Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ukraina 2018: Powoli, ale stabilnie
2019-01-13
Paweł Kost

Czego było więcej w ubiegłym roku na Ukrainie – sukcesów czy porażek?

 

Polityczna stabilność

Ubiegły rok ugruntował ukraiński krajobraz polityczny powstały po 2013 roku. Ma to dobre i złe strony. Nie tylko w 2018 roku, ale też przez ostanie pięć lat praktycznie nie pojawiły się „nowe twarze”, które są niezbędne do odnowienia nie tylko stylu ukraińskiej polityki, ale państwa w ogóle. Owszem, w rankingach przedwyborczych na przyzwoitych lokatach mamy stosunkowo nowe nazwiska. Ale są oni albo groteskowi (jak np. Wołodymyr Zełeński), albo niedostatecznie silni organizacyjnie (Anatolij Hrycenko), co niemalże przekreśla ich szanse na zwycięstwo. Pod koniec roku wyraźnie zarysował się trend świadczący o tym, że bój o fotel prezydenta stoczy urzędujący prezydent Petro Poroszenko i była premier Julia Tymoszenko. Ponadto zwraca uwagę bardzo niski poziom zaufania do polityków ze strony społeczeństwa. Dla przykładu od 40 do 50 procent respondentów nie widzi godnego kandydata na najważniejsze stanowisko w kraju.

Innym przejawem „stabilności” politycznej o mocno zarysowanym negatywnym odcieniu były też rezultaty walki z korupcją na najwyższych szczeblach. Zapewne między innymi w obawie przed rujnowaniem obecnej konstrukcji politycznej w Kijowie, charakteryzującej się kruchą koalicją w parlamencie, władze nie zdecydowały się na rozprawę z politykami lub urzędnikami, których „przejrzystość” budzi sporo wątpliwości. Imitowały za to ten proces. Za symbol tego kursu może zostać uznana sprawa Romana Nasirowa – szefa Państwowej Służby Fiskalnej, którego najpierw w błysku fleszy aresztowano, by potem „po cichu” uniewinnić. Oprócz słabości ukraińskich sądów, casus Nasirowa zademonstrował, że elity nie są gotowe do prawdziwej walki z korupcją, przewidującej surowe kary za popełnione nadużycia. Społeczeństwo nie doczekało się zatem jasnego sygnału o braku przyzwolenia na praktyki korupcyjne „na górze”.

Mimo wspomnianych wyżej negatywnych implikacji wiążących się z zachowaniem stabilności na scenie politycznej oczywistym jest, że niesie ona ze sobą ważny pozytywny skutek. Jest nim amortyzacja wszelkich dążeń destabilizacyjnych autorstwa Rosji oraz niektórych sił nad Dnieprem. Dzięki temu następstwa wciąż kontynuowanych hybrydowych zabiegów Kremla na Ukrainie nie są tak odczuwalne jak mogłyby być w przypadku kryzysów politycznych. Ponadto pozwoliło to wdrożyć, choć powoli i chaotycznie, reformy oraz względnie ustabilizować gospodarkę.

 

Powolne i deformowane, ale jednak reformy

Ubiegły rok przyniósł również kontynuację przemian poszczególnych sfer życia publicznego i gospodarki. Sukcesywnie wdrażano dalsze etapy decentralizacji, choć konceptualnie nie zanotowano postępów – kilka kluczowych projektów ustaw, w tym zmieniających Konstytucję, wciąż jest w poczekalni. Stosunkowo dobre tempo reform zachowano w energetyce, ale ma ono bardzo nierównomierny charakter w zależności od sektora. Na szczególną uwagę zasługuje decyzja rządu o podwyżkach cen gazu o 23,5 procent dla gospodarstw indywidualnych podjęta zaledwie na kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi. Bardzo pozytywnym krokiem był też faktyczny start reformy służby zdrowia, która praktycznie od razu przynosi namacalne efekty.

Równolegle do tych działań Kijów kontynuował współpracę z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, która jest warunkiem koniecznym sukcesu reform i względnej stabilności nad Dnieprem. Rezultatem tego było zwiększenie na koniec roku rezerw walutowych do poziomu najwyższego od pięciu lat. Także inflacja okazała się najniższą w tym okresie. Ponadto skutecznie chroniono kurs hrywny, która na koniec roku miała się znacznie lepiej niż prognozowano. Wymienione sukcesy osiągnięto mimo tego, że w ubiegłym roku Ukraina zaczęła spłacać lwią część długu zagranicznego (szczyt tych wypłat jest oczekiwany w 2019 i zwłaszcza 2020 roku), a to zawsze zwiększa presję na kurs hrywny. To jeszcze bardziej podkreśla sukces Kijowa.

Ukraina kontynuowała zrywanie więzów gospodarczych z Rosją. Udział Rosji w ukraińskim handlu towarami i usługami spadł o kolejne 2 procent (dane po upływie jedenastu miesięcy). Jeszcze bardziej symptomatycznymi były wygrane podmiotów z Ukrainy z ich odpowiednikami z Rosji w międzynarodowych procesach sądowych. Najpierw w lutym Naftohaz odniósł przytłaczające zwycięstwo nad Gazpromem w Trybunale Arbitrażowym w Sztokholmie, który przyznał mu odszkodowanie w wysokości 4,63 mld dolarów po trwającym kilka lat największym w dziejach procesie tego typu. W listopadzie państwowy Oszczadbank odniósł zwycięstwo i uzyskał rekompensatę 1,3 mld dolarów za utracone aktywa na Krymie. Te wygrane miały nie tylko wymiar finansowy, bo w obu przypadkach kwoty są imponujące, ale także prestiżowy na arenie międzynarodowym. Naftohaz pokazał, że prawo międzynarodowe jest po stronie Kijowa, który, według wersji Moskwy, od lat „kradł gaz”. Orzeczenie wskazało zaś na innego „złodziejaszka”. Zaś Oszczadbankowi oprócz odszkodowania udało się uzyskać międzynarodowe potwierdzenie braku zgody na aneksję Krymu.

Negatywnymi rysami minionego roku w gospodarce było zaniechanie deoligarchizacji: ogółem i w poszczególnych sektorach ekonomii. Zmiany i reformy już wprowadzone mają niewątpliwie sporą wartość, ale bez zasadniczych ruchów uderzających w monopolistyczne praktyki będą pozbawione kluczowego komponentu – wolnej konkurencji, co wypaczy reformy. Oprócz najsilniejszych od lat oligarchów, których pozycja nie została naruszona, pojawili się biznesmeni drugiego szeregu, którzy także nie sprzyjają uzdrowieniu gospodarki. Mowa o mocno popieranych przez władze Ukrainy Pawle Fuksie, Witaliju Kropaczowie i Maksymie Jefimowie. Wszyscy zajęli się przejmowaniem aktywów dotąd należących do tzw. rodziny Janukowycza. Umocnienie wspomnianych osób świadczy o niechęci do ustanowienia jasnych i równych dla wszystkich reguł gry w najbardziej tłustych obszarach gospodarki.

 

Bezpieczniejsza Ukraina?

Na tle powszechnie znanej sytuacji panującej od 2013 roku, tematy związane z bezpieczeństwem mają bardzo doniosłe znaczenie dla całokształtu ukraińskiej rzeczywistości. Ubiegły rok upłynął bez poważniejszych eskalacji na donbaskim froncie, choć działania o mniejszej skali podejmowano przez praktycznie cały rok. Ukraińskim siłom udało się nawet przejąć kilka obszarów, które przypadły Kijowowi na mocy porozumień mińskich. W samych „Donbaskiej” i „Ługańskiej Republice Ludowej” doszło do przetasowań (choć w Ługańsku jeszcze w 2017 roku), które można określić jako podział wpływów między Federalną Służbą Bezpieczeństwa FR i Głównym Zarządem Wywiadowczym FR, a także powrót znaczenia rodziny Janukowycza. Oprócz udanego zamachu na Aleksandra Zacharczenkę, katalizatorem tych zmian były „wybory” w obydwu quasi-republikach. Jednocześnie wydarzenia wokół Morza Azowskiego i Cieśniny Kerczeńskiej pokazały, że front rosyjsko-ukraińskiej wojny zatacza nowe kręgi. Nie można wykluczyć, że przed nami wzrost napięcia także na Morzu Czarnym w okolicach wybrzeża Ukrainy. Zaostrzenie sytuacji pod koniec listopada nie doprowadziło na razie do adekwatnej reakcji Zachodu, bez wsparcia którego Ukraina nie będzie w stanie stawić czoła morskiemu zagrożeniu kreowanemu przez Kreml.

Jeśli chodzi o wewnętrzny wymiar bezpieczeństwa Ukrainy, wydarzeniem roku było wejście w życie w lipcu Ustawy o bezpieczeństwie narodowym Ukrainy, która jest od tej pory podstawową lekturą dotyczącą planu reform sektora bezpieczeństwa. Ważniejszym od samego jej przyjęcia będzie jednak implementacja – zadanie o wiele trudniejsze i rozciągnięte na wiele lat. Sukcesywnie umacniano także Siły Zbrojne Ukrainy (SZU). Zanotowano początek realnej odbudowy Sił Morskich Ukrainy, cały czas krzepną Wojska Desantowo-Szturmowe, poprawiono stan obrony przeciwlotniczej, a także istotne sukcesy osiągnięto w procesie rozwoju rakiet własnej produkcji, które zaczęły trafiać do dyspozycji żołnierzy. Medialnym wydarzeniem było pozyskanie Javelinów, ale ich dostarczenie – choć ważne – jest przeceniane. Rok 2018 to też pierwsze symptomy seryjnej produkcji zakładów przemysłu zbrojeniowego na potrzeby armii – mają one przyspieszyć w roku bieżącym. Przy czym aż 69 procent zamówień państwowych wykonały firmy prywatne, potencjał których dotąd państwo niemalże pomijało.

Jednocześnie negatywnych symptomów także jest wiele. Warunki finansowe dla kandydatów do armii nie są wystarczająco silnym magnesem dla utalentowanych oficerów. Władze bardzo powoli przygotowują się do utworzenia centralnego organu odpowiedzialnego za koordynację polityki w sferze zbrojeniowej. Stopniowo, na tle względnej ciszy na Donbasie, obserwowane jest też zmniejszenie wsparcia dla rozwoju SZU. A na dalszą poprawę obronności (nie wspominając o spełnieniu standardów NATO, co w perspektywie deklaruje Kijów) potrzeba raczej zwiększenia uwagi na jej strukturze. Wreszcie, wyraźnie spowolniła reforma policji – jej najważniejsze etapy (przede wszystkim zmiany w pionie kryminalnym i śledczym) są nadal przed Ukrainą.

Nie jest tajemnicą, że poziom bezpieczeństwa Ukrainy wyznacza także stan dialogu światowych mocarstw. Z tego względu jednym z naczelnych zadań Kijowa jest uzyskania poparcia międzynarodowego, które będzie miało nie tylko wymiar dyplomatyczny. Przede wszystkim ważne jest doprowadzenie do podjęcia przez Zachód realnych kroków, powstrzymujących Kreml przed dalszą agresją. Na Ukrainie ta część zabiegów jest nazywana walką o międzynarodową koalicję antyputinowską. Formalnie Ukrainie udało się zachować, a nawet wzmocnić, poparcie świata zachodniego. Tyle, że ma ono głównie dyplomatyczny wymiar. Tymczasem oczywistym jest, zwłaszcza na tle wydarzeń na Morzu Azowskim i w Cieśninie Kerczeńskiej, że czas gestów i słów poparcia już przestał być skutecznym. Teraz liczą się działania. A w danej sytuacji chodzi o sankcje wobec Rosji oraz pomoc militarną i finansową dla Ukrainy, a także zwiększenie szeroko rozumianej obecność Zachodu na Ukrainie (włączając w to jej morskie terytorium). I w tym zakresie sukcesy Kijowa nie są jednoznaczne. Owszem sankcje nie tylko utrzymano, a nawet wzmocniono, ale nadal nie są to ciosy mogące wpłynąć na decyzje podejmowane na Kremlu. Restrykcje są dla Rosji uciążliwe, ale nie dotyczą na razie newralgicznych dla Moskwy punktów, jak choćby NordStream 2.

Wielkim sukcesem Ukrainy (także międzynarodowym) było uzyskanie tomosu otwierające drogę do niezależności Prawosławnej Cerkwi Ukrainy. Zagadnienie to ma wiele wymiarów – religijny, społeczny, polityczny, finansowy, prawny, ale także międzynarodowy. Z tego punktu widzenia wydarzenie to jest jednym z największych sukcesów dyplomatycznych niepodległej Ukrainy. Implementacja autokefalii kryje w sobie sporo zagrożeń dla bezpieczeństwa wewnętrznego z uwagi na kreowanie wielu sytuacji konfliktowych. Ważne, by ukraińskie resorty siłowe wykazały skuteczność w likwidowaniu niebezpieczeństw w zarodku.

 

Chaotyczna dynamika

Ciekawe procesy zachodziły w szeroko rozumianym społecznym aspekcie życia nad Dnieprem. Pierwszym z nich było wyraźne zarysowanie się trendu do wzrostu popularności „trzeciej” drogi w rozwoju Ukrainy. W połowie roku kilka instytucji socjologicznych opublikowało dane, z których wynika, że zwiększył się odsetek Ukraińców opowiadających się za umowną koncepcją „ani UE, ani Rosja”. Rezultaty badań opublikowane pod koniec roku pokazały, że tendencja ta wyraźnie wyhamowała. Niemniej jednak jest to pewne wyzwanie dla dalszego kursu Kijowa. Tym bardziej, że równolegle zauważalnym było wzmocnienie dezorientacji społecznej wokół kluczowych kwestii życia publicznego – pokoju na Donbasie czy reform. Wyniki badań ujawniały brak rozumienia procesu reform czy ostatecznych celów Ukrainy w wojnie z Rosją przez sporą część respondentów. To stwarza pewne ryzyko „chaotyzacji” życia publicznego nad Dnieprem.

Oprócz wymiaru ekonomicznego, nasilająca się migracja zarobkowa mieszkańców Ukrainy zaczęła mieć (z racji swej skali) wyraźny wymiar społeczny. Tymczasem władze nie przywiązują wiele wagi do problemu i nie ułatwiają swoimi działaniami życia gastarbeiterom. W zeszłym roku dopiero na szczeblu komunikatów politycznych władze zauważyły problem, ale nie przełożyło się to na konkretne kroki. Wreszcie, narasta problem więźniów politycznych Kremla i jeńców wojennych. Obok oczywistych tragedii ludzkich mamy tu do czynienia ze zjawiskiem społecznym, bo temat jest coraz bardziej chwytliwy i jest eksploatowany przez przeróżne środowiska – polityczne, zewnętrzne, obywatelskie, religijne. Prawdą jest, że Kijów ma związane ręce i ograniczone pole manewru w walce o prawa swych obywateli więzionych w FR, ale oczywistym jest także to, że nawet istniejące możliwości nie są wykorzystywane optymalnie. To niewątpliwa rysa na polityce ukraińskich władz.

* * *

Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności – przede wszystkim wieloletnie zaniechania reform i agresję rosyjską – bilans 2018 roku dla Ukrainy jest raczej dodatni. „Powoli, ale stabilnie”, „z ostrymi zakrętami, ale do przodu” – takie określenia pasują do Ukrainy 2018 roku. Oczywiście każdy – zarówno zajadły krytyk, jak i niepoprawny optymista – znajdzie masę argumentów, by artykułować swe tezy o, odpowiednio, „fiasku” bądź „sukcesach” Kijowa w roku ubiegłym. I obaj nie będą musieli specjalnie manipulować faktami, choć krytycy formułują zawyżone oczekiwania, a apologeci bagatelizują wciąż aktualne zagrożenia. Jednak całościowe spojrzenie na kurs Ukrainy daje podstawy do umiarkowanie pozytywnych ocen.

Rozstrzygnięcia przy urnach w roku wyborczym 2019 mogą teoretycznie sprzyjać odebraniu nawet tego powolnego, ale jednak kursu w kierunku zachodnim. Nie zamieni go orientacja na Wschód, ale chaotyzację skutkującą impasem reform bardzo łatwo sobie wyobrazić. Przed Ukrainą zatem kolejne w jej dziejach „najważniejsze i decydujące” wybory.

 

Paweł Kost – członek Rady Ekspertów Centrum Badań nad Armią, Konwersją i Rozbrojeniem w Kijowie; stały współpracownik „Nowej Europy Wschodniej” i „Defence24.pl”.

 

Artykuł jest częścią cyklu Podsumowania 2018 roku „Nowej Europy Wschodniej”, w ramach którego opublikowaliśmy również teksty dotyczące:

 

Fot. Evgeny Feldman (cc by-sa 3.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Sprawa Iwana Gołunowa: Dawid i Goliat

18.06.2019
Grzegorz Tutak
Czytaj dalej

Czarnobylski Łazarz – historie z zapomnienia

17.06.2019
Andrzej Goworski Marta Panas-Goworska
Czytaj dalej

Promocja w e-kiosku: NEW i NEE 30% taniej

14.06.2019
NEW
Czytaj dalej

Żołnierze ludowego Wojska Polskiego. Historie mówione" w Centrum Historii Zajezdnia

12.06.2019
NEW
Czytaj dalej

Political fiction. O Mołdawii bez geopolityki

12.06.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Wspólny protest ambasadorów Polski i Izraela

11.06.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu