Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską: jak to widzi Ukraina?
2011-06-16
Marta Jaroszewicz
W przeciwieństwie do Polski z początku lat dziewięćdziesiątych, obecne ukraińskie władze nie postrzegają umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską jako mapy drogowej do członkostwa. Porozumienie zostało uznane za polityczny dokument, mający pomóc Ukrainie w osiągnięciu trzech kluczowych celów: uzyskania europejskiej perspektywy, przybliżenia się do zniesienia wiz do Unii oraz zwalczenia międzynarodowego wizerunku Ukrainy jako państwa o pogarszających się standardach demokratycznych.

Negocjacje nad umową stowarzyszeniową pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą zaczęły się w 2008 roku. Kilka miesięcy później, po przystąpieniu Ukrainy do Światowej Organizacji Handlu, rozpoczęły się rozmowy nad pogłębioną i kompleksową strefą wolnego handlu (DCFTA), będącą kluczową częścią umowy stowarzyszeniowej.

Początkowo negocjacje nad umową stowarzyszeniową wydawały się łatwiejsze niż nad umową o strefie wolnego handlu – Ukrainą rządzili „pomarańczowi” o europejskich aspiracjach, w grę nie wchodziły żadne interesy finansowe. Takie przekonanie przetrwało zresztą wybory 2010 roku i zmianę władzy na Ukrainie, gdy do rządów doszła Partia Regionów i prezydent Wiktor Janukowycz, postrzegani jako zdecydowanie prorosyjscy. Jeszcze pod koniec ubiegłego i na początku obecnego roku, gdy kryzys w negocjacjach nad DCFTA wydawał się nie do rozwiązania, zarówno w Kijowie, jak i w Brukseli rozważano wariant zakładający podpisanie jedynie porozumienia politycznego, by ratować wiarygodność wzajemnych relacji.

Jednak od kilku miesięcy, gdy impas w negocjacjach związany z dostępem ukraińskiego rolnictwa do unijnego rynku i sprawami energetycznymi został przełamany, to właśnie kwestie polityczne budzą najwięcej kontrowersji.

Problem pierwszy: europejska perspektywa
Głównymi cechami polityki zagranicznej ekipy rządzącej obecnie Ukrainą są daleko posunięty pragmatyzm i ekonomizacja. Wyznaczane cele nie mają charakteru ideologicznego czy geopolitycznego, lecz ekonomiczny. Podstawową kategorią decydującą o sukcesie jest zysk ekonomiczny, służący stabilności Ukrainy, ale przede wszystkim – interesom poszczególnych grup oligarchicznych.

Władze w Kijowie nie stawiają sobie za cel przyłączenia Ukrainy do Unii Europejskiej czy też takiej transformacji kraju, która pozwoliłaby wypełnić unijne kryteria członkostwa. Być może byłoby to w długoterminowym planie korzystne dla Ukrainy, lecz wymagałoby zbyt wielu wyrzeczeń (także w relacjach z Rosją) i przyniosłoby straty finansowe kluczowym grupom biznesowym. Ponadto Kijów doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że motywacja Unii Europejskiej do dalszego rozszerzenia się, podobnie jak gotowość do pogorszenia relacji z Rosją, jest minimalna.

Wydaje się, że Ukraina uważa, iż w jej narodowym interesie nie leży całkowita transformacja na wzór unijny i stworzenie z Unii jakiegoś modelu bliskiej współpracy na wzór Europejskiej Przestrzeni Gospodarczej, przy jednoczesnym braku gwarancji i wpływu na decyzje Brukseli, na co pozwala tylko członkostwo. Ukraińscy analitycy często podkreślają, że przyjęcie takiego rozwiązania oznacza dla Ukrainy pozostawanie w sferze buforowej między zajętą sobą Unią a coraz bardziej niezadowoloną Rosją.

W tej sytuacji władze ukraińskie wybrały modus vivendi polegający na symbolicznym podkreślaniu europejskiej perspektywy Ukrainy. Zapisanie w umowie stowarzyszeniowej perspektywy członkostwa (lub w gorszym wariancie – perspektywy europejskiej) przyniesie władzom ukraińskim sukces na arenie zewnętrznej i będzie stanowiło, co prawda bardzo ogólne, ale jednak zobowiązanie Unii Europejskiej. Będzie także służyło celom wewnątrzukraińskim i może doprowadzić do wzrostu popularności Partii Regionów w społeczeństwie. Według władz ukraińskich, dokument bez tej klauzuli stanowiłby tylko zbiór zobowiązań Ukrainy wobec Brukseli, bez żadnych zobowiązań drugiej strony.

Problem drugi: ruch bezwizowy
Zniesienie wiz do Unii Europejskiej dla swoich obywateli było traktowane jako priorytet przez wszystkie ekipy rządzące na Ukrainie, poczynając od 2005 roku. Jest to jedyny cel polityki zagranicznej w zasadzie bezapelacyjnie popierany przez społeczeństwo. Jak dotąd, najważniejszym sukcesem w tej kwestii było przyjęcie w listopadzie 2010 roku wizowego planu działań UE-Ukraina, który określa wymagania, jakim musi sprostać Ukraina, by uzyskać bezwizowy wjazd do Unii dla swych obywateli. Początkowo władze ukraińskie liczyły, że będzie to dość szybki proces i w ciągu roku albo dwóch lat Ukraina powinna spełnić wszystkie kryteria. Jednak reformy okazały się trudniejsze, niż się spodziewano. Ukraina najprawdopodobniej do końca roku nie będzie w stanie przejść do wypełniania drugiej fazy Planu Działań, mającej nastąpić po pozytywnej ocenie Komisji Europejskiej dotyczącej spełnienia warunków pierwszej fazy związanej ze zmianami legislacyjnymi.

Jednocześnie w Kijowie narasta przekonanie, że wyłącznie techniczne wypełnienie warunków Planu Działań nie wystarczy, a w Unii nie ma nastroju do dalszej liberalizacji ruchu osobowego z krajami sąsiedzkimi. Wskazuje się na ostatni kryzys francusko-włoski związany z napływem uchodźców z Afryki Północnej czy też coraz częstsze głosy krytykujące zniesienie wiz dla obywateli państw Bałkanów Zachodnich. W związku z tym ukraińska dyplomacja stara się także zintensyfikować swoje działania polityczne w tym zakresie.

Ukraina nie chce, by w umowie stowarzyszeniowej pozostał zapis, dawno temu zaproponowany przez stronę unijną, określający reżim bezwizowy pomiędzy Unią a Ukrainą jako wspólny cel długoterminowy. Władze ukraińskie zabiegają, by perspektywa ta została określona jako krótkoterminowa lub by była sformułowana w inny sposób, który nie odsuwałby kwestii ruchu bezwizowego na daleką przyszłość.

Problem trzeci: demokracja i praworządność
O ile dwa wyżej omówione problemy mogą być negocjowane i obie strony, przy założeniu woli politycznej, mogą się wykazać elastycznością przy ich uzgadnianiu, o tyle kwestia przestrzegania praw człowieka i zasad praworządności na Ukrainie może zasadniczo utrudnić podpisanie umowy stowarzyszeniowej.

Od czasu gdy prezydent Wiktor Janukowycz doszedł do władzy, na Ukrainie nastąpił regres w takich kwestiach, jak: niezawisłość sądów, niezależność mediów, prawo obywateli do zgromadzeń i inne. Nie należy przeceniać skali zjawiska – wiele z tych patologii trwało na Ukrainie także podczas rządów „pomarańczowych”, z całą pewnością jednak wzrosła efektywność władzy centralnej w działaniach wobec przeciwników politycznych. Szczególnym echem w Unii Europejskiej odbiły się sprawy karne wytoczone byłej premier Julii Tymoszenko, byłemu prezydentowi Leonidowi Kuczmie czy też wielomiesięczny areszt byłego ministra spraw wewnętrznych Jurija Łucenki.

Widać wyraźnie, że Unia Europejska zwiększa presję wywieraną na władze ukraińskie w celu niedopuszczenia do skazania czołowych polityków opozycyjnych. W odpowiedzi władze ukraińskie wskazują na antykorupcyjne, nie zaś polityczne, tło prowadzonych postępowań oraz na niezawisłość sądowniczą. Wydaje się jednak, że zdają sobie sprawę z nadszarpniętej reputacji międzynarodowej, i mogą zechcieć zawiesić na jakiś czas wszystkie medialne kwestie polityczne, by nie przeszkodziły w podpisaniu umowy stowarzyszeniowej. Natomiast, gdy umowa zostanie zawarta, mogą wskazywać na fakt, że Ukraina została już uznana za kraj o właściwym poziomie standardów demokratycznych i swobód obywatelskich.

W tej sytuacji kluczowe wydaje się przekonanie Unii Europejskiej, aby rozważyła ustępstwa wobec Ukrainy w kwestii perspektywy europejskiej oraz ruchu bezwizowego. Deklaracje Unii w tych sferach mogą wpłynąć na wzrost stabilności w naszej części Europy i będą docelowo służyć budowie zaufania między partnerami. Ukraina, rozpoczynając kosztowną i żmudną transformację na wzór unijny, powinna mieć w tych działaniach poparcie i gwarancje Unii Europejskiej. Natomiast należy być bezkompromisowym w kwestii zasad praworządności i praw człowieka – tu warto postawić Ukrainie wyraźne „czerwone linie”, których nie powinna przekroczyć.

Marta Jaroszewicz jest analityczką w Ośrodku Studiów Wschodnich, kierowniczką Zespołu Ukrainy, Białorusi i Mołdawii.

Projekt współfinansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych.






--
Zobacz także:
17 czerwca, konferencja: „Prezydencja Polski w Unii Europejskiej a Europejska Polityka Sąsiedztwa – czas wyzwań
Rozmowa Tomasza Kułakowskiego z Vladem Filatem Mołdawia: od reintegracji do integracji
Artykuł Kamila Całusa i Piotra Oleksego  Success story pilnie potrzebne, czyli mołdawskie oczekiwania wobec polskiej prezydencji
Rozmowa Piotra Pogorzelskiego z Pawłem Klimkinem Przede wszystkim integracja ekonomiczna
Artykuł Kamila Kłysińskiego Białoruś – równanie z wieloma niewiadomymi
Artykuł Kakhi Gogolashvilego Polska prezydencja – największa szansa dla Gruzji
Artykuł Rubena Mehrabiana Polskie inspiracje w armeńskiej polityce

Powrót
Najnowsze

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu