Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Przejmujący głos o Albanii
2019-01-19
Anna Kurpiel

Już po kilkunastu stronach książki Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii zaczęłam mówić o niej każdej napotkanej osobie i tak też zrodził się pomysł napisania recenzji. Ociągałam się jednak na tyle długo, że autorka, Małgorzata Rejmer, została doceniona oficjalnie i 8 stycznia otrzymała Paszport Polityki za osiągnięcia w dziedzinie literatury. Prawdopodobniej więc, w niedługim czasie usłyszy o niej o wiele więcej osób. I bardzo dobrze. Uważam, że książę Rejmer powinien przeczytać każdy, jest to jedna z tzw. lektur obowiązkowych.

Albania jest krajem tak peryferyjnym – leżącym nawet na peryferiach „dzikich Bałkanów”, że dla większości osób stanowi prawdziwą białą plamę na europejskiej mapie. Praktycznie nieobecna w polskich mediach, doczekała się również niezbyt wielu publikacji wydanych w języku polskim. Oprócz przetłumaczonych esejów albańskiego pisarza i intelektualisty Fatosa Ljubonji (Rejmer także z nim robi świetny wywiad!), o tym „najbardziej zamkniętym komunistycznym kraju” można przeczytać u Roberta Kaplana lub Ziemowita Szczerka. Ale książka Rejmer otwiera oczy nawet tym, którzy wymienione lektury znają na pamięć. Jej zapiski o komunistycznej Albanii sprawiają, że znane już wyrażenia: „otoczona murem”, „najcięższy komunizm”, „reżim Envera Hoxhy” nabierają nowego znaczenia. A może raczej – wypełniają się znaczeniem.

Małgorzata Rejmer zastosowała zabieg prosty i skuteczny, znany zarówno reporterom, jak i historykom oraz antropologom, a mianowicie: oddała głos rozmówcom. Jej książka to literacki zapis wywiadów z osobami, które przeżyły i pamiętają komunizm. Kilka mniejszych rozdziałów stanowią własne refleksje Rejmer, fakty opisuje z niezwykłą językową precyzją, świetnym literackim językiem (co nie jest znowu takie częste, nawet u uczniów i dziedziców „polskiej szkoły reportażu”). Autorce udało się dotrzeć do owych osób i odbyć z nimi intymną, a na pewno niełatwą, rozmowę. Od kilku lat mieszka w Tiranie wraz ze swoim partnerem, który, jak przypuszczam, stał się dla niej gatekeeperem do kultury i języka albańskiego (a na pewno pomógł jej w zbieraniu i opracowywaniu materiałów do książki). Tym samym Małgorzata Rejmer balansuje na granicy bycia „obcym” i „swoim”, co stanowi idealną sytuację dla badacza i reportera. Jest na tyle „swoja”, by jej zaufać, a na tyle „obca”, że można powiedzieć jej to, czego „swoim” mówić nie wypada. Dokładnie tak samo buduję do niej swoje zaufanie jako czytelniczka: wierzę jej opisom z jednej strony dlatego, że mieszka już w Albanii od lat, zdążyła poznać język i kulturę kraju, z drugiej – ponieważ nadal ma świeże spojrzenie osoby z zewnątrz.   

Wspominam o zaufaniu i zawierzeniu autorce z jednego prostego powodu. Naprawdę, trudno uwierzyć, zrozumieć i pojąć to, co działo się w Albanii za czasu reżimu Envera Hoxhy (komunistycznego dyktatora Albanii w latach 1945–1985), a co – za sprawą Rejmer, opowiadają nam sami Albańczycy. Całkowite zamknięcie kraju, nieustające czystki, propaganda jako jedyne źródło wiedzy, nieufność społeczna, szpiegostwo, odpowiedzialność zbiorowa i fakt, że za skrytykowanie (albańskiego) chleba lub pomidorów można było trafić za kratki – to tylko krótka charakterystyka komunistycznej Albanii. Rejmer spotkała się z osobami, które za młodu trafiły do więzienia (np. za to, że ich krewny próbował uciec z kraju), by wyjść z niego po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach jako chodzące ludzkie skorupy, zniszczone psychicznie i fizycznie. Tortury, bicie, prześladowanie, więzienie – wszystko to stało się doświadczeniem powojennych albańskich dekad. Gdy Europa Zachodnia rozwijała się kulturowo i ekonomicznie, Europa Wschodnia walczyła o namiastki wolności w ramach bratniego sojuszu z ZSRR, w Albanii ludzie znali tylko jeden model butów, wiersze albańskich propagandowych poetów, zaś podstawowym zajęciem nauczycieli było układanie kamieni w napisy chwalące system i zaciętego dyktatora, który nawet Chiny i ZSRR uznawał za „zbyt mało komunistyczne”. Jednak jednym z najbardziej wstrząsających owoców reżimu był zanik przyjaźni i szczerych relacji międzyludzkich. Jak twierdzi jeden z rozmówców Rejmer, przyjaźń była na wagę złota, wszyscy donosili na wszystkich, a strach nakazywał milczenie. Społeczeństwo albańskie zostało podzielone na „dobrych” i „złych” obywateli, a twórcą podziału był Enver Hoxha i jego tajna policja – Sigurimi.

W 1991 roku, sześć lat po śmierci dyktatora (zastąpionego przez mniej charyzmatycznego Ramiza Alię), runął w Tiranie posąg Envera Hoxhy. Ten symboliczny moment upadku komunizmu i otwarcia na demokrację przyniósł niewątpliwie społeczne katharsis. Jednak, co w znakomity sposób pokazuje książka Rejmer, było to za mało, by stworzyć nowy, zdrowy kraj. Głosy komunistycznej Albanii pokazują i uświadamiają, jak ważne jest rozliczenie się z przeszłością. Choć jest to niezwykle trudne, pracochłonne i kosztochłonne, a być może nawet w pełni niemożliwe, zbrodnie powinny zostać ukarane, zaś ofiary – zadośćuczynione. Polityka grubej kreski uniemożliwiła w Albanii te (naturalne) procesy, nakazując społeczeństwu polityczną i społeczną amnezję. Doprowadziło to do trzech jednoczesnych rezultatów: niegdysiejsi kaci czują się bezkarni, winę za okrucieństwo zrzucając na system; ofiary czują się zapomniane i odrzucone, nie zostały przeproszone ani wynagrodzono im za niesłuszne cierpienie; albańska bliska historia odchodzi w niepamięć. Brak rzetelnej dyskusji na temat przeszłości skutkuje ignorancją u młodzieży oraz zakrzywieniem pamięci u starszego pokolenia, skutkując nawet, znaną i w innych krajach, nostalgią za komunizmem („buty były jedne, ale każdy je miał”). To także zaleta książki Rejmer, że pokazuje wiele odmiennych głosów na temat przeszłości kraju.

Albania jak każdy rozwijający się kraj nie chce patrzeć w przeszłość, lecz – w przyszłość. Od 2015 roku jest członkiem NATO, znajduje się również na liście krajów aspirujących do przystąpienia do Unii Europejskiej. Nikt już nie boi się coca-coli (jak jeden z bohaterów książki), wręcz przeciwnie, amerykanizacja i globalizacja stały się pożądanymi trendami w albańskiej kulturze. Niemniej jednak nie jest to kraj w pełni zdrowy. „Łapówki”, „korupcja”, „pracowałem za granicą”, „złapano mnie jak przemycałem samochody” – to jedne z niewielu wyrażeń w książce odsłaniające obraz Albanii dzisiaj. Kraj nadal boryka się z dużym bezrobociem, lwia część wpływów pochodzi z szarej strefy, zaś sąsiedni Grecy i Włosi wciąż patrzą na Albańczyków jak na potencjalnych nielegalnych imigrantów. Wydaje się jednak, że inaczej stać się nie mogło i budowa zdrowego kraju na chorych fundamentach to proces bardzo czasochłonny, potrzebujący kolejnych dekad i nowych pokoleń. Jak dużą pracę musi wykonać Albania to także jedna z lekcji książki Rejmer, opowiedziana być może najmniej wprost.

Tak jak napisałam na wstępie, Błoto słodsze niż miód polecam każdemu bez wyjątku. Jest to nie tylko świetnie napisana książka o Albanii, najsroższym komunistycznym reżimie europejskim, ale także ponadczasowa i aterytorialna opowieść (a może nawet: przypowieść) o ludzkiej słabości i sile, o mądrości i wartościach; o związku historii z teraźniejszością oraz jej wpływie na przyszłość.

 

Małgorzata Rejmer, Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018.


Powrót
Najnowsze

Płomień Braterstwa – bez Polaków czulibyśmy się dziś osamotnieni

22.08.2019
Mateusz Stachewicz Ołena Bodnar
Czytaj dalej

Gruzja: pełzająca aneksja

20.08.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu