Tango śmierci. Spotkanie z Jurijem Wynnyczukiem i Bohdanem Zadurą

15.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Donikąd. Podróże na skraj Rosji

14.10.2019
Michał Milczarek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu