Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Co po soborze?
2018-12-20
Adam Szczupak

Sobór zjednoczeniowy, którego dziełem było powołanie do życia Kościoła Prawosławnego Ukrainy, przeszedł już do historii. Jego dopełnieniem będzie styczniowa uroczystość przekazania przez patriarchę Konstantynopola Bartłomieja tomosu – aktu potwierdzającego autokefalię ukraińskiego prawosławia. I choć z pewnością to najważniejsze kroki na drodze budowania zjednoczonego Kościoła prawosławnego na Ukrainie, przed nową wspólnotą rysują się kolejne wyzwania.

Jednym z pierwszych zadań, stojących przed głową Kościoła Prawosławnego Ukrainy – metropolitą Epifaniuszem jest powołanie jednolitej hierarchii cerkiewnej. Do tej pory obie wspólnoty: Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego i Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny, które w myśl uchwał soborowych dokonały samorozwiązania, tworzyły równoległe, żeby nie rzec konkurencyjne struktury administracji kościelnej. W wielu ukraińskich miastach znajdowały się siedziby hierarchów obu Cerkwi. W zmienionych, posoborowych realiach ten dualizm nie ma już racji bytu. Kto obejmie stolice biskupie w poszczególnych diecezjach? Jak będzie wyglądała obsada personalna innych instytucji kościelnych? Kwestia ta będzie teraz przedmiotem zakulisowych negocjacji. Według metropolity Epifaniusza, sprawa powołania organów kierowniczych Kościoła Prawosławnego Ukrainy powinna zostać rozstrzygnięta w ciągu miesiąca, najdalej dwóch od chwili otrzymania tomosu.

Drugą ważną kwestią jest utrzymanie niezależności nowej wspólnoty prawosławnej od władzy świeckiej. Głównym zarzutem wysuwanym pod adresem soboru zjednoczeniowego było jego upolitycznienie, a to przez fakt zasiadania przy stole prezydialnym Petra Poroszenki. Prezydent, choć oficjalnie przybył jako gość, nie ograniczył się do odgrywania roli reprezentacyjnej, ale wygłosił kilka przemówień, i to nie poświęconych bynajmniej duchowości prawosławnej. Co więcej, Poroszenko zapowiedział także swój udział w stambulskiej uroczystości przekazania przez patriarchę Bartłomieja aktu tomosu. Chociaż kampania przed marcowymi wyborami prezydenckimi na Ukrainie dopiero nabiera tempa, wielu obserwatorów odebrało eklezjalne występy Poroszenki jako próbę odzyskania kilku „oczek” poparcia społecznego, jak wieszczą aktualne sondaże – wciąż nieszczególnego. Z kolei inni krytycy zarzucali prezydentowi chęć podporządkowania sobie nowego Kościoła. Bolączką Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej jest jej podległość wobec Kremla i przyjęcie przez nią roli jednego z narzędzi polityki państwowej. Hierarchia Kościoła Prawosławnego Ukrainy musi zatem bardzo uważać, by nie powtórzyć tego błędu – czy to jeszcze za prezydentury Poroszenki, czy też jego następców. Pokus, na które będą tym polu przeżywać ukraińscy decydenci, na pewno nie zabraknie.

Wreszcie, pozostaje sprawa dalszego współistnienia Kościoła Prawosławnego Ukrainy i Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Ten ostatni, choć z pewnością osłabiony, nie dokona swego żywota w najbliższym czasie. W soborze zjednoczeniowym wzięło udział zaledwie dwóch jego hierarchów, wykluczonych następnie przez swoich zwierzchników ze stanu duchownego. Raczej należy się spodziewać masowej migracji na łono Kościoła Prawosławnego Ukrainy poszczególnych wiernych, duchownych i parafii, niż większych rotacji w gronie hierarchii podległej Patriarchatowi Moskiewskiemu. Metropolita Epifaniusz jasno zaznaczył, że nie ma mowy o przejmowaniu w sposób siłowy świątyń, należących obecnie do UKP PM. Ale w warunkach naprężonych stosunków ukraińsko-rosyjskich i rozkręcającej się kampanii wyborczej na Ukrainie nie można wykluczyć ekscesów czy też prowokacji na tym polu. Zadaniem zarówno hierarchii kościelnej, jak i władz państwowych, będzie utrzymanie zasady całkowitej wolności wyboru przynależności konfesyjnej i duszenie w zarodku wszelkich zaburzeń na tle religijnym.

Przygotowany w Konstantynopolu, a przyjęty na grudniowym soborze statut Kościoła Prawosławnego Ukrainy zrywa z panującymi dotychczas w ukraińskim prawosławiu regułami sprawowania władzy przez hierarchów. Do tej pory, na wzór moskiewski, zwierzchnik danego Kościoła mógł bez większych przeszkód decydować w sposób autorytatywny o wszystkich najważniejszych sprawach. Wytyczoną przez niego linię synod biskupów realizował praktycznie bez większych zastrzeżeń. W myśl nowych zasad, obradujący pod przewodnictwem metropolity synod będzie składał się wyłącznie z niestałych członków, zmieniających się co pewien czas. Umożliwi to demokratyzację Kościoła i wprowadzi zupełnie nowe realia w życiu ukraińskiego prawosławia. Również autokefaliczny ustrój Cerkwi, niemalże symbolicznie tylko związanej z Konstantynopolem, a zatem samodzielnie decydującej o swojej polityce wewnętrznej, będzie przełomem w dziejach współczesnej Ukrainy. Przed ukraińskim prawosławiem i społeczeństwem rysuje się wielka szansa, teraz nadszedł czas porozumienia i starań, by należycie ją wykorzystać.

 

Fot. Адміністрація Президента України (cc by 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Jurij Bojko – rosyjski głos nad Dnieprem

25.03.2019
Grzegorz Tutak
Czytaj dalej

Kazachstan: abdykacja przywódcy narodu

24.03.2019
Kacper Ochman
Czytaj dalej

Równanie z trzema niewiadomymi

23.03.2019
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Jakich scenariuszy dla Europy Środkowej chciałyby uniknąć USA i Niemcy

23.03.2019
NEW
Czytaj dalej

Buran: krakowskie spotkanie z Wojciechem Góreckim

22.03.2019
NEW
Czytaj dalej

Rozbity fortepian Petra Poroszenki

20.03.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu