Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Armenia 2018: rok rewolucji
2019-01-30
Tomasz Filipiak

W minionym roku Armenia skupiła na sobie uwagę światowych mediów. Niespodziewany sukces antyrządowych protestów, które doprowadziły do wymiany elity rządzącej i przejęcia władzy przez lidera opozycji Nikola Paszyniana zapewniły jej miano kraju roku według magazynu Economist oraz tytuł jednego z trzech krajów, w których w 2018 roku doszło do przemian demokratycznych według The Washington Post. Sam Paszynian został przez magazyn Time obwołany człowiekiem, który sprawił, że „demokratyczne marzenie nie umiera”.

 

Nasz prezydent...

Początek 2018 roku w Armenii nie wskazywał na możliwość politycznego trzęsienia ziemi. Krajem rządziła koalicja składająca się z Republikańskiej Partii Armenii posiadającej blisko połowę miejsc w 105-osobowym parlamencie, Bloku Carukjan oraz Armeńskiej Federacji Rewolucyjnej, wyłoniona w wyborach parlamentarnych w kwietniu 2017 roku. Urząd prezydenta sprawował od 2008 roku. Serż Sarkisjan, przewodniczący partii republikańskiej.

Zgodnie z nową konstytucją uchwaloną w 2015 roku funkcję głównej osoby w państwie miał przejąć premier. Prerogatywy prezydenta ograniczono, a jego wyborem spośród zgłoszonych kandydatów miał zająć się po raz pierwszy armeński parlament. W dodatku przepisy skonstruowano w taki sposób, że opozycja de facto nie miała szans na zgłoszenie własnego kandydata. Koalicja rządząca przeforsowała kandydaturę Armena Sarkisjana (zbieżność nazwisk przypadkowa), dyplomaty i wieloletniego ambasadora w Zjednoczonym Królestwie, a także premiera na przełomie 1996 i 1997 roku, który 2 marca został czwartym prezydentem niepodległej Armenii.

 

…wasz premier

Stawką zmian konstytucyjnych było pozostanie u władzy Serża Sarkisjana, którego kadencja miała upłynąć z dniem 9 kwietnia. Zgodnie z zapisami nowej konstytucji wszyscy ministrowie zmuszeni byli do złożenia rezygnacji dokładnie w dniu inauguracji nowego prezydenta. Następnie, po upływie tygodnia parlament miał zająć się wyborem nowego premiera zgłoszonego przez frakcje parlamentarne. W aktualnym układzie sił mógł to być jedynie kandydat partii władzy. Pomimo złożonej w 2014 roku publicznej obietnicy nieubiegania się o stanowiska państwowe, Serż Sarkisjan przyjął nominację, wywołując tym samym żywiołowe protesty organizowane przez grupy nieformalne i część opozycji.

Osobą, która zdołała zbić kapitał polityczny na protestach był Nikol Paszynian, przywódca parlamentarnego bloku Wyjście. Ten dawny dziennikarz był od 2006 roku aktywnym politykiem i nieprzejednanym krytykiem rządzącej elity. W 2008 roku trafił na krótko do więzienia za udział w protestach przeciwko domniemanym fałszerstwom wyborczym. Zwolniony przedterminowo w 2012 roku trafił do parlamentu, gdzie pozostał do momentu wybuchu społecznego niezadowolenia. Przewidując rozwój wypadków Paszynian z grupą zwolenników podjął kampanię pod hasłem „Mój krok”. Dwutygodniowy pieszy rajd przez miasta Armenii, szeroko relacjonowany w mediach społecznościowych, zakończył się na wiecu w stolicy, który przypieczętował jego rolę przywódcy ruchu.

Erywań i inne miasta w kraju zostały sparaliżowane przez wiece i akcje obywatelskiego nieposłuszeństwa. Demonstracje nie powstrzymały partii rządzącej przed wyborem Sarkisjana na nowego premiera. 22 kwietnia doszło do niespełna czterominutowej rozmowy premiera z liderem opozycji, po której drugiego z nich zatrzymała policja. Na skutek działań władz studenci, uczniowie i robotnicy niektórych zakładów rozpoczęli strajk, a wśród nich pojawili się przedstawiciele formacji mundurowych. Dopiero wtedy, po zaledwie sześciu dniach sprawowania urzędu, Serż Sarkisjan zdecydował się ustąpić. Po dwóch tygodniach negocjacji, demonstracji i dwóch głosowaniach w parlamencie, Nikol Paszynian został nowym premierem Armenii.

 

100 dni Paszyniana

Nowy rząd ogłosił priorytety swojej pracy, do których należeć miało rozpisanie nowych wyborów, zwolnienie więźniów politycznych, walka z korupcją i biedą, rozbicie monopoli gospodarczych, a także dążenie do międzynarodowego uznania ludobójstwa Ormian i rozwiązanie konfliktu karabaskiego.

Rząd stanął przed trudnym wyzwaniem zaspokojenia rozbudzonych oczekiwań zwolenników w sytuacji, w której członkowie dawnej elity władzy wciąż posiadali większość w parlamencie, magistracie Erywania, prokuraturze i sądach. W praktyce działania nowych władz skupiły się na efektownych działaniach antykorupcyjnych. Doszło do szeregu przeszukań i zatrzymań wysoko postawionych osób, w tym brata byłego prezydenta Aleksandra Sarkisjana oraz bohatera wojny w Karabachu generała Manwela Grigorjana, który miał przywłaszczyć sobie mienie wojskowe przeznaczone dla stacjonujących tam żołnierzy.

Szczególnym echem w Armenii i Rosji odbiły się aresztowania związane ze sprawą 1 marca 2008 roku, która przez lata była jednym z głównych motywów działalności politycznej Paszyniana. Zarzuty związane ze śmiercią dziesięciu uczestników protestów przeciwko fałszerstwom wyborczym postawiono m.in. byłemu prezydentowi Robertowi Koczarianowi oraz Jurijowi Chaczaturianowi, przewodniczącemu zdominowanej przez Rosję Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, w której Armenia sprawowała w tym czasie swoje rotacyjne przewodnictwo. Działania te zostały przez wielu odebrane jako polityczna zemsta Paszyniana, który odbywał karę więzienia za swój udział w organizacji protestów.

Nikol Paszynian i jego ekipa nie ukrywali, że ostatecznym celem funkcjonowania rządu mniejszościowego jest doprowadzenie do przyspieszonych wyborów, które odzwierciedlałyby realne poparcie dla sił w parlamencie. Na tym tle doszło na początku października do ostrego konfliktu na linii rząd-parlament, kiedy uchwalona została ustawa pozwalająca parlamentowi kontynuację prac pomimo dymisji premiera. W odpowiedzi Paszynian zapowiedział przedterminowe wybory i swoją rezygnację ze stanowiska pod warunkiem, że żadna z frakcji w parlamencie nie wysunie w tym czasie swojego kandydata na premiera. Sześciu ministrów związanych z partiami, które głosowały za ustawą straciło stanowiska w rządzie. Ostatecznie, na skutek masowych protestów zwolenników Paszyniana partie pozostające w opozycji do rządu nie odważyły się wysunąć swojego kandydata.

 

Ostateczne zwycięstwo rewolucji

Paszynian zrezygnował z urzędu w połowie października, uruchamiając tym samym procedurę prowadzącą do rozpisania przedterminowych wyborów, samemu pozostając w roli pełniącego obowiązki premiera. Sondaże w tym okresie wskazywały na rekordowe 89-procentowe poparcie dla polityki premiera.

W wyborach, które odbyły się 9 grudnia obok Mojego Kroku, zrzeszającego zwolenników Paszyniana wystartował jeden blok i dziewięć partii. W rezultacie elekcji większość miejsc w nowym parlamencie przypadło siłom rewolucyjnym (70,4 procent oddanych głosów). Pozostałe podzieliły między sobą Kwitnąca Armenia oligarchy Gagika Carukjana, dawny koalicjant partii republikańskiej, oraz Jasna Armenia Edmona Marukiana, wcześniej sojusznik Paszyniana. Poza parlamentem znalazła się była rządząca Republikańska Partia Armenii oraz Armeńska Federacja Rewolucyjna. Nikol Paszynian powrócił na stanowisko szefa rządu z silnym zapleczem politycznym i mandatem społecznym dla przeprowadzenia zapowiedzianych reform, pomimo frekwencji wynoszącej zaledwie 48,6 procent.

Na ten ostateczny sukces armeńskiej aksamitnej rewolucji złożyło się kilka elementów. W jej początkowej fazie o skali wydarzeń zadecydowała z jednej strony niepopularność rządzącego krajem Serża Sarkisjana, z drugiej natomiast taktyka przyjęta przez uliczną opozycję. Nikol Paszynian od samego początku protestów podkreślał ich pokojowy charakter, którego symbolem miały być podniesione ręce demonstrantów. Cel rewolucji był jasny i opierał się na postulacie odrzucenia rządzącego układu politycznego. Wykorzystanie istniejącego niezadowolenia społecznego pozwoliło na szeroko zakrojone akcje protestu, skutecznie destabilizujące funkcjonowanie instytucji państwowych.

Jednocześnie istotną rolę w sukcesie rewolucji odegrało stanowisko sił zewnętrznych. Podczas kiedy treść sygnałów płynących z Zachodu zawierała rytualne wezwania do dialogu i przestrzegania praw człowieka, to wstrzemięźliwe stanowisko Rosji pozwoliło na przeprowadzenie zmian bez zewnętrznej interwencji. W drugiej fazie rewolucji polegającej na umocnieniu nowej władzy decydującą rolę odegrała umiejętność Paszyniana przekucia energii masowych protestów na rzeczywiste poparcie dla swojej polityki, wyrażone wynikami w trakcie przyspieszonych wyborów samorządowych i parlamentarnych. Ostateczny rezultat wyborczy ekipy Paszyniana potwierdził jego dominującą rolę na armeńskiej scenie politycznej i ogrom oczekiwań związanych z jego osobą, nawet jeśli do wyborów poszła tylko połowa uprawnionych. Z jednej strony, pozwoli mu to na przeprowadzenie realnych reform, które nie były możliwe wobec sprzeciwu sił parlamentarnych związanych z poprzednią władzą. Z drugiej strony, doświadczenie innych oddolnych rewolucji w regionie wskazuje, że oczekiwania te mogą okazać się zbyt wysokie, biorąc pod uwagę realia polityczne i ekonomiczne Armenii. Sanacja życia politycznego i walka z korupcją nie będą w stanie całkowicie rozwiązać problemów gospodarczych kraju, dlatego też najbliższe miesiące muszą przynieść realne i namacalne rezultaty, aby poparcie dla obozu rządzącego utrzymało się. Rok 2019 w armeńskiej polityce wewnętrznej zapowiada się zatem równie interesująco jak ubiegły.        

 

Kobiety na barykadach

Rewolucja nie pozostała bez wpływu na sytuację kobiet w Armenii. Jeszcze w trakcie kwietniowych protestów Nikol Paszynian podkreślił rolę kobiet w ruchu protestacyjnym, co pozostawało w ostrym kontraście do tego, co dwa miesiące wcześniej zaprezentowali przedstawiciele rządzącej partii republikańskiej. W trakcie utarczki na sesji rady miasta Erywania poturbowano przedstawicielki partii opozycyjnej, co wywołało lawinę skrajnych komentarzy w mediach społecznościowych, częściowo nawiązujących do niedawnej debaty na temat ustawy o przemocy domowej.

Kobiety są praktycznie nieobecne w życiu politycznym Armenii. Od momentu uzyskania niepodległości żadna kobieta nie sprawowała jeszcze funkcji prezydenta, premiera, ani przewodniczącego parlamentu. Na niższych szczeblach administracji rządowej kobiety są rzadkością, często zajmując mało eksponowane stanowiska. Podobnie niski jest udział kobiet jako liderów partii i analityków politycznych. Także w sferze gospodarczej rola kobiet jest marginalna. Dane statystyczne opublikowane przez Międzynarodową Organizację Pracy w 2018 roku mówią o 17,3 procencie bezrobotnych kobiet powyżej 25 roku życia w Armenii. Chociaż ekipie Paszyniana nie udało się przed wyborami wprowadzić zwiększonego z 25 do 30 procent parytetu dla kobiet na listach wyborczych do ordynacji wyborczej, 24 procent miejsc w nowym parlamencie zajęły właśnie kobiety, w porównaniu do 17 procent w poprzedniej kadencji. Chociaż w Armenii hołdującej tradycyjnemu modelowi społeczeństwa trudno jest mówić o przełomie w kwestii równouprawnienia kobiet, jest jasne, że wiosenna rewolucja stanowi istotny krok w tym kierunku.  

 

Wielki brat patrzy

Konflikty z Azerbejdżanem o Górski Karabach oraz napięta sytuacją w stosunkach z Turcją powodują, że Armenia nie posiada realnych alternatyw dla współpracy z Rosją. Kraj ten pozostaje członkiem integracyjnych inicjatyw Kremla, tj. Wspólnoty Niepodległych Państw, Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej oraz Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. W Armenii znajduje się druga co do wielkości rosyjska baza wojskowa poza granicami Rosji i zarazem jedyna baza w regionie Kaukazu Południowego. Od 2018 roku rozpoczęły się również dostawy sprzętu wojskowego z Rosji o łącznej wartości 100 mln dolarów, oparte o umowę kredytową zawartą jeszcze w październiku 2017 roku (w ich wyniku Stany Zjednoczone zagroziły Armenii sankcjami). Rosja pozostaje także głównym dostawcą gazu do Armenii, pokrywając około 80 procent zapotrzebowania kraju.

Rozwój wypadków w Armenii w 2018 roku nie zmienił istoty wzajemnych relacji armeńsko-rosyjskich. Moskwa, tradycyjnie niechętna niesankcjonowanym zmianom władzy na obszarze, który uważa za swoją strefę wpływów, przyjęła niespodziewane stanowisko w kwestii rezygnacji premiera Serża Sarkisjana. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow podkreślił, że Rosja nie planuje interweniować i zmiana władzy jest wewnętrzną kwestią Armenii. Odrzucił też porównania wydarzeń w Armenii do ukraińskiego Majdanu. Marija Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, zapewniała natomiast w mediach społecznościowych o dozgonnej przyjaźni rosyjsko-armeńskiej. Wiedząc, że władze armeńskie posiadają niewielki margines swobody w zakresie polityki zagranicznej, Kreml mógł pozwolić sobie na spokój.

Nikol Paszynian jeszcze jako opozycyjny deputowany sprzeciwiał się członkostwu Armenii w Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej. Po wybuchu protestów wielokrotnie zapewniał jednak, że nie są one skierowane przeciwko Rosji i jej interesom. Po przejęciu władzy niejednokrotnie podkreślał też, że planuje dochować zawartych przez Armenię zobowiązań międzynarodowych. W ciągu kilku miesięcy urzędowania kilkukrotnie spotykał się z Putinem, po raz pierwszy zaledwie kilka dni po objęciu urzędu.

Biorąc pod uwagę zdecydowane działania nowej ekipy rządzącej w Armenii oraz stopień penetracji armeńskiej gospodarki przez biznes rosyjski, pewne napięcia na linii Erywań-Moskwa były nieuniknione. Rosja z niezadowoleniem odniosła się do zarzutów postawionych Robertowi Koczarianowi i Jurijowi Chaczaturianowi ws. 1 marca 2008 roku. W kwestii kontaktów gospodarczych, jednym z punktów zapalnych było oskarżenie Kolei Południowokaukaskich, będących filią Kolei Rosyjskich, o uchylanie się od płacenia podatków.  

Ekipa Paszyniana podjęła szereg decyzji postrzeganych jako próba zjednania rosyjskiego sojusznika. Zgodzono się na udział Ormian w patronowanej przez Rosję misji humanitarnej w Syrii. Podobny cel mogło mieć wyciszenie sprawy pobicia ze skutkiem śmiertelnym obywatelki Armenii przez rosyjskiego żołnierza w grudniu 2018 roku. Żołnierz przekazany został stronie rosyjskiej pomimo toczonego śledztwa (sprawa przypomina głośny casus morderstwa ormiańskiej rodziny przez rosyjskiego żołnierza w Giumri w 2015 roku).

 

Konflikt w Karabachu

Głównym problemem armeńskiej polityki zagranicznej pozostaje rozwiązanie konfliktu karabaskiego. Górski Karabach, de iure pozostający częścią Azerbejdżanu, faktycznie stanowi od czasu rozejmu w 1994 roku oddzielne nieuznawane państwo i jest ściśle związany politycznie i gospodarczo z Armenią. Miniony rok, chociaż nie doprowadził do eskalacji konfliktu, przyniósł nowe ofiary po obu stronach nieuznawanej granicy (oraz coraz częściej na granicy Armenii z Nachiczewańską Republiką Autonomiczną). W trakcie zaaranżowanego przez OBWE spotkania ministrów spraw zagranicznych Armenii i Azerbejdżanu w Krakowie w styczniu 2018 roku przedstawiono stronom kolejną propozycję stopniowego uregulowania konfliktu, zdecydowanie odrzuconą przez stronę azerską.

Armeńska aksamitna rewolucja spotkała się w Azerbejdżanie z mieszanym przyjęciem. Początkowo azerskie media z radością przyjęły odsunięcie od władzy w Erywaniu „klanu karabaskiego”, tj. grupy polityków pochodzących z terenu Górskiego Karabachu. Szybko okazało się jednak, że stanowisko nowego premiera w kwestii karabaskiej jest zbieżne z tym, co prezentował jego polityczny adwersarz i sprowadza się do propozycji uwzględnienia strony karabaskiej w negocjacjach pokojowych jako równorzędnego partnera. Jest to propozycja nie do zaakceptowania dla Azerów.

Chociaż w kwestii karabaskiej nie osiągnięto w 2018 żadnego rozstrzygnięcia, jako sukces zaliczyć należy ustanowienie bezpośredniej linii komunikacji między armeńskim premierem a prezydentem Azerbejdżanu. Do porozumienia obu stron w tym zakresie doszło na marginesie wrześniowego szczytu WNP w Duszanbe.

 

Stosunki armeńsko-tureckie i sprawa ludobójstwa Ormian

Stosunki z drugim ważnym sąsiadem Armenii, Turcją, są sprzężone z konfliktem karabaskim. Turcja, zgodnie z formułą „jeden naród, dwa kraje”, konsekwentnie wspiera swojego partnera w polityce izolacji Armenii, a turecko-armeńska granica od lat pozostaje zamknięta.

Nierozwiązanym problemem pozostaje sprawa odpowiedzialności za śmierć nawet 1,5 milona Ormian w latach 1915–1917 i zakwalifikowania działań ówczesnych władz tureckich jako ludobójstwa. Kwestia ta stanowi jeden z filarów armeńskiej polityki zagranicznej, a stanowisko ekipy Paszyniania nie odbiega od tego, jakie prezentowały poprzednie armeńskie gabinety.

Istotnym wydarzeniem w stosunkach armeńsko-tureckich było ostateczne odrzucenie protokołów z Zurychu. Porozumienia podpisano w 2009 roku na fali tzw. futbolowej dyplomacji, spotkań przywódców państw przy okazji wydarzeń sportowych. Dokumenty dotyczyły nawiązania stosunków dyplomatycznych i otwarcia granicy turecko-armeńskiej. Nie chcąc formalnie odrzucać umowy z powodów wizerunkowych, w obliczu ostrej krytyki ze strony Azerbejdżanu, Ankara uzależniła jej ratyfikację od postępów w kwestii karabaskiej. Spowodowało to kolejny wieloletni impas w stosunkach z Armenią. Serż Sarkisjan anulował dokument w dniu 1 marca 2018 roku. Nikol Paszynian po dojściu do władzy ogłosił, że jest gotowy rozmawiać z Turcją bez warunków wstępnych, nie doszło jednak do znaczącego postępu w normalizacji stosunków.

 

Unia Europejska: nowe otwarcie?

Armenia rozwija swoje stosunki z Unią Europejską za sprawą Kompleksowej i wzmocnionej umowy o partnerstwie, podpisanej w 2017 roku i ratyfikowanej jednogłośnie przez armeński parlament w kwietniu ubiegłego roku. Podpisana umowa jest kolejną próbą uregulowania współpracy Unii i Armenii. Po odrzuceniu pod presją strony rosyjskiej Umowy Stowarzyszeniowej w 2013 roku trwały negocjacje dotyczące nowego porozumienia, które nie byłoby sprzeczne z podjętą wówczas decyzją o akcesji Armenii do Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, tworzonej przez Rosję, Kazachstan, Białoruś i Kirgistan.

Umowę wynegocjowano jeszcze za rządów Serża Sarkisjana. W obliczu aksamitnej rewolucji UE zajęła pozycję wyczekującą, zgodnie zresztą z oczekiwaniami Nikola Paszyniana, który kładł nacisk na lokalny charakter protestów i demonstracyjnie stronił od zaangażowania sił zewnętrznych, chroniąc tym samym Armenię przed ewentualną interwencją rosyjską. Już jako nowy armeński premier Paszynian odbył szereg spotkań z zachodnimi przywódcami w trakcie swojej wizyty na szczycie NATO w Brukseli, nie krył jednak swojego rozczarowania brakiem jednoznacznych pozytywnych reakcji na demokratyczne przemiany w Armenii. Strona unijna, podobnie jak pozostali gracze w regionie, zdając sobie sprawę z ograniczonych ram, w jakich może funkcjonować armeńska polityka zagraniczna, ostrożnie zadeklarowała wsparcie przeprowadzanych reform.

 

Prymat polityki wewnętrznej

W minionym roku polityka zagraniczna Armenii nie stanowiła dla władz priorytetu, co jest zrozumiałe w obliczu następujących po sobie wewnętrznych kryzysów politycznych. Jedynym realnym sukcesem nowych władz armeńskich było przeprowadzenie pokojowej zmiany władzy i zapobieżenie przekształcenia Armenii w arenę konfliktu geopolitycznego, jak to miało miejsce na Ukrainie. Nie udało się osiągnąć przełomu na żadnym z kierunków współpracy zagranicznej, a w wielu kwestiach z dziedziny polityki międzynarodowej stanowisko nowych władz jest zbieżne z tym, co prezentowali poprzednicy. Mając na uwadze dotychczasowe wypowiedzi Nikola Paszyniana nie należy spodziewać się gwałtownych zwrotów polityki zagranicznej Armenii w 2019 roku, która starać się będzie prowadzić możliwie niezależną i wielowektorową politykę w ścisłych ramach wyznaczonych przez sytuację polityczną i podjęte zobowiązania międzynarodowe. Nikłe szanse rozwiązania mają w najbliższym czasie konflikty z Azerbejdżanem i Turcją, a w obliczu amerykańskich sankcji nałożonych na Iran istnieje duże prawdopodobieństwo spowolnienia współpracy z tym krajem, polegającej na handlu energią i gazem. Pewną szansę na modernizację państwa stanowi dla Armenii umowa o współpracy z Unią Europejską, częściowo wdrażana już od czerwca 2018 roku. Nie należy jednak przeceniać roli tego porozumienia, ponieważ zawiera ono jedynie takie zapisy, które nie stoją w konflikcie ze zobowiązaniami Armenii w ramach bloków politycznych i gospodarczych zdominowanych przez Rosję.

 

Artykuł wyraża poglądy autora i nie jest odzwierciedleniem stanowiska żadnej z instytucji, z którymi autor jest związany.

 

Źródła:

 

Artykuł jest częścią cyklu Podsumowania 2018 roku „Nowej Europy Wschodniej”, w ramach którego opublikowaliśmy również teksty dotyczące:

 

Fot. Yerevantsi (cc by-sa 4.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Tomasz Filipiak
Powrót
Najnowsze

Wątpliwe szanse, większe zagrożenia

21.04.2019
Paweł Kost
Czytaj dalej

Podeptany Feretron. Wyrok w sprawie ataku na procesję w Przemyślu

21.04.2019
Piotr Tyma Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Prezydent z ekranu? Ukraina po wyborach 2019

20.04.2019
NEW
Czytaj dalej

Wybory parlamentarne w Finlandii: wygrana z lewa i z prawa

19.04.2019
Juliusz Dworacki
Czytaj dalej

Belgradzka Lady Makbet nie żyje

16.04.2019
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Polityczni znachorzy

15.04.2019
Andrzej Szeptycki Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu